Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Costa Rica”

pic3032708_md

Wydana w tym roku gra „Costa Rica” przeszła tak jakoś bez echa. I u nas trochę czekała na swoją kolej, ale jak już trafiła na stół to nie może z niego zejść. A podsłuchaliśmy gdzieś jednym uchem, że ma ukazać się w polskiej wersji. Jest to więc dobry moment by napisać o niej kilka zdań. Zapraszamy na poszukiwanie dzikich zwierząt w lasach Costa Rica.

Odkrywanie lasu

Aby rozpocząć rozgrywkę, konieczne jest zbudowanie planszy z hexów. Każdy z hexów zawiera po jednej stronie fragment lasu, gór lub mokradeł, po drugiej zaś jedno ze zwierząt przypisanych do tego typu terenu – tukana, jaguara, kapucynkę, żuka, bazyliszka lub czerwonooką żabę. Dokładnie informuje o tym tabliczka, którą każdy z graczy trzyma przed sobą. Znajdziemy tam również rozpisane graficznie prawdopodobieństwo z jakim te zwierzęta występują na kafelkach oraz pułapki, które będą na nas czekać pod postacią komarów. Odkrywając w swojej turze kolejne kafelki, gracz decyduje czy zabiera reprezentujące znaleziska kafelki i tym samym kończy udział w wyprawie czy podróż chce kontynuować. Jest to o tyle ryzykowne, że odkrycie dwóch kafelków z symbolem komara2016-12-13_232251nie tylko kończy naszą wyprawę, ale też pozbawia części ze znalezionych zwierząt. Przy podjęciu ryzyka dalszej wyprawy, kolejni gracze mają prawo zadecydować czy chcą kontynuować z nami podróż czy też wolą zabrać znalezione zwierzęta i wyprawę opuścić. Celem gry są oczywiście punkty zwycięstwa, które otrzymamy na koniec za zestaw różnych zwierząt oraz ilość zwierząt tego samego rodzaju.

Podsumowanie

Bardzo lubię gry z mechaniką opartą o set collection. Nieco mniej lubię za to push your luck, które choć jest świetnym generatorem emocji, często ma zbyt duży wpływ na wynik. I właściwie „Costa Rica” nic nie zmienia w moim podejściu do tych mechanik. Obie mechaniki są w tej grze wiodące i połączone tutaj razem dają ciekawą mieszankę. Mogę więc sobie zbierać zwierzątka, podejmując co chwilę decyzje jak bardzo chcę zaryzykować dla swojego wyniku, co jednak nie pozostaje bez wpływu na możliwości przeciwników. Nieco śmielej podejmujemy ryzykowne decyzje, jeśli wiemy, że nasze zbyt wczesne odpuszczenie może dać więcej możliwości i punktów przeciwnikom. Wybór ścieżek, którymi poruszamy się po wyspie w pewnym stopniu polega na zarządzaniu albo raczej szacowaniu możliwości. Szukamy przecież konkretnych zwierząt, mając informacje gdzie występują i jak duże niebezpieczeństwo będzie tam na nas czekać.

Decyzji i wyborów jest w grze co najmniej kilka. Mamy wybór, którym śmiałkiem będziemy się poruszać. Mamy też wybór, którędy pójdziemy i na jakich terenach będziemy szukać zwierząt. Z każdym kolejnym kafelkiem podejmujemy decyzję, czy zwierzęta które spotkaliśmy już nas zadowalają czy chcemy zaryzykować i spotkać kolejne. Ale w tej decyzji jest przecież ukryta jeszcze jedna – czy jeśli ja zaryzykuję dalszą wyprawą to przeciwnicy nie 2016-12-13_232158zgarną mi znalezionych okazów z przed nosa? A jeśli zostanę sam na wyprawie, to czy kolejna grupa nie odetnie mi drogi i zostanę z niczym? Naprawdę fajne decyzje stoją przed graczami w każdym kolejnym ruchu. I to nie tylko swoim ale również podczas tury przeciwników. W każdym jednak momencie pozostaje zmierzyć się nam ze szczęściem, które mieć będziemy lub nie. Nie pozostaje to bez wpływu na wynik końcowy, dlatego też „Costa Rica” jest tytułem lekkim w kategorii wypełniaczy czasu i nie ma co szukać tam wielkich strategii i wyzwań intelektualnych.

Pozostaje mi jeszcze napisać, jak gra sprawdza się przy różnej ilości graczy. Otóż różnie – partie dwuosobowe są zupełnie inne niż takie w cztero czy pięcioosobowym składzie. Trudno mi jednak określić czy któryś z układów jest lepszy czy gorszy od drugiego. Jest też wariant aby w dwie osoby kontrolować dwa różne kolory wypraw, co jest dość klasycznym ale nie koniecznie lubianym przeze mnie rozwiązaniem. Partie w dwie osoby są oczywiście dynamiczniejsze, ale każda decyzja o zabraniu zwierząt pozwala przeciwnikowi na dużo swobody w kolejnym ruchu. Dlatego więcej ryzykujemy. W pięć osób dla każdego będzie mniej kafelków, dlatego decyzje o zabraniu zwierząt zapadają szybciej, przy mniejszej liczbie odkrytych zwierząt. Oczywiście to nie tak, że mamy jakby dwie różne gry – to wciąż ta sama gra, mamy za to różne decyzje i ich skutki. Jeżeli tylko będziecie mieli możliwość wypróbować „Costa Ricę” to naprawdę warto to zrobić. Powinna i Wam się spodobać.

Dziękujemy wydawnictwu Mayfair Games za przekazanie gry do recenzji.

Wojtek  Zwijka

Tytuł: Costa Rica

Wydawnictwo: Mayfair Games

Autor: Matthew Dunstan, Brett J.Gilbert

Liczba graczy: 2-5

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 30-45 minut

2016-12-13_2320562016-12-13_2321252016-12-13_2321392016-12-13_2321582016-12-13_2322122016-12-13_2322272016-12-13_2322512016-12-13_2323012016-12-13_232315

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 Grudzień 2016 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d bloggers like this: