Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Artifacts, Inc.”

pic2310957_mdRyan Laukat to autor i ilustrator kilkunastu gier. Te bardziej znane to „Above and below”, „City of Iron” czy „Imperium w 8 minut”.  Jego rozpoznawalną kreskę znaleźć można w większości jego gier i przyznać muszę, że do tej pory byłem większym fanem ilustracji właśnie niż samych gier tego autora. „Artifacts, Inc.” przesunęło nieco tą szalę w stronę gry, choć i w tym przypadku ilustracje są świetne.

O co chodzi

Mamy rok 1929, Nowy York. Bum na starożytność właśnie nabiera tempa. Zakładasz własną firmę poszukiwawczo-podróżniczą i wyruszasz w najdalsze zakątki świata, aby odnaleźć jak najwięcej starożytnych zabytków i sprzedać je do zainteresowanych muzeów. Nie wiem jak Wy, ale ja ten temat kupiłem od razu.

A jak ten temat ujęto w mechanice gry? Otóż motorem napędowym są standardowe kości k6, zwane w grze kośćmi poszukiwaczy przygód. To dzięki nim, będziemy wykonywać akcję, a ich wyniki generować będą nam dostępne akcje. Każdy z graczy rozpoczyna grę z 3 kośćmi i już w pierwszej turze widać, że aby zrealizować swoje plany będziemy potrzebować ich więcej. Mamy też swoją bazę wypadową, z której będziemy mogli dokonywać wypraw w kolejne zakątki świata co sprowadza się do kupowania lub 2017-04-09_121052ulepszania posiadanych kart. Ostatecznie też, nasze dwie pierwsze wyprawy to poszukiwanie starych papirusów na pustynnej ekspedycji oraz szukanie kości dinozaurów w niewielkim kanionie. Aby wykonać wybraną akcję, musimy użyć kości o wskazanej na karcie wartości. Jak wspomniałem wcześniej, aby nasze przedsiębiorstwo mogło się rozwijać, musimy poszukiwać nowych terenów na ekspedycje. W tym celu, korzystając z opcji zakupu możemy albo pozyskać nową kartę albo ulepszyć jedną z wcześniej posiadanych. Ulepszenie polega na odwróceniu karty na drugą, lepszą stronę, zakup zaś pozwala dołożyć kartę do swojej puli, pilnując jedynie zasady sąsiedztwa i ograniczenia trzymania kart w dwóch rzędach (część kart oddziaływuje na siebie, dlatego istotne jest gdzie karty będziemy dokładać). Jeśli w wyniku wypraw zgromadzimy odpowiednią ilość skarbów, możemy sprzedać je do jednego z muzeów zaznaczając ten fakt swoim znacznikiem. Możemy też zanurkować i wydobyć skarby schowane w morskich głębinach. Gra skończy się gdy któryś z graczy zgromadzi 20 punktów reputacji, a do ostatecznego wyniku dodać należy punkty za przewagi w muzeach.

Ocena

Już po pierwszej partii, gra bardzo mi się spodobała. Kolejne tylko utwierdzały mnie, że mam do czynienia z grą przyjemną, dającą możliwości kombinowania, trzymającą się i spójną z tematem i zdecydowanie świetnie narysowaną. Jedyną akcją, która już na 2017-04-09_121122pierwszy rzut oka jest niezbędną do przeprowadzenia jest zwiększenie sobie ilości kości. Bez tego, praktycznie nie mamy szans na wygraną co szybko zauważają Ci, którzy początkowo wybierają inne akcje. Reszta akcji wydaje się zbalansowana na tyle, że każda strategia może prowadzić do zwycięstwa.

Podstawowe pytanie w grach kościanych to oczywiście losowość. W „Artefacts, Inc.” kości grają pierwsze skrzypce, ale możliwości ich użycia rozpisano na tyle zróżnicowanie (najczęściej jako „wartość+”), że można mieć poczucie, że zawsze jest coś do zrobienia. Do tego są przecież karty, które tą losowością pozwolą nieco zarządzać. Niby to prawda, bo z każdą kością mogę coś zrobić, ale łatwo zauważyć, że gracz rzucający ciągle niskie wyniki nigdy nie będzie mógł zrealizować niektórych akcji. Przy kilkudziesięciu rzutach w trakcie gry wyniki graczy spłaszczają się jednak na tyle, że po skończonych rozgrywkach właściwie nikt nie marudził na losowość.

Autor nie zastosował, żadnego mechanizmu, który technicznie balansowałby ilość kart przy różnej liczbie graczy. Efektem tego jest więc duży luz przy dwóch graczach i zażarty2017-04-09_121149 wyścig przy czterech. W tym przypadku zdecydowanie wolę luz właśnie, zwłaszcza, że w takim wariancie krócej czekam na swój ruch i bardziej mogę kontrolować poczyniania przeciwnika. Pudełkowe 60 minut zresztą, dotyczy właśnie rozgrywki w pełnym składzie, skracając się do półgodzinnej partii przy dwóch graczach.

„Artefacts, Inc.” z pewnością nie jest na półce gracza pozycją obowiązkową. Jest bowiem kolokwialnie mówiąc średniakiem, w którego jednak z pewnością warto spróbować zagrać. Ryan Laukat nadal nie dołącza do puli moich ulubionych autorów, ale tą grą z pewnością bardziej go zapamiętam, zwłaszcza wyciągając pudełko na kolejne rozgrywki (miałem kilka innych jego gier ale wszystkie ostatecznie zmieniły właściciela). Pamiętam, że gdzieś czytałem informację, że wydawnictwo Portal chce wydać grę w polskiej edycji, co przy minimalnej ale jednak zależności językowej może zainteresować część z naszych czytelników i przyczynić się do większej znajomości tytułu.

Dziękujemy wydawnictwu Red Raven za przekazanie gry do recenzji.

Wojtek Zwijka

Tytuł: Artifacts, Inc.

Wydawnictwo: Red Raven

Autor: Ryan Laukat

Liczba graczy: 2-4

Wiek graczy: 14+

Czas gry: 60 minut

2017-04-09_1210292017-04-09_1210432017-04-09_1210522017-04-09_1211022017-04-09_1211122017-04-09_1211222017-04-09_1211312017-04-09_1211412017-04-09_121149

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 kwietnia 2017 by in Recenzje and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: