Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Klasyka wiecznie żywa – zagrałem w „Mexicę”

mexica coverO definicję klasyki można się spierać, ale moim zdaniem jest to coś, co mimo upływu czasu, cały czas jest doceniane przez wielu. Oczywiście musimy arbitralnie ustalić, jak szerokie to grono wielbicieli musi być i po jakim okresie pozycja staje się klasyczna, ale w przypadku planszówek myślę, że 13 lat w zupełności wystarczy. Piszę oczywiście o grze „Mexica”, a o jej popularności niech świadczy właśnie tegoroczna reedycja. I nie jest to tylko wznowione polskie wydanie, ale międzynarodowa współpraca obejmująca co najmniej 6 europejskich wydawnictwa, w tym firmę G3 z Konina. Jeśli tyle wydawnictw zainwestowało w tę wiekową – jak na planszówkowe standardy – grę, to widocznie widzą w niej niemały potencjał. Sprawdźmy więc, czy się nie mylą.

trylogia maskiAutorzy Mexici to doskonale znany większości graczy duet – Michael Kiesling i Wolfgang Kramer, a sama gra jest trzecią częścią tak zwanej Trylogii Maski (ta nazwa wzięła się od grafik na okładkach 3 kolejnych gier tych projektantów). W tej części panowie na „K” przenoszą nas nad jezioro Texcoco na terenie obecnego Meksyku, gdzie już w XIV wieku na wyspie Aztekowie założyli stolicę swojego imperium – Tenochtitlan. I właśnie my wcielamy się w rolę architektów tego wspaniałego miasta, by zyskać jak największą sławę przy jego powstawaniu. W 1521 roku Hernán Cortés zdobył i złupił to miasto, na gruzach którego powstało dzisiejsze Mexico, ale to już zupełnie inna historia.

Klasyka też z definicji powinna być ponadczasowa i w przypadku planszówek, po rozegraniu partii nie powinna zostawić nikogo rozczarowanego. Oczywiście nie oznacza to, że gry określane mianem klasyki, są najlepszymi w swoim gatunku, ale z pewnością są to takie, które można bez wahania wyciągnąć niemal przy każdej okazji.
Jak się domyślacie, uważam, że właśnie Mexica, zasługuję na wcielenie jej do grona klasycznych eurogier. Pytacie dlaczego właśnie ona? Powodów jest kilka i spróbuję je wyłożyć.

2015-09-24_235939

Po pierwsze dostajemy prosty i przejrzysty silnik gry. Każdy gracz ma w swojej turze do dyspozycji sześć punktów akcji i może je rozdysponować wedle własnego uznania, jak mu się żywnie podoba na teoretycznie 10 różnych akcji. Wydaje się to dość dużo, ale w praktyce jednak jest bardzo klarowne. Działania gracza w dużym skrócie ograniczają się do trzech rzeczy: odcinania płytkami kanałów odpowiedniej wielkości regionów, przesuwania swojego pionka po planszy oraz stawiania różnej wielkości piramid. To już brzmi o wiele lepiej i rzeczywiście taka jest właśnie dynamika gry. Tłumaczenia zasad nie ma za wiele, ale to nie znaczy, że gra jest łatwa.
Po drugie – jest to jedna z takich pozycji, których trudność niemal całkowicie zależy od naszych przeciwników. Zaczynamy rozgrywkę z pustą planszą i działania innych osób decydują o tym, co będziemy mogli i chcieli wykonać. System jest tak skonstruowany, że nasze posunięcia muszą być bardzo przemyślane, gdyż przeciwnicy tylko czekają na nasz błąd. Jest sporo blokowania ścieżek przejścia, ciągłe podbijanie wysokości budynków i wyścig po punkty za ogradzane dzielnice.

2015-09-24_235855

Nie ma się co oszukiwać, w grze jest też bardzo dużo strategicznego planowania. Punkty zdobywa się za przewagi swoich piramid, a regionów jest na tyle dużo, że trzeba podjąć decyzję, na których się skupić. Wszędzie się nie da być pierwszym, ba – nawet nie wszędzie da się w ogóle pojawić. Niby punktów akcji jest dużo do wydania, ale zawsze kilku brakuje, aby spełnić cały swój plan i to dodaje grze sporo emocji. Choćby manewrowanie mostami może popsuć innym misterne plany, więc trzeba pilnie obserwować posunięcia przeciwników i być gotowym na przeróżne sytuacje.
No i na końcu nie sposób uznać za ogromny plus ostatniego wydanie gry. Spójrzcie na zdjęcia i sami zdecydujcie, bo dla mnie jest to pierwsza klasa. Może tylko poza początkowym zapachem „chińszczyzny” zaraz po otwarciu pudełka, ale po dwóch grach jest on już zupełnie niezauważalny.

Cieszę się, że tak solidny pozycja doczekała się dodruku i to do tego w polskiej wersji i mam nadzieję, że ten trend się utrzyma (a już widać, że tak jest).
Podsumowując, jest to doskonała gra strategiczna, która wymaga optymalnego ogradzania regionów, efektywnego poruszania się po planszy i skutecznego budowanie piramid, a wszystko to, by zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa. Tym razem nie mnogość, ale krytyczność decyzji decyduje o jakości tej gry. Dodatkowo dla fanów duetu Kramer/Kiesling jest to pozycja obowiązkowa.

G3

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Jacek „palladinus” SzmaniaJaco

Tytuł: Mexica
Autor: Michael Kiesling, Wolfgang Kramer
Wydawnictwo: Super Meeple, G3
Liczba graczy: 2−4
Wiek graczy: 10+
Czas gry: 90 minut

2015-09-24_2359582015-09-24_2358162015-09-24_235926

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 października 2015 by in Recenzje and tagged , , , , , .
%d bloggers like this: