Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Opanowałem sztukę wojny!

sunjpgStare przysłowie Chińskie mówi – Chcesz pokonać przeciwnika, musisz mieć więcej rakiet, czołgów i sprawnych hackerów. W każdym razie jakoś tak. Dawniej, kiedy jeszcze komponenty zniszczenia tego typu nie były znane, o wygranej decydowało ilość wojska i doświadczenie przywódcy. Tego właśnie doświadczymy grając w „Sztukę Wojny”.

„Nawet najlepszy myśliwiec nie wygra bez doświadczonego pilota” – Sun Tzu

„Sztuka Wojny” to gra osadzona w realiach Chin z VI w. Osadzona bardzo płytko, gdyż komplikacja zasad i stopień rozbudowania gry jest na poziomie urbanizacji pustyni Gobi. Czy to źle? Oczywiście nie, bo kto chciałby mieszkać na pustyni. A wracając do gry…

Mamy więc planszę z pięcioma prowincjami Chin, kilkanaście figurek żołnierzy dla każdej ze stron (po 21 szt.), dwa zestawy kart po 20 szt., kilka dodatkowych kart generałów i wydarzeń, „stojaczki” z punktami i to praktycznie wszystko. Jak więc widać gra jest wypakowana jak chlebak rosyjskiego żołnierza, czyli nie bardzo. Może więc instrukcja jest jakoś rozbudowana?! I tu zaskoczenie, bo jednak nie. Objętość instrukcji przypomina czytankę dzieci z dorzecza Amazonki, trzy strony nie przytłaczające ilością informacji. Dramat. Oczywiście pod warunkiem, że chcielibyśmy spędzić długi zimowy wieczór na czytaniu instrukcji. Wracamy więc do pytania, czy to źle, że zasady banalne i zawartość pudła nie przytłoczy nas ilością elementów?! Otóż nie, pod warunkiem, że w tym małym opakowaniu mieści się potwór grywalności. Czy tak jest? Oczywiście nie! To nie jest gra wybitna, dla której miejsce na półce będą musiały zwolnić Through The Ages, Gra o Tron czy też Pędzące Żółwie. Ale jest to gra bardzo dobra! To na pewno. Dlaczego?

Stare przysłowie chińskie – „Przed defiladą w Waszyngtonie umyj swój czołg”

02

Po pierwsze wykonanie. Skoro mówiłem o zawartości, to nie można pominąć tego, jak została ona wykonana. A wykonana jest bardzo ładnie, klimatyczne obrazki, figurki porządne, no i świetny pomysł ze stojaczkami na punkty. Np. figurek żołnierzy jest trzy rodzaje, a przecież niczym w grze się nie różnią i mogliby lecieć z jednej matrycy. Dodatkowo wydanie polskie różni się od zagranicznych i jest wg mnie najładniejsze.

„Rozsądek jest nudny, użyjemy siły” – Skiper

Po drugie zasady i rozgrywka. Jak już mówiłem, gra nie przytłoczy złożonością zasad, nawet słabo doświadczonego gracza. Są one proste i jasne. Na pięciu dzielnicach będziemy toczyć walkę na przewagi za pomocą talii kart. Co trzy rundy nastąpi podliczenie punktów w zależności od tego kto włada daną prowincją w tym momencie. Proste? Bardzo, ale nie do końca. Proste nie znaczy prostackie, tak samo jak analny to nie to samo co analogowy. Nasza talia składa się z dwóch rodzajów kart – z numerami od 1 do 6, które będą dla nas dostępne w każdej turze, oraz z kart specjalnych, które będziemy dociągali co turę i użyjemy ich tylko raz w rozgrywce. Niby mamy z przeciwnikiem takie same talie, ale wywnioskowanie co w danej chwili może być zagrane przez oponenta jest bardzo trudne, a na tym opierać będzie się nasza strategia. W każdej turze zagrywamy dla każdej prowincji kartę określającą, ile wojska tam wyślemy. Różnica między naszą kartą a kartą przeciwnika mówi nam ile i czyje wojsko się tam znajdzie. Nie będę opisywał szczegółowo kart i zasad. Dodam tylko, że dostępni generałowie, wydarzenia, ograniczona ilość wojska i jeszcze kilka innych czynników może zniweczyć nasze plany. Podsumowując, zasady są bardzo proste, ale rozgrywka potrafi narobić zmarszczek na czole najznakomitszych strategów.

Jeszcze zdanie o długości rozgrywki. Po kilkunastu partiach mogę powiedzieć z czystym sumieniem – pół godziny i do domu. Oczywiście pod warunkiem, że nie popadniemy w chęć odegrania się na przeciwniku za doznane klęski. Taka kampania może się przeciągnąć w godziny.

„Bbbllleeeebbbllele…” – prezydent RP Aleksander Kwaśniewski nad grobami polskich oficerów.

Czyli czas na podsumowanie. Gra jest bardzo przyzwoita. Dobre wykonanie, brak dłużyny, proste zasady, duża regrywalność, to powoduje, że z pewnością Sztuka Wojny jest jedną z ciekawszych gier dla dwóch graczy.

Dziękujemy wydawnictwu Foxgames za udostepnienie egzemplarza gry do recenzji.

Tytuł: Sztuka Wojny

Autor: Al Newman

Wydawnictwo: Foxgames

Liczba graczy: 2

Wiek graczy: 10+

Czas gry: 30 min

    04

0302

Advertisements

One comment on “Opanowałem sztukę wojny!

  1. gracz
    9 marca 2015

    „stopień rozbudowania gry jest na poziomie urbanizacji pustyni Gobi” – piękna metafora

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 22 lutego 2015 by in Recenzje and tagged , .
%d blogerów lubi to: