Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Magię i Myszy”

magiaimyszy-coverMieliśmy przyjemność trafić na premierę polskiej wersji gry „Magia i Myszy” (oryg. „Mice and Mystics”) – kooperacyjnej przygodówki, której akcja dzieje się w baśniowym świecie magii i miecza. (Więcej zdjęć z premiery znajdziecie we wcześniejszym poście.) Za rodzimą edycję odpowiedzialne jest poznańskie wydawnictwo Cube – Factory of Ideas.

W przeciwieństwie jednak do gier w podobnym klimacie, w których kieruje się krasnoludami, czy elfami, a walczy z orkami, smokami i innymi typowymi dla tej konwencji stworami, w „Magii i Myszach” gracze wcielają się w tytułowe myszy i stają naprzeciw m.in. szczurom, pająkom, karaluchom czy stonogom.

Na premierze byliśmy we trójkę, a ponieważ każdy z nas ma zupełnie inne podejście do gier kooperacyjnych, postanowiliśmy wspólnie podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Bardzo ważną cechą gry jest fabuła, ale nie będziemy się o niej rozpisywać, pozostawimy Wam przyjemność z jej odkrywania.

Bohaterowie na jednym z ładniejszych kafli budujących planszę rozgrywki.

Bohaterowie na jednym z ładniejszych kafli planszy.

Mechanika

Jacek „palladinus”:
Nie da się ukryć, że sugerowany wiek 7+ jest umieszczony na pudełku nie bez przyczyny. Bazowa mechanika jest bardzo prosta – każdy ma ruch i jeszcze jedną akcję i wykonujemy to na zmianę w losowej kolejności. Dodatkowo ktoś musi aktywować naszych wrogów i kontrolować niektóre specyficzne zasady scenariusza. Większość akcji rozstrzygana jest kośćmi, które na szczęście nie są k6, a bardzo zmodyfikowane na potrzeby tej gry. Całą rozgrywkę napędzają scenariusze i dzięki temu stawiane są przed nami cele, które nie zawsze prosto osiągnąć. Losowość w rzutach plus potrzeba przestrzennego planowania, dają sporo frajdy, a przy tym zmuszają do główkowania, by nie przegrać danej misji. Mając jedną osobę trzymającą rękę na zasadach, spokojnie można do partii zaprosić niemal każdego.

Kuba „rzabcio”:

Z naszej trójki zdaje się najwięcej grałem w gry kooperacyjne, zarówno ameri-trashe, jak i optymalizacyjne. „Magię i Myszy” mogę śmiało polecić zarówno nowicjuszom, jak i zaawansowanym graczom. Mechanika jest bardzo elegancka, prezentuje poszukiwany przeze mnie ostatnio pewien „złoty środek”, jest bowiem łatwa do nauczenia, ale jednocześnie nie jest banalna i daje graczom sporo możliwości. A trzeba się czasami nakombinować, gdyż zadania stawiane przez scenariusze nie należą do najprostszych. Szczególnie, że los myszek bardzo mocno zależy od kości, co dla wielu będzie wadą, ale nie powinno być zaskoczeniem. Na szczęście, jak w przypadku większości tego typu gier, bardzo łatwo jest nieco zmodyfikować zasady, by grę uprościć, na przykład w przypadku rozgrywek z młodszymi graczami.

Przemek „woj_settlers”:

Mechanika jest bardzo prosta, choć do takiego odbioru przyczyniło się z pewnością to, że graliśmy pod czujnym okiem polskiego wydawcy, który pilnował szczegółów. Ja grałem wspólnie z  sześcioletnią córką, która z łatwością przyjęła konwencję gry i ogólny pomysł, choć do satysfakcjonującej rozgrywki jest to wiek niewystarczający. Jak dla mnie trochę za dużo tutaj rzucania kośćmi, co powoduje, że nawet najlepszy plan może zostać popsuty przez zły rzut. Świetnie ukryto w mechanice drobne smaczki, jak nazwy przedmiotów, czy ich wykorzystanie w skali małych myszek, co nie tylko pomaga w rozgrywce, ale też idealnie do niej pasuje.

magiaimyszy-lilly

Karta łuczniczki Lilly wraz z przedmiotami i zdolnością specjalną.

Klimat

Jacek „palladinus”:

Myślę, że klimat tej gry, to jeden z jej największych atutów. Nie jest to kolejny dungeon cawler z tłoczącymi się w korytarzach orkami i klnącymi krasnoludami, ale baśniowy świat rodem z animowanych filmów Disneya. Jest on jednak niebanalny, a cała otoczka związana m.in. z audiobookiem dostarczanym z grą daje nam bardzo ciekawą historię, w którą z przyjemnością można się zagłębić. Pomaga w tym też doskonała oprawa graficzna i przemyślane komponenty i przedmioty fabularne nawiązujące do całego settingu (żetony sera, broń wykonana z guzików czy wykałaczek). Oczywiście zmagania dobra ze złem zawsze zyskują duże grono zwolenników, a tu dodatkowo mamy klimat przyjazny zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

Kuba „rzabcio”:

Gra natychmiast skojarzyła mi się z filmem animowanym z lat osiemdziesiątych – „Amerykańska opowieść” (oryg. „An American Tail”). Co prawda film dział się w czasach współczesnych, ale podobnie jak w grze znakomicie pokazano tam świat widziany oczami myszki. „Magia i Myszy” bardzo dobrze to oddaje, zarówno za pomocą grafik, jak i mechaniki. Kafle planszy uwydatniają, jakim problemem dla małych zwierzątek jest wspięcie się na stół. Pokazują, że można wślizgnąć się pod klepki podłogowe, a łupina od orzecha może stać się zbroją, wykałaczka natomiast posłużyć do obrony przed wrogiem.
Gra ma niesamowite zaplecze fabularne – książeczka ze scenariuszami jest o wiele grubsza niż instrukcja, zawiera w sobie mnóstwo fabuły, a polski wydawca dostarczył także audiobooka, dzięki czemu jeszcze łatwiej można dać się wciągnąć w historię.

Przemek „woj_settlers”:

Klimat to właściwie najważniejsza część tej gry. Moja córka wysłuchawszy opowieści wprowadzajacej o złej królowej i zamianie w myszy była zachwycona. Część tej magii wprowadziła sobie do gry chuchając przed każdym rzutem na kości zgromadzone w rękach, czy też kibicujac przy rzutach innych. Byłem nawet zdziwiony, gdy dość świadomie chciała skorzystać ze swoich mocy, aby polepszyć szansę na pokonanie szczura. Pełnię szczęścia dopełniły figurki myszek w tym Lilly, która w swej dziewczęcej postaci pomogła w utożsamieniu się z bohaterką. A i mnie w pewien sposób wciągnęła ta opowieść i jestem ciekaw dalszych przygód dzielnych myszek.

magiaimyszy-plansza

Plansza sterująca mechaniką gry – inicjatywą graczy i przeciwników, torem biegu czasu, przedmiotami drużyny.

Ogólna ocena

Jacek „palladinus”:

Co tu dużo mówić, gra znakomicie nadaje się do rodzinnych rozgrywek, ale myślę, że również dla casualowych graczy, którzy chcą poczuć jakiś nietypowy klimat, niedostępny w chińczyku czy scrabblach. Także ja jako typowy geek uważam, że to gra dla mnie, gdyż jest to po prostu dobra (a może nawet bardzo dobra) gra przygodowa. Oczywiście, jeśli ktoś nie lubi rzucać kośćmi i nienawidzi myszy, to lepiej niech omija „Magię i Myszy” z daleka. Dla planszówkowych rodzin z dziećmi, wydaje się to być pozycją obowiązkową.

Kuba „rzabcio”:

Kooperacyjne gry przygodowe bywają mroczne. W „Magii i myszach” klimat jest bardziej baśniowy, dzięki czemu gra jest o wiele przyjaźniejsza dla młodszego odbiorcy. Co prawda ze względu na zasady warto, by przynajmniej pierwszymi rozgrywkami kierował dobrze zaznajomiony z tytułem gracz, ale mógłbym zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to wyjątkowy, bo rzadko spotykany przykład familijnej gry przygodowej. Istnieje pewne ryzyko, że zaawansowanych graczy „Magia i myszy” nie zachwycą, ale zdecydowanie poleciłbym grę każdemu..

Przemek „woj_settlers”:

Moja ogólna ocena jest bardzo pozytywna. Szkoda, że gra jest droga i nie mogłem wrócić ze wczorajszego spotkania z własnym egzemplarzem, bo jestem bardzo ciekaw dalszych przygód myszek.  Traktuje grę jak opowieść, która doskonale nadawać się może zamiast wieczornego czytania bajek z córką. Myślę, że przy raczej małej regrywalnosci grę będzie można kupić w drugim obiegu i kiedyś zasili moją kolekcję.

Tytuł: Magia i Myszy (oryg. Mice and Mystics)
Autor: Jerry Hawthorne
Wydawnictwo: Cube Factory of Ideas (oryg. Plaid Hat Games)
Liczba graczy: 1-4
Wiek graczy: 7+
Czas gry:  120 minut

Komponenty gry, w tym żetony obrażeń oraz ser potrzebny do uruchamiania zdolności specjalnych.

Komponenty gry, w tym żetony obrażeń oraz ser potrzebny do uruchamiania zdolności specjalnych.

Advertisements

10 comments on “Zagrałem w „Magię i Myszy”

  1. xilk
    15 stycznia 2015

    Artykuł całkiem dobry. Szkoda, że nie poświęciliście trochę miejsca jeszcze na regrywalność gry „Magia i Myszy”.

    • palladinus
      15 stycznia 2015

      Zagraliśmy jeden scenariusz, więc ciężko wysnuwać jakieś konkretne wnioski w tym temacie. Pamiętaj jednak, że to przygodowa gra oparta na scenariuszach, więc najlepsza zabawa jest przy pierwszym razie, jak się poznaje historię. Można z pewnością przejść kilka razy z innym zestawem bohaterów, ale to już nie to samo.

      • xilk
        16 stycznia 2015

        Zagraliście dwa razy pierwszy scenariusz, więc liczyłem na ocenę tego aspektu w recenzji tzn., czy druga rozgrywka była tak samo pasjonująca i fajna, jak pierwsza, czy jednak czar prysł 😉 I po tej odpowiedzi w komentarzu już wiem jak jest. Chociaż u mnie będzie może trochę inaczej, bo planuję zebrać ze 3 grupy, w których jedyny wspólny punkt to będę ja 😀 Zatem dla pozostałych graczy każdy scenariusz będzie nowością 😉

      • palladinus
        16 stycznia 2015

        Ja akurat tylko raz grałem, ale chętnie zagrałbym nawet ten sam scenariusz. „Nie to samo” oznacza dla mnie, że za pierwszym razem jak nie znam historii to idę na żywioł i wczuwam się, a już przy kolejnych już jest kalkulowanie jak się zna cele i co się może wydarzyć. Myślę, że oba tryby mają swoje wady i zalety.
        Do MoM-a ciężko porównać, bo tam Strażnik kształtuje grę, a w Myszach scenariusz, który ma zawsze te same założenia.

    • rzabcio
      15 stycznia 2015

      Ze swoich doświadczeń mogę jeszcze dodać, że regrywalność gier „scenariuszowych” bywa kwestią indywidualną. Sporo grywam w „Posiadłość szaleństwa” i bywa, że niektórzy w ogóle nie chcą grać w tą samą przygodę drugi raz, a innym to nie przeszkadza. Niektóre scenariusze prowadziłem jako Strażnik kilkukrotnie i za każdym razem miałem frajdę. Wczoraj udało mi się zagrać w „Magię i Myszy” dwukrotnie w ten sam scenariusz. I druga rozgrywka, ze względu na pewne zabawne sytuacje, podobała mi się nawet bardziej, pomimo braku dreszczyku związanego z odkrywaniem fabuły. Zauważyłem też, że każdą postacią gra się zupełnie inaczej.

      Uzupełniając artykuł, nawet jeśli ktoś nie zamierza podchodzić do gry drugi raz, powinien być zadowolony, gdyż jedenaście scenariuszy (o ile dobrze pamiętam) wystarczy na długie godziny.

      Dzięki za mile słowa! 🙂

      • xilk
        16 stycznia 2015

        A ja dziękuję, że jednak trochę czasu przeznaczyliście na napisanie tego artykułu i złożenie tych różnych opinii w całość 🙂

        Co do regrywalności gier przygodowych, to mam trochę z tym doświadczeń. Taki Robinson, a karty wpływające na wydarzenia sprawiają, że nie wiadomo, co się tym razem przytrafi w czasie głupiego budowania szałasu 😀 Posiadłość Szaleństwa to już zupełnie co innego. U nas zawsze jest ten sam Strażnik Tajemnic, a same przygody mają różne zakończenia, więc lubimy rozgrywać poszczególne warianty. A z tego co czytałem, to w Magii i Myszach nie ma ani wariantów (są jedynie zadania poboczne do wykonania), ani też karty nie wpływają na przygodę (bardziej szczęście/pech w kościach, ale to wpływa na to, jak szybko czas ucieka). Jednak jak napisałem wyżej, postaram się te 2-3 grupy znaleźć, gdzie będzie przygoda Myszy rozgrywana, więc może uda mi się jakoś regrywalność zapewnić 😉

        Co do postaci w Magii i Myszach, to jasne, że inaczej nimi się gra, bo każda ma specjalne zdolności i umiejętności, których może się nauczyć. I to jest właśnie dobre.

  2. Andrzej
    3 marca 2015

    Próbowałem dzisiaj zagrać w tą grę i przejrzałem kilkukrotnie zasady ale nie znalazłem kluczowej dla rozgrywki informacji – jak operuje się klepsydrą? Bez ograniczenia czasowego na wykonanie misji, granie mija się chyba z celem więc na razie zrobiłem pauzę. Pomoże ktoś?

  3. Borys
    16 marca 2015

    Klepsydrę przesuwamy gdy: Zegar serowy się zapełni. Mysz zostanie pojmana.

  4. Domin
    30 stycznia 2017

    Czy ktoś może mi powiedzieć jak traktować np. Zbroję, która dodaje 1 pkt „do obrony”? Czy znaczy to, że podczas obrony dobieram dodatkową kostkę czy po rzucie kostkami w liczbie takiej jak obrona danej myszy – dodaję 1 pkt. do wyrzuconego wyniku?
    Nie jest ten mechanizm jasno opisany w instrukcji – jedynie na zasadzie „pamiętaj aby dodać zdolności / wyposażenie do punktów obrony”… a ma to duży wpływ na wyniki pojedynków.

    Z góry dziękuję za pomoc.
    Domin

  5. Makro
    15 maja 2017

    @Andrzej – 1. Kiedy zegar się zapełni, 2. Kiedy mysz zostanie pojmana, 3. W przypadku wylosowania karty [S] która tego wymaga, 4. Scenariusz także nadaje takie wymagania (np. drugi Rozdział i znalezienie widelca)

    @Domin – Dobierasz dodatkową kostkę

    Ja przeczytałem 3-razy instrukcję od deski do deski, bo pierwsza gra „na żywioł” okazała się dość nieudana (dużo rzeczy robiliśmy źle, przez co rozgrywka nie była aż tak ciekawa)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 15 stycznia 2015 by in Recenzje and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: