Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Swamped”

Tym razem na stole ląduje niewielka gra niewielkiego wydawnictwa, ale zapowiadająca ogromną przygodę na jakimś śmiertelnie niebezpiecznym bagnie. Nie wiemy dokładnie gdzie, ale wiemy, że nasza przygoda ma na celu zdobycie mitycznej rośliny „Kingsfoil”, którą dla uproszczenia będę nazywał dalej „białym lotosem”. Roślina ta ma posłużyć naszemu pracodawcy – korporacji chemicznej – na potrzeby stworzenia specyfiku, leczącego najgorsze choroby. Jak to zwykle bywa w korporacjach – cel ogólny jest jeden, ale każdy współpracownik ma swoje ambicje i pragnienia, co prowadzi do współzawodnictwa i nieporozumień. I właśnie w takim klimacie przyjdzie nam wypełnić naszą misję. Głównymi przeciwnikami będą bagniste zakamarki namorzynowych lasów i czający się gdzieś ogromny krokodyl, z uporem maniaka ścigający łódź podróżników. Z góry uprzedzam, że nie będzie to film przyrodniczy z narracją Krystyny Czubówny, opowiadającej o aligatorach i mangrowcach – tu będzie walka o pilotowanie łodzi, ucieczka przed groźnym gadem i zdobywanie skarbów. Jak to wszystko łączy się w całość? Zapraszam do lektury.

Przygotowanie gry

Po wyznaczeniu pilota wycieczki należy przygotować talię, w której znajdą się karty planowania podróży (koordynatów) oraz karty „Let’s move!” czyli „Ruszajmy!”. Po rozdaniu początkowych trzech kart (pilot otrzymuje dodatkowe dwie) prowadzący podróżnik umieszcza te dwie w takiej samej orientacji jak karta startowa (lub umieszczone już karty bagna w kolejnych rundach). Kolejnym krokiem jest umieszczenie znaczników łodzi i krokodyla na oznaczonych polach. Teraz wystarczy umieścić i „wyzerować” karty liczników zdobytych skarbów oraz wskaźnik prędkości krokodyla, ustawiony odpowiednio dla oczekiwanego poziomu trudności i rozdać graczom w tajemnicy po jednej karcie podróżnika. Teraz można zaczynać przygodę.

Rozgrywka

Gra „Swamped” rozgrywana jest przez kilka rund, w których gracze mają na celu takie manewrowanie łodzią, aby zebrać po drodze jak najwięcej (minimum trzy okazy) kwiatów białego lotosu i bezpieczne opuszczenie bagien. To jest cel wspólny i jednocześnie warunek zwycięstwa/przegranej. Oprócz tego karty podróżników, które otrzymali gracze na początku gry definiują jakie jeszcze okazy miejscowej fauny i flory będą chcieli kolekcjonować. Cele te będą najczęściej inne od tych posiadanych przez współgraczy. Układ tury gracza jest bardzo prosty – należy zagrać lub odrzucić jedną z posiadanych kart i w jej miejsce dociągnąć kolejną (jeżeli talia nie została jeszcze wyczerpana). Można zagrać kartę współrzędnych (podlega pewnym ograniczeniom) lub kartę „Let’s move!”, która odpala silnik łodzi i etap wyprawy rusza. Wtedy – zgodnie z kolejnością i w zasięgu określonym przez odpowiedni stos kart koordynatów gracze kolejno wykonują ruch łodzią, zbierając po drodze potrzebne sobie i wspólnocie okazy. Ranga pilota łodzi daje przywilej ruchu o jedno dodatkowe pole.

Silnik łodzi pobudza również do działania prastarego gada, który zmierza wtedy w stronę łodzi o liczbę pól, widoczną obecnie na karcie krokodyla. Wartość tę można ustawić początkowo jako poziom trudności, a dodatkowo będzie też ona rosnąć wraz z każdym zdobytym okazem kwiatu białego lotosu. Druga opcja czyli odrzucenie karty daje możliwość zmiany aktualnego układu kart współrzędnych, zmianę aktualnego pilota lub poruszenie łodzi o jedno pole. Po takim zagraniu swoją szansę również będzie miał krokodyl. Runda trwa do momentu, gdy zostanie rozpatrzona trzecia karta „Let’s move!” albo gdy gracze nie mają kart na ręku. Podlicza się wartości narożników kart współrzędnych graczy i posiadacz najwyższej wartości ma możliwość poruszenia łodzi o dodatkowe dwa pola (lub trzy, jeśli to akurat on jest aktualnie pilotem), po czym przygotowuje się nową rundę – analogicznie do przygotowania pierwszej z tą tylko różnicą, że jeżeli podczas przygotowania rundy nie ma wystarczającej liczby kart do rozdania graczom to ich misja kończy się porażką. Wygrana następuje, gdy gracze zbiorą przynajmniej trzy kwiaty białego lotosu i opuszczą łodzią teren bagna. Wtedy ujawniają swoje karty podróżników i podliczają punkty, a posiadacz największej ich ilości zostaje zwycięzcą.

Jako odblokowane cele kampanii kickstarterowej gracze otrzymali między innymi dodatkowe karty wodospadu i tygrysów, które dają możliwość modyfikacji rozgrywki. Wodospad wprowadza dodatkowe wyzwanie, a tygrysy wprowadzają więcej negatywnej interakcji między graczami.

Podsumowanie

Po przeczytaniu instrukcji, bądź co bądź spójnej i logicznej, gra wydała mi się nieco dziwna, więc pierwsze rozgrywki zagrałem z dorosłymi i po kilku rozgrywkach nic się w moim odczuciu nie zmieniło, a opinia współgraczy tylko potwierdziła moje wrażenia. Grę „Swamped” nazwałbym grą półkooperacyjną, jako że stawia przed graczami wspólny cel, ale daje im również indywidualne zadania do zrealizowania. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do przegranej, ponieważ ktoś może stwierdzić: „jeśli ja nie wygram to nikt nie wygra” i celowo doprowadzić ekspedycję do klęski. Poziom trudności można co prawda regulować i strasznie trudno dać się złapać powolnemu krokodylowi, a z kolei szybki krokodyl bez problemu poradzi sobie z niezdarną lub niezgodną drużyną poszukiwaczy. Zyskuje on również przewagę przy mniejszej ilości graczy, bo łączna ilość pól, o które poruszy się łódź maleje wraz z ilością podróżników. Ten fakt stawia moim zdaniem duży znak zapytania przy haśle „balans gry”, a tie-breaker w postaci niepodważalnej decyzji ostatniego pilota, rozsądzającej kto wygrywa dokłada jeszcze jeden. Kolejnym zaskoczeniem był dla mnie fakt poszukiwania na bagnach mitycznej rośliny „Kingsfoil”, która wywodzi się z tolkienowskiego Śródziemia albo obecność tygrysów na bagnach. Zastanawiam się w jaki sposób „Swamped” odniósł sukces w społecznościowej kampanii na Kickstarterze. Graficznie gra jest co najwyżej średnia, a niektóre elementy (np. karty podróżników) wręcz brzydkie.

Dodatkowe cele, które odblokowano wnoszą niewiele do rozgrywki, a druga karta pilota czy czysta karta do stworzenia własnego podróżnika są raczej zupełnie niepotrzebne. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że są gry brzydkie, ale mechanicznie lub fabularnie tak wciągające, że aspekt wizualny schodzi na plan dalszy i gra się w nie z przyjemnością. Zgadzam się z tym całkowicie, jednak „Swamped” niczym mnie nie urzekł – żadnych emocji, przygody ani oddechu krokodyla na plecach. Do tego kiepska oprawa graficzna i możliwość celowego psucia gry innym – niestety nie wiem z jakiego powodu mógłbym tę grę polecić innym, więc tego nie uczynię.

 

Dziękujemy wydawnictwu Bellwether Games za przekazanie gry do recenzji.

Adrian „AiS” Stolarczyk

 

Tytuł: Swamped

Autor: Ben Gerber

Wydawnictwo: Bellwether Games

Liczba graczy: 2 – 4

Wiek graczy: 13+

Czas gry: 15-30 minut

  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21 kwietnia 2017 by in Recenzje and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: