Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Black Hat”

pic2496436

Pierwszy rzut oka na pudełko gry „Black Hat” zrodził w mojej głowie pytanie: „Czyżby gra o kapeluszach?”. Widok ścieżek obwodów drukowanych, stanowiących tło, na którym to nakrycie głowy się znajduje dał mi jeszcze więcej do myślenia. Dopiero krótki wstęp fabularny w instrukcji rozwiewa wątpliwości, nakazując nam wykradanie danych i włamania do systemów. Jako tytułowy „Black Hat” czyli komputerowy haker z ciemnej strony mocy gracz będzie włamywał się do najbardziej zabezpieczonych systemów informatycznych dla własnych korzyści, a wygra ten, kto zostawi za sobą jak najmniej śladów cyberprzestępstwa. W tym momencie – jako fan gry „Android: Netrunner” – zacierałem ręce, licząc na tytuł, który zachwyci mnie równie mocno, a może nawet go przebije. Jak to się skończyło? Zapraszam do recenzji.

Wczytywanie……., czyli przygotowanie rozgrywki

W podstawowym wariancie gry odbywa się ona na „fabrycznej” planszy tzn. nie zawierającej dodatkowych nakładek z różnymi polami zmieniającymi przebieg rozgrywki. Takich kafelków jest sześć i są one dwustronne, więc jest sporo możliwości różnej konfiguracji planszy w kolejnych rozgrywkach. Po rozłożeniu planszy każdy z graczy umieszcza na jej startowych polach swoje dwa pionki w kształcie kapeluszy oraz swój znacznik na dodatkowym arkuszu punktacji. W talii jest po sześć kart o wartościach od 1 do 13 oraz pięć dżokerów. Talię tasuje się i umieszcza na środku stołu, po czym gracze są gotowi do rozpoczęcia walki.

dscf3406

Nawiązywanie połączenia…

Gra rozgrywana jest w rundach i trwa do momentu, gdy któryś z hakerów dotrze swoim pionkiem do ostatniego pola planszy lub gdy żaden z pionków nie ma możliwości ruchu. Runda rozpoczyna się od odkrycia wierzchniej karty z talii i przekazaniu graczowi wskazanemu przez jej wartość karty „czarnego kapelusza”. Następnie rozdaje się karty z talii, aby każdy miał ich łącznie dziesięć. Pierwszą turę rundy (trik) zaczyna gracz siedzący na prawo od posiadacza karty „Black Hat”, a kolejne – zwycięzca triku i nazywany jest on „prowadzącym”. Zagrywa on jedną lub kilka kart tej samej wartości, a kolejni gracze mają możliwość zagrania kart w takiej samej ilości, co prowadzący lub po prostu jednej. W zestawie zagranych kart mogą się znaleźć dżokery, uznawane za karty o najwyższej wartości lub tytułowy „czarny kapelusz”, który oprócz tego, że traktowany jest jak dżoker to odwraca hierarchię kart w tej turze i to karty o najniższej wartości stają się kartami wygrywającymi trik. Lewę wygrywa ten z hakerów, który zagra największy zestaw kart o najwyższej wartości (lub najniższej, gdy na stole jest „black hat”). Jeżeli „Czarny Kapelusz” nie został zagrany to wszystkie karty ze stołu są odrzucane. W przeciwnym wypadku zwycięzca musi ją wziąć na rękę wraz z pozostałymi zagranymi kartami lub tyloma wybranymi kartami ile zostało zagranych przez prowadzącego. Zwycięzca triku zostaje prowadzącym w kolejnej turze oraz otrzymuje możliwość przesunięcia jednego ze swoich pionków na kolejne wolne pole lub przesunięcia pionka przeciwnika, który zajmuje pole o ujemnej wartości. Ma to takie znaczenie, że na koniec rundy gracze otrzymują punkty karne sumując punkty z kart na ręce i pól zajmowanych przez swoje pionki, więc nikomu nie zależy na zajmowaniu niekorzystnych pól i posiadaniu wysokich kart. Koniec rundy następuje na koniec triku, po którym któryś z graczy nie ma kart na ręce. Jeśli nie wystąpił warunek końca gry to kolejną rundę przygotowuje się w dokładnie ten sam sposób co rundę pierwszą.

dscf3410

Podczas rozgrywki w wariancie zaawansowanym na planszy mogą znajdować się pola specjalne, mające różny wpływ na sytuację graczy. Dostępne stają się również inne akcje, pozwalające np. na pościg za rywalami i wtrącanie ich do więzienia lub cofnięcie dowolnego kapelusza na pole początkowe. Powoduje to większe skupienie na trikach i odpowiednim wyczuciu kiedy warto trik wygrać, a kiedy lepiej odpuścić. Wariant „Tropiciela” („Tracer”) wprowadza dużo negatywnej interakcji i przyspiesza grę, bo nikt nie chce zostać złapany przez federalnych i wtrącony do więzienia, co skutkowałoby pięcioma ujemnymi punktami co rundę za każdego pojmanego pionka.

dscf3405

Raport testu.

Gra „Black Hat” jest próbą przeniesienia karcianych gier opartych na wygrywaniu lew na planszę i połączeniu tych dwóch koncepcji. Pomysł wydaje się ciekawy, ale jego realizacja nie jest rzeczą łatwą. Teza ta potwierdza się również tutaj – w podstawowym wariancie większa cześć planszy jest  niewykorzystana. Dopiero nakładki wprowadzają trochę interakcji i zmienności w grze, ale też nie są to jakieś diametralne zmiany. Black Hat poza tematem i obecnością kart nie ma nic wspólnego ze wspomnianym wcześniej tytułem „Android: Netrunner”. Są to zupełnie różne gry i tak jak w A:NR czuć emocje, hakerski klimat i głębię rozgrywki , tak w „Czarnym Kapeluszu” niestety nie ma żadnego z tych elementów. Autor zdecydował, że tematem przewodnim ma być współzawodnictwo cyberprzestępców, ale równie dobrze można by podłożyć każdy inny temat i gra nie wzbudziłaby ani mniejszych ani większych emocji. Coś jak różne edycje gry „Czarny Piotruś” – zwierzęta, zawody, postaci z bajek itp. Nawiązanie akurat do tej znanej wszystkim gry dla dzieci nie jest przypadkowe – w „Czarnym Kapeluszu” – nie licząc dżokerów – mamy również karty o wartościach od 1 do 13 i też czasami chcielibyśmy zdobyć „czarną” kartę, a czasami chcemy się jej pozbyć.

dscf3408

Moim zdaniem jest to gra dla fanów klasycznych gier karcianych, takich jak „Tysiąc”, „Wist” czy „Pan” albo „Kierki”. Podobnie jak w wymienionych grach, w „Czarnym Kapeluszu” mamy dosyć proste zasady i strategię gry, bez której nie da się odnieść zwycięstwa. Uważam jednak, że wykorzystanie ciekawych pomysłów takich jak zmiana hierarchii kart przez kartę „Black Hat”, zagrywanie silniejszych zestawów kilku kart czy ujemne punkty za silniejsze karty na ręku można było bardziej rozwinąć w koncepcji gry karcianej zamiast łączyć to na siłę z planszą, na której niewiele się dzieje.

dscf3409

Jako gra planszowa „Black Hat” w mojej ocenie wypada słabo – brakuje mi głębii rozgrywki i klimatu. Niemniej jednak powinniśmy podchodzić do tej gry jako do gry karcianej w klasycznym stylu, ale przeniesionej w realia nowoczesnych gier towarzyskich. Na plus można zaliczyć prostotę zasad, solidne wykonanie komponentów gry i nowatorskie pomysły, ale to chyba trochę za mało wśród dzisiejszej konkurencji.

Dziękujemy wydawnictwu Dragon Dawn Productions za przekazanie gry do recenzji.

Adrian „AiS” Stolarczyk

Tytuł: Black Hat

Autorzy: Thomas Klausner, Timo Multamäki

Wydawnictwo: Dragon Dawn Productions

Liczba graczy: 2 – 6

Wiek graczy: 10+

Czas gry: 45 minut

 

dscf3403   dscf3407    dscf3412

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 października 2016 by in Recenzje and tagged , , , , , , , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: