Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Wyspa Skye. Od Lairda do Króla.”

wyspa-skye-pudelko-3d-129243-800x0

Wyspa Skye – druga co do wielkości wyspa Szkocji, zwana również „Wyspą Mgieł”  lub z języka gaelickiego „Eilean a’ Cheò”. Bardzo malownicza i zróżnicowana krajobrazowo. Słynie głównie ze znanej destylarni whisky, wolno pasących się krów i owiec, a także z miejscowych szkockich klanów Mc Leodów i Mc Donaldów oraz ich zamków. Komu jednak nie po drodze do szkockich fiordów może rozłożyć na stole grę „Wyspa Skye. Od Lairda do Króla” i będzie miał do czynienia ze wszystkimi wymienionymi powyżej elementami na dużo mniejszym obszarze i bez obaw o kapryśną pogodę.

Przyznaję, że kilkukrotnie grałem w „Isle of Skye”, ale dopiero przy okazji spotkania z polską edycją gry uświadomiłem sobie swoją niewiedzę, bo nie miałem pojęcia co to takiego/któż to taki ten „laird”. Po uzupełnieniu braków w wykształceniu (źródło) mogę z czystym sumieniem przejść do recenzji.

Wyspa Skye (źródło: podroze.onet.pl)

Na terenie planszowej „Wyspy Skye” gracze będą rywalizować w rozwoju swoich włości, a ten którego posiadłość przyniesie największy dochód zostanie obwołany królem. Aby to jednak osiągnąć trzeba będzie budować, handlować i negocjować z innymi dumnymi klanami.

Przygotowanie gry

Ten etap zajmuje dosłownie chwilę. Po umieszczeniu planszy na stole losuje się cztery z szesnastu żetonów punktacji i umieszcza się w okienkach planszy oznaczonych literami od A do D. Następnie umieszcza się na planszy znaczniki punktacji graczy i znacznik rund oraz przygotowuje bank monet. Gracze wybierają lub losują jakim klanem przyjdzie im prowadzić zmagania, umieszczają swój startowy zamek i przygotowują zasłonkę, za którą będą dokonywać strategicznych decyzji podczas gry. Przedostatnim krokiem jest umieszczenie wszystkich żetonów terenu w płóciennym worku i wymieszanie ich. Po wybraniu pierwszego gracza szkockie klany są gotowe do rywalizacji.

dscf3465

Rozgrywka

Rywalizacja trwać będzie sześć rund (lub pięć w rozgrywce pięcioosobowej), z których każda składać się będzie z sześciu faz. Pierwszą z nich jest faza przychodu, w której gracze otrzymują pieniądze z podatków i sprzedanych beczek whisky. Od trzeciej rundy gracze o mniejszym dorobku punktowym będą również otrzymywać zapomogę z banku. Następnie – począwszy od pierwszego gracza – losowane są po trzy żetony terenu z worka i każdy z graczy umieszcza je przed swoją zasłonką – widoczne dla wszystkich, a za zasłonką przypisuje jednemu z nich żetonik toporka, a pozostałym dwóm – ceny, za jakie jest gotów je odsprzedać. Cena musi być rozsądnie ustalona, bo jeżeli kafelek nie znajdzie nabywcy to ustalona cena zostaje wpłacona do banku, ale żeton zostaje u sprzedającego. Gdy wodzowie ustalą ceny kafelków wszystkie zasłonki są jednocześnie odsłaniane i w kolejności graczy każdy może zakupić jeden z nich od dowolnego rywala. Może się zdarzyć tak, że po tej fazie któryś z graczy wybuduje kilka kafelków, a inny żadnego, ale będzie miał więcej gotówki na kolejną rundę. Zakupione kafelki odkładane są na bok i na początku fazy piątej gracze dołączą je do swoich posiadłości. Rozbudowa krain przypomina system znany z gry „Carcassonne” – kwadratowe kafelki muszą pasować do już wybudowanych typem terenu, ale na ich rozmieszczenie mają również wpływ wylosowane na początku cele gry, bo w fazie punktacji (6. faza) nagradzają one za spełnienie konkretnych wymagań takich jak np. zamknięte obszary danego terenu, ilość zwierząt, rancza, budowle czy dochód graczy. Po przekazaniu znacznika pierwszego gracza kolejna runda rozgrywana jest w analogiczny sposób.

dscf3470

dscf3467

Podsumowanie

„Wyspa Skye. Od Lairda do Króla” to kafelkowa gra, w której świetnie zaimplementowano zarówno krajobraz tytułowej wyspy jak i charakterystyczne cechy jej gospodarki. Upatruję również odzwierciedlenia stereotypu skąpych Szkotów w fazie licytacji, której mechanizm jest bardzo interesujący, bo trzeba umiejętnie wypośrodkować cenę kafelka, biorąc pod uwagę ile punktów zwycięstwa może on przynieść, a z drugiej strony czy ktoś go kupi i ewentualnie za ile, a także czy warto ustalać cenę „zaporową”, bo jeśli nikt go nie kupi to owszem – wybudujemy go we własnym królestwie, ale cena będzie wysoka. Dużo niewiadomych, dużo decyzji, ale nie wpływa to znacząco na czas rozgrywki, bo każdy ustala to jednocześnie i jest zajęty swoją posiadłością. Zapewne zapytacie: „co z losowością – przecież dobieramy kafelki z worka”. Owszem losowość jest i daje się we znaki tym bardziej, im mniej graczy bierze udział w rozgrywce. Więcej kafli na stole oznacza więcej możliwości zakupu potrzebnego nam kafelka, a popyt rozkłada się na większą liczbę oferentów. Jednocześnie licytacja w pewnym stopniu zmniejsza tę losowość, bo nawet w przypadku wylosowania przez jedną osobę samych dobrych kafli raczej nie uda się jej zatrzymać ich wszystkich. Jeden z nich można odrzucić, żeby nikt go nie dostał, ale z racji tego, że wraca on do worka to może powrócić w kolejnych rundach. W takim wypadku często po reakcji innych lairdów widać, jak bardzo liczyli właśnie na ten konkretny teren. Szansa jego powrotu jest znowu zależna od liczby graczy, bo więcej kafli będzie w obiegu i weźmie udział w rozgrywce przy większej liczbie walczących klanów. Niezaprzeczalnym atutem gry jest jej bardzo szybkie przygotowanie i prostota zasad. Instrukcja mieści się na kilku stronach z przykładowymi ilustracjami, a jej przekazanie nawet ośmioletnim wojownikom nie powinno stanowić problemu. Graficznie gra wykonana jest bardzo ładnie i szczegółowo. Na jednym z kafelków można nawet doszukać się cienia zagadkowego potwora Nessie, co świadczy, że on jednak istnieje.

dscf3462

Kolejny plus za dużą liczbę żetonów celów gry i ich losowe rozmieszczenie, które  daje bardzo duże zróżnicowanie rozgrywek i wpływa na regrywalność gry. Warto też wspomnieć, że żetony punktacji nie punktują co rundę, tylko w różnych konfiguracjach, zmieniających się co rundę, ale każdy z nich zapunktuje podczas gry trzy razy. Ma to wpływ na wyczucie czasu podejmowanych przez graczy decyzji.

„Wyspę Skye” zaliczyłbym do raczej lekkich gier rodzinnych, jednak po kilkunastu rozgrywkach jasnym staje się, że samo układanie kafelków nie wystarcza i trzeba się sporo nakombinować, aby osiągnąć sukces. A ze względu na zmienność rozgrywek – droga do sukcesu będzie inna za każdym razem.

dscf3471

Mi gra przypadła do gustu i podejrzewam, że w rodzinnym gronie będzie pojawiać się na stole równie często co „Carcassonne”. Bez wątpliwości mogę grę polecić jeżeli będziecie w nią grali raczej w większym gronie (przynajmniej w trzy osoby). Dopiero wtedy gra nabiera kolorów. Jak to w większości gier interakcyjnych – grając we dwoje możecie czuć niedosyt, a gra może wydać się wtedy płytka i bardzo losowa. Poza tym nie odczujecie klimatu walk międzyklanowych i może się skończyć na tym, że zamiast przyjemnego spędzenia czasu przy grze planszowej jednak wygra McDonald.

 

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za przekazanie gry do recenzji.

Adrian „AiS” Stolarczyk

 

Tytuł: Wyspa Skye. Od Lairda do Króla

Autorzy: Alexander Pfister, Andreas Pelikan

Wydawnictwo: Lacerta

Liczba graczy: 2 – 5

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 60 minut

dscf3459

dscf3468       dscf3472

dscf3473

dscf3474
dscf3476

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 30 października 2016 by in Recenzje and tagged , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: