Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagraliśmy w „The Voyages of Marco Polo” / „Auf den Spuren von Marco Polo”

2013-12-02_100752pic2461346_md„Śladami Marco Polo” to chyba najgorętszy i najbardziej ogrywany tytuł w naszej redakcji. Pierwszy egzemplarz kupił Jacek, a następnie po pierwszej partii gra pojawiła się też w mojej kolekcji. Jednogłośnie, co nieczęsto się u nas zdarza [jest to eufemizm, po prostu nigdy:) – J], okrzyknęliśmy ją najlepsza nowością 2015 (jak na razie oczywiście). Niniejszy tekst to nie będzie kompletna recenzja, ale raczej nasze spostrzeżenia i opinie, zebrane w dwugłosie moim i Jacka.

Tytułem wstępu, gra została wydana przez wydawnictwo Hans im Gluck pod niemieckim tytułem „Auf den Spuren von Marco Polo” i taką wersją dysponujemy. Za angielskie wydanie odpowiedzialny jest Z-man, ale ta wersja nie jest jeszcze dostępna w sklepach. Gra jest całkowicie niezależna językowo, a jeśli grę kupicie w zaprzyjaźnionym z nami sklepie Planszostrefa, otrzymacie polskie tłumaczenie instrukcji. Autorami gry są panowie Luciani i Tascini odpowiedzialni m.in. za hit „Tzolkin: Kalendarz Majów” co w połączeniu z logo Hans im Gluck samo w sobie jest solidną rekomendacją.

2015-06-09_180742

Wcielamy się w średniowiecznych podróżników, którzy podczas wojaży, wyruszając z Wenecji, będą odwiedzać różna zakątki znanego świata, zakładać tam placówki handlowe, realizować cele, aby otrzymać punkty zwycięstwa i dobra, a to wszystko za pieniądze i z pomocą nieodzownych wielbłądów. Do wykorzystania w każdej z pięciu tur mamy pięć kości we własnym kolorze, które możemy „wysłać” do wykonania stałych akcji na planszy: pozyskania pieniędzy, towarów, kontraktów, podróżowania oraz wielu zmiennych w każdej partii akcji na planszy. Jeśli chcemy skorzystać z akcji, której już ktoś użył, do opłacenia będzie koszt, co przy dość ograniczonych zasobach jest sporym obciążeniem budżetu każdego podróżnika. Można też w trakcie swojej tury wielokrotnie opłacić wielbłądami możliwość zmiany wartości kości czy wręcz pozyskania dodatkowej czarnej (neutralnej) kości. Te z kolei mają duże znaczenie, ponieważ każdą z akcji wykonać możemy tylko raz danym kolorem kości. Pomiędzy rundami otrzymamy bonusy z mniejszych miejscowości, które już odwiedziliśmy. A po zakończeniu piątej rundy, pozostanie zliczenie punktów za tajne cele, które każdy otrzymał na początku gry, a które premiują odwiedzenie konkretnych lokalizacji na planszy. Są też punkty za największą liczbę zrealizowanych kontraktów oraz odwiedzenie Pekinu. To oczywiście jedynie rzut okiem na rozgrywkę, bo każda z akcji ma swoje specjalne zasady i choć jest ich sporo, rozgrywka pozostaje płynna i dość intuicyjna.

Nasze opinie:

woj_settlers:

To jeden z takich tytułów, kiedy już przy tłumaczeniu zasad wiem, że to gra idealnie w moim guście. Potem pierwsza rozgrywka tylko to potwierdza i gra ląduje na mojej półce. Rasowe euro, z wydawałoby się dość sztampowym wykorzystaniem kości, ale jednak z jakimś pomysłem. Zarządzanie swoimi kośćmi i kolejność wyboru akcji na planszy właściwie „robi” grę. Do tego otrzymujemy naprawdę sporą regrywalność, ponieważ aż trzy elementy gry w przygotowaniu rozgrywki są bardzo zmienne.

Po pierwsze postacie, które posiadają bardzo różnorodne cechy. Można odnieść wrażenie, że niektóre są trochę „przypakowane”, ale zagrałem już wszystkimi z nich i z pewnością każdym należy grać inaczej, ale nie mogę powiedzieć, że nie mają balansu. Trzeba odkryć potencjał, który dana postać ma i dość konkretnie wykorzystać jej drogę do zwycięstwa. Wraz z wyborem postaci, jesteśmy trochę skazani na zbieranie punktów w określony sposób, ale sprawia to jednocześnie, że każda gra będzie wyglądała trochę inaczej. To nie oznacza, że popadać musimy w pewien schemat, bo tak naprawdę punkty zbierać należy w różnych miejscach. Po prostu jedno z nich będzie dla nas łatwiejsze.

2015-06-09_180634

Po drugie, karty, które rozkładamy w dużych miastach. Jest ich bardzo dużo, a do jednej rozgrywki wykorzystamy zaledwie kilka. Dokładając do tego ich różne rozłożenie w każdej partii, zmienność aż się wylewa. I znowu jest tak, że wymaga pewnego ogrania zauważenie, jak akcje na kartach mogą pomóc w naszej strategii, ale znalezienie takiego silniczka daje naprawdę sporo frajdy.

Po trzecie, bonusy rozkładane w małych miastach tylko w pierwszej partii powinny leżeć zgodnie z oznaczeniami literowymi. W kolejnych, ich losowe rozłożenie też trochę ustawia grę. Ich dobre wykorzystanie to jeden z kluczy do sukcesu. Po zagraniu każdą z postaci nie mam swojej ulubionej. Choć może dwoma lubię grać mniej, jedną gra mi się zdecydowanie łatwiej niż innymi, to z niecierpliwością czekam na losowanie postacie w każdej partii.

Wyłania się z tego obraz taki, że znając grę, możemy zaplanować sobie jej przebieg zaraz po rozłożeniu zmiennych elementów. Faktycznie trochę tak jest, ale odkrywanie i realizowanie każdego pomysłu mi daje doskonałą zabawę. Już po pierwszej partii zejście z czasem do pudełkowych 20 minut na gracza faktycznie działa, co jest bardzo dobrym czasem na tę dość jednak złożoną grę. W moich dwuosobowych partiach czterdzieści minut mijało bardzo szybko i prawie zawsze kończyło się od razu drugą rozgrywką. Przy komplecie graczy o kolejną partię z rzędu zdecydowanie trudniej, ale Marco Polo i tak wraca na stół na następnym spotkaniu. To jak na razie najlepsza tegoroczna nowość, w jaką zagrałem.

 Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

palladinus:
„Auf den Spuren von Marco Polo” zamówiłem w preorderze w Niemczech teoretycznie w ciemno, gdyż nic o jej zasadach przedtem nie czytałem. Oczywiście w praktyce to co innego, bo zarówno autorzy znani z Tzolkina, jak i wydawnictwo Hans im Gluck dawało pewność, że gra nie może być zła. Dodatkowo obejrzałem kilka zdjęć z kolorowymi kośćmi i rozłożoną planszą i apatyt mój urósł na tyle, że decyzja mogła być tylko jedna – Bestellung!

No i co tu dużo mówić, był to strzał w 10, no może w 9, bo ta najwyższa ocena ma na razie rezerwację.
„Śladami Maro Polo” to eurogra, której ciężko cokolwiek zarzucić. Posiada czas gry, który nie odstrasza w żadnym składzie osobowym – 40 minutowej partii w dwie osoby trudno odmówić, a 1,5 godziny w czterech to czysta przyjemność. Zasady, choć dość długie w tłumaczeniu, są przejrzyste i po dwóch-trzech ruchach nie ma większych wątpliwości jak wykonywać akcje. Do tego downtime o dziwo jest minimalny, gdyż mechanicznie gra nie jest skomplikowana i nawet jeśli tuż przed naszą turą zmienią się okoliczności na planszy, w szybki sposób możemy przemyśleć i zmodyfikować naszą akcję.

No i średni ciężar tej pozycji sprzyja przedstawianiu jej zarówno nowym graczom, jak i wyjadaczom, którzy chcą się trochę napocić nad planszą. Udało mi się zagrać z ośmioletnią dziewczynką, która choć nie dała rady konkurować z dorosłymi pod względem strategicznego myślenia, to radziła sobie całkiem dobrze i ostatecznie różnica punktowa nie była przepaścią. Grałem z geekami, którzy po jednej partii chcieli grać jeszcze i jeszcze, a co poniektórzy od razu kupowali (lub niedługo kupią) swoje egzemplarze. Grałem z niemal zupełnymi nowicjuszami i mimo porażki uznawali, że gra jest świetna i następnym razem też chcą w to zagrać.

2015-06-09_180859

Dla eurogracza jest to tytuł przecudnej urody – posiada regrywalność, którą aż strach policzyć, bo okazałoby się, że tylko w niego trzeba grać, by poznać wszelkie kombinacje; oprawa wizualna i wykonanie gry jest na wysokim poziomie, i mimo że nie można tego porównać do kosmicznych elementów rodem z Kickstartera, to obcowanie z nią dostarcza przyjemności; jest to doskonały balans między strategicznym planowaniem celów na całą grę, a taktycznym przepychaniem się podczas każdej rundy o najlepsze z możliwych wykorzystanie swoich zasobów; a na deser, pozwala dociekliwym zapoznać się nieco z tłem historycznym, gdyż zarówno odwiedzane lokalizacje, jak i postacie, są takie same, jakie okazje miał odwiedzać i poznawać sam Marco Polo.

Potwierdzam powyższe stwierdzenie, że na dzisiaj jest to najlepsza (euro)gra wydana w 2015 roku, którą miałem okazję zagrać. Spodziewam się, że może to być również gra, w którą zagram największą liczbę partii w tym roku z uwagi na powyższe zalety.

Jacek „Palladinus” SzmaniaJaco

 

Tytuł: Auf den Spuren von Marco Polo, The Voyages of Marco Polo
Autor: Simone Luciani, Daniele Tascini
Wydawnictwo: Hans im Glück, Z-man
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 12+
Czas gry: 20-25 minut na gracza

cg-gra-sredniozaawansowana


2015-06-09_180659 2015-06-09_180709 2015-06-09_180721 2015-06-09_180731 2015-06-09_180757 2015-06-09_180845 2015-06-09_180910 2015-06-09_180919 2015-06-09_180929 2015-06-09_180941

IMG_20150418_193827IMG_20150430_225253

 

 

 

Advertisements

2 comments on “Zagraliśmy w „The Voyages of Marco Polo” / „Auf den Spuren von Marco Polo”

  1. Pingback: Nominacje do nagrody „International Gamers Award” | Ciekawe Gry

  2. Pingback: Znamy zwycięzców „International Gamers Awards” | Ciekawe Gry

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 Czerwiec 2015 by in Recenzje and tagged , , , , , , .
%d bloggers like this: