Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Warfighter: The WWII Tactical Combat Card Game”

Wydawnictwo DVG znane jest głównie z gier o tematyce wojennej. Obrazują one konflikty zbrojne różnych epok – począwszy od starożytnych bitew Alexandra Macedońskiego, poprzez Kampanię Napoleońską do czasów dzisiejszych. Z pewnością wielu z Was słyszało o grach z serii „Field Commander”, „Leader” czy „Warfighter”. I to właśnie w najnowszą (wydaną w 2016 roku) grę z tej ostatniej serii miałem okazję zagrać. „Warfighter. The WWII Tactical Combat Card Game”, bo tak brzmi pełny tytuł, to taktyczna gra karciana, opowiadająca o zmaganiach Aliantów z hitlerowskimi Niemcami podczas II Wojny Światowej. Z założenia jest to kooperacyjna gra dla maksymalnie sześciu graczy, jednak już teraz mogę śmiało powiedzieć, że najlepiej gra się w Warfightera samemu lub góra w dwie-trzy osoby. Praktycznie zaraz po premierze gry ukazało się ponad dziesięć dodatków tematycznych, wprowadzających dodatkowe nacje, uzbrojenie, wyposażenie – mnóstwo kart rozbudowujących rozgrywkę i wpływających na regrywalność. Jest to system znany z pierwszej (choć mającej miejsce ponad 60 lat później) części serii pt. „Warfighter: The Tactical Special Forces Card Game”. Na stronie wydawcy można już też przeczytać zapowiedź drugiej „fali” dodatków, w której to mamy znaleźć m.in. karty Japończyków, Australijczyków czy Francuzów, a spodziewać się jej możemy w lutym 2018r. W tej recenzji skupię się jednak na opisie podstawowej wersji gry, a ewentualne odstępstwa zamieszczę w komentarzach.

Przygotowanie gry

Jako, że gra daje możliwość rozgrywania pojedynczych misji oraz kampanii jest to pierwszy wybór, którego gracze (lub jeden gracz) muszą dokonać. Następnie wybierają teren działań wojennych i dobierają odpowiednie talie kart: misji, celów i lokacji. Muszą również zdecydować z kim będą walczyć i jakim państwem będą grać czyli zdecydować się na konkretną narodowość żołnierzy i wyposażenia, którym w tamtych czasach dysponowali*. Wybrana karta misji określa, w którym miejscu planszy należy umieścić kartę celu, ile czasu będą mieli żołnierze na jego zrealizowanie oraz ile punktów zasobów mają do dyspozycji na tę misję. W tym momencie przygotowanie gry się kończy i zaczyna się pierwsza faza operacji wojennych.

Mobilizacja i ekwipunek

W tym etapie gracze rozdysponowują posiadaną pulę zasobów na wybór żołnierzy i ich umiejętności, uzbrojenia i wyposażenia oraz kartę przebiegu służby żołnierza. Proces ten wymaga poważnego zastanowienia i planowania ze szczególnym uwzględnieniem celu misji i przeciwności, jakie zespół może napotkać. Z racji ograniczeń ilościowych nie da się zabrać na misję wszystkiego, a dodatkowo trzeba odpowiednio zbalansować zdolności bojowe i fizyczne możliwości żołnierzy oraz ilość zabieranego ekwipunku. Jedynym wymogiem gry jest posiadanie w drużynie przynajmniej jednego „aktywnego”* żołnierza, którego wytrzymałość określa ilość kart akcji, które kontrolujący go gracz będzie posiadał na ręce. Kiedy odpowiedni skład i wyposażenie zostaną już ustalone, a karty akcji pobrane – można przejść do drugiej fazy gry.

Część z Was może za chwilę powiedzieć, że nie tak dawno ogłosiłem koniec setup’u, a tymczasem ten etap był kontynuacją przygotowania do gry. Częściowo będą mieli rację, jednak faza ta wymaga tak dużej ingerencji gracza i przemyśleń w kwestii przydziału i dopasowania zasobów do scenariusza, że spokojnie można ją nazwać „grą w grze”. Losowość w tym przypadku jest co prawda zerowa i chwilowo emocji nie ma zbyt dużo, ale pojawiają się one już podczas walki i wtedy to gracze ponoszą pozytywne lub negatywne konsekwencje swoich decyzji.

Do boju!!

W tej fazie celem żołnierzy jest przechodzenie kolejnych lokacji, zagrywanych w postaci odpowiednich kart na wolne pola planszy pomiędzy kartą misji a kartą celu. Lokacje mają różne wymagania dotyczące wejścia do nich, różną ilość wrogów, jakie będą tam do pokonania, a czasami i inne efekty lub wydarzenia. Rundę gry zawsze rozpoczyna drużyna prowadzona przez graczy. Każdy z żołnierzy, w ramach puli swoich dostępnych akcji może między innymi: wykonać ruch, atakować wroga, wyswobodzić się z przygwożdżenia czy przeładować broń. Oprócz tego „aktywny” żołnierz może odrzucić i dociągnąć w ich miejsce nowe karty akcji, które to może w ciągu tury prawie bez ograniczeń zagrywać lub „opłacać” nimi koszt ruchu kolegów.

Jak wygląda atak?

Gracz wybiera żołnierza oraz broń, którą ten zaatakuje, a także wskazuje konkretny cel. Karta wroga określa za jak dobrą osłoną kryje się wróg, ilu ich tam jest i ewentualnie czy mają jakieś cechy specjalne. Parametry ataku takie jak: zasięg, tryb ognia (czyli liczba kości k10, którymi będziemy rzucać), skuteczność broni (wynik jaki musimy uzyskać) czy zapas amunicji odczytujemy z karty broni. Atak to rzut jedną kością k6 (na penetrację osłony) i w zależności od trybu ognia jedną do trzech kości k10 (celność ataku). Efektem rzutu może być pudło, przygwożdżenie jednego wroga lub jego wyeliminowanie. W przypadku wyeliminowania wszystkich wrogów z danej karty odrzuca się ją, a żołnierz który tego dokonał otrzymuje doświadczenie, które można później wykorzystać do wzmacniania ataków lub opłacania efektów kart.

Po turze żołnierzy następuje faza wroga, która rozpoczyna się od mobilizacji posiłków, do której można jednak nie dopuścić umiejętnie rozgrywając misję. Teraz wrogowie, którzy nie zostali chwilowo lub całkowicie wykluczeni z walki mają okazję zaatakować bohaterską drużynę. Ten atak różni się tylko tym, że zawsze są to dwie kości (k6 i k10), a wynik ataku opisany jest na karcie agresora i zależny jest od jego aktualnej liczebności. Misja kończy się sukcesem w momencie gdy żołnierze dotrą i zrealizują jej cel lub porażką, jeżeli skończy się wyznaczony czas albo wszyscy żołnierze polegną. Jeżeli rozgrywamy kampanię to „aktywni” żołnierze przechodzą do następnych misji (rozgrywanych kolejno względem długości), można ich natomiast inaczej wyposażyć pod kątem nowego celu misji.

Podsumowanie

Sam tytuł gry sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z dużą liczbą kart i to oczywiście jest prawda. W pudełku z podstawową wersją gry otrzymujemy ich prawie 300 sztuk, w większości ilustrowanych prawdziwymi zdjęciami z czasów II Wojny Światowej. Oprócz tego mamy dużą planszę, instrukcję, listę słów kluczowych, sporo żetonów i cztery kości. Wszystkie elementy są dobrej jakości, a jedyną rzeczą do jakiej mam zastrzeżenia (choć na pierwszy rzut oka wydawało się być ciekawym pomysłem) jest wypraska – niestety, po wypchnięciu żetonów ze sztanc i rozfoliowaniu kart – nie ma możliwości spakowania wszystkiego z powrotem bez jej przebudowania lub wyrzucenia. Bardzo podoba mi się instrukcja – ma przejrzysty układ i indeksujące tytuły na krawędziach stron, przez co znalezienie poszukiwanej kwestii jest dużo łatwiejsze. Oczywiście jest ona napisana w języku angielskim i aby w pełni cieszyć się grą w Warfighter WWII konieczna jest znajomość tego języka. Być może – tak jak w przypadku pierwszego Warfightera – pojawi się kiedyś na BGG instrukcja przetłumaczona przez fanów gry na język polski, ale pewności nie ma.

Spotkałem się z wieloma opiniami, że w tej grze przygotowanie do gry trwa zbyt długo, ale tak jak opisałem powyżej, dla mnie jest to część gry, która zostaje w ten sposób podzielona na część strategiczną o zerowej losowości (przygotowanie drużyny) i dynamiczną część taktyczną. Gdybym miał określić, która z nich jest ciekawsza to byłbym w kropce, bo obydwie części dają mi tyle samo frajdy. Bardzo ciekawa jest również możliwość dopasowania rozgrywanej misji do realiów historycznych, czyli dobór stron, miejsc i sprzętu do faktów znanych z historii. Kusząco brzmią też zapowiedzi i spoilery wydawcy dotyczące kolejnych dodatków np. teatr działań na Pacyfiku czy japoński miecz, stanowiący część uzbrojenia oficerów. Możliwości urozmaicenia rozgrywki rosną wraz z ilością posiadanych dodatków do gry, co naturalnie wiąże się też z wydatkami finansowymi, które z racji braku polskiego wydawcy nie będą niestety małe. Opierając się na swoich doświadczeniach z pierwszym Warfighter’em zauważyłem również, że wzrósł poziom trudności i teraz nawet ci teoretycznie łatwiejsi wrogowie sprawiają spore problemy ze względu na swoją liczebność. Uzasadniam to sobie jednak realiami walk i jakości sprzętu z pierwszej połowy XX wieku.

Czy „Warfighter: WWII Tactical Combat Card Game” jest grą dla każdego? Raczej nie, bo wielu graczy oczekuje, że wyciągnie grę z pudełka, rozda karty lub rzuci kością i kule zaczną latać z każdej strony, a wróg będzie błagał o litość. Tutaj mamy raczej do czynienia z wyważoną rozgrywką, wymagającą przemyślanych działań i bieżącej analizy sytuacji. Dlatego też gra świetnie sprawdza się jako gra do grania jednoosobowego i jeśli ktoś ma obawy do symulowania poczynań innych graczy to uspokoję, że nie ma żadnego problemu z prowadzeniem nawet kilku „aktywnych” żołnierzy. Wystarczy tylko trochę więcej miejsca na stole na odłożenie ich kart. Znajomość kart innych graczy nie ma też negatywnego wpływu, bo mamy przecież do czynienia z grą kooperacyjną.

Osobiście interesuję się nowożytnymi konfliktami zbrojnymi. Lubię również rozgrywki „solo” więc opisywana gra jak najbardziej wpisuje się w obydwie kategorie. Grało mi się bardzo przyjemnie i jedyne czego żałuję to tego, że nie mogłem zagrać Polską (ale jest już dostępny taki dodatek). Gra wciąga i po ukończeniu jednej misji ma się od razu ochotę na następną. Czekam też na zapowiadaną możliwość (a może to tylko plotka) połączenia obydwu gier serii Warfighter w jedną rozgrywkę. To byłoby niesamowite. Moi drodzy – na tym kończę, bo… mam jeszcze most do zdobycia.

 

Dziękujemy wydawnictwu DVG za przekazanie gry do recenzji.

Adrian „AiS” Stolarczyk

 

Tytuł: „Warfighter: The WWII Tactical Card Game”

Autor: Dan Verssen

Wydawnictwo: Dan Verssen Games (DVG)

Liczba graczy: 1 – 6

Wiek graczy: 12+

Czas gry: 30-90 minut

 

Poniżej podaję jeszcze listę najbardziej znaczących różnic lub zmian – dla tych, którzy znają grę „Warfighter: The Tactical Special Forces Card Game” i zastanawiają się co jest nowego:

  • Instrukcja ma dużo lepszą strukturę,
  • Normalne kostki k10 i k6 zamiast bezużytecznych kostek-nabojów,
  • Lista słów kluczowych jako osobny arkusz – przydatna rzecz,
  • Wiele nowych słów-kluczy tj. nowe zdolności wrogów, żołnierzy, uzbrojenia itp.,
  • Nowe zdolności żołnierzy, również negatywne,
  • Karty „Service Records” – dodatkowe możliwości podczas misji,
  • Talia zdarzeń jako osobna talia. Same zdarzenia aktywowane są przez niektóre karty wrogów,
  • Można odkładać karty akcji na potrzeby późniejszego opłacenia kosztu wejścia do lokacji,
  • Konieczność wejścia żołnierzy w zwarcie, umożliwiające przeprowadzenie ataku wręcz,
  • Atak wręcz może być wolny i dokładny lub szybki i z mniejszą szansą na sukces,
  • W niektórych lokacjach przeciwnik zawsze otrzymuje posiłki (i nie chodzi o jedzenie :-),
  • Karty warunków środowiskowych wymagające rzutu na te warunki na początku każdej tury oraz żetony „hardy” oznaczające odporność żołnierzy na skrajnie niesprzyjające warunki otoczenia*

 

    

   

    

Reklamy

4 comments on “Zagrałem w „Warfighter: The WWII Tactical Combat Card Game”

  1. galahadinho
    30 stycznia 2018

    Ciekawa ta gra. Szkoda że nie miałbym z kim grać. Coraz ciężej znaleźć grupy ludzi do gier, które nie są wirtualnymi i które nie są eurobiznessem/monopoly 😦

    • AiS
      30 stycznia 2018

      Ta gra ma to do siebie, że nie musisz mieć ekipy do grania. Jak masz ochotę – to siadasz i grasz sam.

  2. Jakub
    13 marca 2018

    Gra bardzo dobrze wygląda! Jeszcze w nią nie grałem, ale już niejedna osoba mi ją polecała.

  3. Android Gamer
    22 kwietnia 2018

    Muszę w to zagrać bo zapowiada się nieźle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Informacja

This entry was posted on 28 stycznia 2018 by in Recenzje and tagged , , , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: