Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Pudła, pudełka, pudełeczka

20131122_132502

Przy okazji recenzji Portalowego Dziedzictwa, prowadziłem dialog z Trzewikiem na temat wielkości pudełka tejże gry. W efekcie wymiany opinii z Ignacym powstał niniejszy tekst.

Każdy, kto interesuje się naszym hobby dłużej, boryka się z problemem miejsca na swoją kolekcję gier – nieważne, czy liczy ona kilkanaście pudełek, czy też jest ich kilkaset. Wielkie pudła zajmują za dużo miejsca. Dlatego też jestem wrogiem przechowywania powietrza w pudełkach i wkurza mnie, gdy kupuję kolejną grę, która śmiało mogłaby być zapakowana w pudełko o połowę mniejsze. Za każdym razem, gdy otwieram nową grę i widzę, jak napompowane jest ono powietrzem, muszę to skomentować. Trzewik zwrócił jednak moją uwagę na dwa aspekty. Nie nowe – znam je bardzo dobrze – ale Ignacy skierował moje myślenie o nich w trochę inną stronę. Zacząłem zastanawiać się i szukać przykładów dla obu tych twierdzeń. Postanowiłem znaleźć przykłady, aby dywagacje nie pozostały puste. Każdy z nich starałem się opatrzyć komentarzem: ZA czy PRZECIW. I choć nadal nie jestem przekonany do żadnej z wersji, bardziej potrafię zrozumieć obie strony: nas, graczy i kolekcjonerów, oraz wydawców. Znalezienie dobrego rozmiaru pudełka do gry to cholernie trudna sprawa.

Zastanawiacie się pewnie o jakie stwierdzenia chodzi? Proszę bardzo:

  • gra wydana w dużym pudełku bardziej tłumaczy się z dużej ceny,
  • duże pudełko sprawdzi się, gdy dokupimy dodatki.

Chętnie posłucham o Waszych spostrzeżeniach dotyczących pudełek. Jakie pudełka lubicie?

Przykład 1: Dziedzictwo Testament Diuka de Crecy

Po otwarciu pudełka razi nas tekturowa wypraska, która zajmuje 3/4 pudełka. Gra mogłaby spokojnie zostać wydana w połowę mniejszym pudełku. Co jednak stanie się, kiedy w kolejnych latach pojawią się  dodatki do gry? I to nie jeden mały, ale porządne dodatki pełne kart, nowych plansz i znaczników. Przecież wydawca ma już plan, wie, że się pojawią, więc wyprzedza problem. Za rok wywalę niepotrzebną tekturową wypraskę i wrzucę do jednego pudełka kompletną grę. To ma sens, sprawdziło się już u mnie nie raz. Jestem więc ZA, akceptuję duże pudełko i nie marudzę. Czekam na dodatki.

20131221_094315

Przykład 2: Tokaido

Po otwarciu pudełka i wyjęciu planszy mówimy: woooow! Zarąbista wypraska, wszystko ma swoje miejsce. Każdy pionek w osobnej przegródce, żetoniki porozdzielane, każdy rodzaj na swoim miejscu. No, wprost genialne. Nie zauważam jednak tego, że wypraska utrzymuje pod sobą więcej powietrza, niż powinna. Niby nie mam uwag, ale tylko do czasu, gdy dowiaduję się o dodatku. Nowe postacie, nowe karty i żetony. Świetnie, ale gdzie ja to wszystko zmieszczę w tej pięknej wyprasce? Nie ma szans. Muszę wywalić tę śliczną wypraskę i trzymać wszystko w jednym pudełku. Mogę też trzymać w szafie dwa pudełka. Jestem więc ZA, akceptuję duże pudełko i nie marudzę. No, może trochę pomarudzę, bo wypraski jednak szkoda, jeśli kupię dodatek.

tokaido4

Przykład 3: Relic Runners

Logo Days of Wonder na pudełku od zawsze budziło mój zachwyt. Wiedziałem, że po otwarciu pudełka dostanę śliczne elementy, poukładane w porządnie przygotowanej plastikowej wyprasce. Niby się nie zawiodłem, a jednak ktoś źle zaprojektował otwór na planszę i ciężko ją wyjąć, a kilka żetonów nie mieści się do przewidzianych dla nich wnęk i musi leżeć luzem. Fakt, pudełko jest wypakowane po brzegi, tylko szkoda, że ktoś coś źle rozplanował i popsuł efekt końcowy. Relic Runners musi mieć duże pudełko. Jestem ZA, akceptuję duże pudełko, a marudzę tylko na wypraskę.

relic_4

Przykład 4: Stratopolis

Gry wydawnictwa Gigamic bardzo lubię. Większość mam lub grałem, dlatego też do kolekcji trafił ten tytuł. Bakelitowe płytki, ułożone w specjalnie wyprofilowanej wyprasce i woreczek, gdybym chciał grę zabrać do plecaka bez pudełka. A pudełko? Fatalny kształt, który nie pasuje do niczego na półce. Kształt, którego nie tłumaczy plansza, bo jej nie ma. Powietrza niedużo, może trochę w narożnikach. Jeśli jednak mam być odrobinę pedantyczny: nie cierpię takich dziwnych pudełek, których nijak nie da się ustawić, żeby stały równo. Jestem więc PRZECIW, chcę pudełko o tradycyjnym kształcie.

startopolis

Przykład 5: Nations

Wielkie pudło powinno kryć wiele elementów. Nie dotyczy to jednak gry Nations. Pudełko jest zdecydowanie za duże, a do tego ma raczej nietypowy kształt. Pytanie: po co wydawca zapakował wszystko w coś takiego? Może myśli o dodatkach – tego nie wiem, ale wydaje się, że można by tam zmieścić kilka gier wraz z dodatkami. Zdecydowanie jestem PRZECIW – nie chcę takich pudełek na moich półkach.

20140107_213638

Przykład 6: Lords of Waterdeep

Duże pudełko kryjące w sobie wiele elementów, z których wszystkie znalazły swoje specjalne miejsce. Elementy są poukładane i daje się je łatwo wyciągać. Specjalne załamania wypraski powodują, że po naciśnięciu brzegu talia wychodzi i łatwo ją wyciągnąć. Wracamy jednak znowu do dodatku, który nie będzie mógł być przechowywany w jednym pudełku, jeśli nie wyciągniemy tej genialnej wypraski. Jestem więc ZA, dopóki nie dokupię dodatku. Potem czeka mnie przechowywanie na półce dwóch pudełek.

lords_4

Przykład 6: Innovation

Posiadam starą wersję angielską tej gry, która różni się bardzo od nowego wydania polskiego. Małe, zgrabne pudełko pełne kart. Świetna gra obroni się sama i nie ma znaczenia, że jest w małym pudełku. Da się ją sprzedać za 20 euro. Wiem, że płacę za pomysł, a nie pudełko. Świetnie, tylko co z dodatkiem? Muszę go trzymać w osobnym pudełku. Oba równe, oba małe. Jestem ZA – akceptuję dwa małe pudełka, bo nadal zajmują dużo mniej miejsca niż inne gry.

pud1

Przykład 7: Milionerzy i Bankruci

Talia kart i płytek w niedużym pudełku. Stara gra Knizii. Nie opakowano jej w wielkie pudło, a zrobiono inny zabieg. Przecież gra jest o bogactwie, więc zwykłą plastikową wypraskę zastąpiono wypraską pokrytą zamszem w kolorze czerwonym. Otwierając pudełko, mamy wrażenie obcowania z czymś wyjątkowym. Jestem ZA – dostałem małe pudełko ze świetną grą w wizualnie bogatej oprawie. Nie marnuję miejsca na półkach.

pud4

Przykład 8: Zamki Burgundii

Seria Alea, która zestandaryzowała swoje opakowania do trzech rozmiarów, zajmuje sporo miejsca na moich półkach. I choć wypraska w środku jest identyczna dla większości tytułów i nie jest idealnie dopasowana do wszystkich elementów każdej gry, to sprawdza się dobrze. Drobnicę pakuję w woreczki strunowe, a jednolite pudełka o bardzo praktycznych rozmiarach świetnie prezentują się na półkach. Jestem ZA – lubię taki rozmiar pudełka.

pud3

Przykład 9: Tash-kalar

Większość pudełek czeskiego wydawnictwa ma jednakowy kształt: standardowy i praktyczny. Inna sprawa to „coś”, co ma nam przypominać wypraskę. Tekturki nie zdają egzaminu, bo są pogięte, nie trzymają się dobrze i cała konstrukcja służyć ma jedynie utrzymaniu plansz nad elementami gry. Ale jestem ZA – pudełko standardowe zajmuje odpowiednią ilość miejsca i przecież o to chodzi, a nie o tekturki.

pud2

Przykład 10: Drakula

Wydawnictwo Kosmos ze swoją serią „gier dla dwóch” od lat pakuje tytuły do płaskiego, małego kwadratowego pudełka. Mam wiele ich tytułów, które zajmują bardzo niewiele miejsca na półkach. Uwielbiam ich gry i uwielbiam ich pudełka w tej serii. Nawet nie zauważam, gdy dokładam kolejne pudełka na półkę. Nie muszę nic przestawiać i wynosić na strych. Jestem ZA – ten stosik pudełek nie będzie mi przeszkadzał.

pud

Przykład 11: Sekigahara

Wydawnictwo GMT Games jest znane z wydawania doskonałej jakości gier, jeśli chodzi o wszelkie komponenty i Sekigahara: The Unification of Japan byłaby najlepszym przykładem tego, gdyby nie pudełko. Oczywiście nie można mieć zastrzeżeń do jakości jako takiej, ale do samego projektu – już tak. Otwierając opakowanie, po raz pierwszy dostajemy misternie ułożone 119 drewnianych bloków jeden obok drugiego i wszystko pasuje jak ulał. Jednak powtórne ich włożenie – i to w sposób, który ułatwiłby setup gry – jest niemal niemożliwe, gdyż pudełko po prostu się nie domknie, a składowanie gry może spowodować uszkodzenie któregoś elementu. Jestem więc PRZECIW – nie za nieprzetestowanie przez wydawców przechowywania wszystkich komponentów po rozgrywce i sprzedawaniu większego pudełka jako produktu handlowego.

seki

Advertisements

3 comments on “Pudła, pudełka, pudełeczka

  1. cez
    13 stycznia 2014

    Co z tego, że do wielkiego pudła wejdą przyszłe dodatki jak zostaną jeszcze pudełka od dodatków, czasami tak duże jak podstawka.
    Niech przynajmniej pudełka od dodatków będą minimalne, a z tym niestety różnie bywa.

  2. Grzegorz Bernat
    13 stycznia 2014

    W tych plastikowych wypraskach problemem jest wkładanie kart w koszulki. W Potworach w Tokio wszystkie karty muszę trzymać pod wypraską, to dopiero denerwujące. A co do wyrzucania tekturowych wyprawek, to później na rynku wtórnym bardzo spada cena gry, rownież gdy brakuje pudeleczka od karcianek LCG 😉
    @cez: fajnym sposobem wydawania dodatków jest Suburbia, po prostu tektura owinięta w folię, nie trzeba trzymać wielu pudelek, bo ich nie ma. W dodatku cena może być niższa.

  3. palladinus
    13 stycznia 2014

    Ja już kiedyś wspomniałem, że wolę większe pudełka, ale w standardowych wymiarach, niż mniejsze, ale o jakiś dziwnych kształtach, bo te pierwsze się o wiele łatwiej składuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: