Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Statki, łupy, kościotrupy”

pic2504299_md

No to pograliśmy trochę w „Statki, łupy, kościotrupy”. Rozbudowywaliśmy nasze galeony, rabowaliśmy statki kupieckie, by potem wydawać łupy w porcie i wieść pełne przygód pirackie życie. Dobra, dobra – bez przesady.

Jak to działa

Zaczynamy klasycznie od instrukcji. Tych mniej doświadczonych w czytaniu zasad z pewnością przerazi jej długość. Ale naprawdę to dobrze napisana instrukcja, pełna przykładów, szczegółowych objaśnień i z bardzo przydatnym podsumowaniem zasad. Niech Was jednak nie zmyli informacja, że podążając za kodem QR traficie na wideo przewodnik o którym wspomina instrukcja. Nie ma go tam i to już kolejna gra Portalu, która w taki błąd wprowadza. Na szczęście dotarcie na serwisie Youtube do filmików z instrukcją obsługi nie powinno nikomu sprawić problemu. Jak już przebrniemy przez zasady, czeka nas przygotowanie do rozgrywki. I tutaj też raczej bez problemów, każdy  otrzyma swój galeon, będzie wiedział gdzie jest port a gdzie czekać go będą morskie bitwy. Jeśli zaś zaczniecie od scenariusza wprowadzającego, ten poprowadzi Was za rękę krok po kroku, dlatego polecam nie omijać tego elementu i pierwszą partię rozegrać właśnie według tych zasad. A potem, doświadczeni piraci będą mogli wybierać pomiędzy dwoma normalnymi scenariuszami: Admirał Norrington i Wojny Piratów. Ten pierwszy to podstawowe zasady i walka wyłącznie z neutralnymi statkami. Drugi zaś to dodatkowe statki kapitańskie i potyczki również pomiędzy graczami.

2016-05-18_210017

Niezależnie od wybranej opcji, do przygotowania pozostaje zestaw kart składający się z różnych przygód, ułożonych w z góry zaplanowanym porządku. Pięć przygód, a po każdej z nich wizyta w porcie. A tam Targ służący wymianie towarów, Tawerna w której zatrudnimy pomocnych żeglarzy, Stocznia gdzie dokupimy nowe części galeonu, Warsztat w którym galeon ulepszymy, Dziupla w której łupy wymienimy na monety i wreszcie Gildia gdzie monety wymienimy na punkty zwycięstwa.

No dobra, a gdzie te bitwy i szalone przygody? Bitwy rozgrywamy w pudełku, do którego zgodnie z kartą scenariusza oprócz naszych statków (kości) wrzucamy też statki niezależne. Wrzucamy je jednocześnie na środek, tworząc w ten sposób zupełnie losowy układ wartości i położenia względem siebie. Zależnie od symboli na statkach niezależnych i przed ruchami naszych statków rozgrywane są akcje, które w układzie kości potrafią naprawdę namieszać. Wybuchy, salwy czy kapitulacje to tylko część możliwych sytuacji. Potem czas na akcje graczy, którzy wykorzystując swoje możliwości i wyposażenie mogą się przesuwać i strzelać do wrogów. Samo rozstrzygnięcie bitwy to zaś porównanie wartości na kościach, zaczynając od tych umieszczonych najbliżej siebie. I tak do momentu, aż na morzu nie pozostanie już żaden statek niezależny. Po przydzieleniu monet za zatopione wrogie statki, dobraniu łupów i naprawie uszkodzonych własnych statków pozostaje załadować łupy na statki. Zaś Szalone przygody to mini gry, w których chodzi o wyłonienie zwycięzcy na którego czeka dodatkowa nagroda. Po piątej przygodzie i podliczeniu punktów z kart, monet i niektórych żeglarzy łatwo jest określić zwycięzcę. Gdyby rozstrzygnięcie remisu nawet po zastosowaniu proponowanych przez instrukcję rozwiązań zawiodło, remis rozstrzygnie sam autor, jeśli prześlecie mu zdjęcia ze swojej rozgrywki. Punkt za humor.

Podsumowanie

Przyznam się od razu, że czytając instrukcję, w której sam autor mówi, albo raczej ostrzega, że gra jest bardzo losowa, zaczynam mieć obawy czy mam poświęcić godzinę na rzucanie kośćmi i być może nie mieć na nic wpływu, narzekać i samemu wysłuchiwać narzekania współgraczy? Zapala się mi czerwone światełko. Ale biorę pudełko „Statki, łupy, kościotrupy” w ręce i wiem, że bardzo chce w to zagrać. Gra jest od A do Z produktem, który sam pcha się na stół. Unikatowe kości, metalowe monety, świetne grafiki i naprawdę masa żetonów a do tego piracki temat kupiłem oczami. No dobra, pytanie jednak brzmi czy gra oferuje coś więcej niż świetny wygląd i atrakcyjny temat?

2016-05-18_210027

Z pewnością dostajemy nową mechanikę, nazwaną marketingowo „3D dice battle system”. (Nie wymyślił jej Ignacy, ale z tego co wiem nabył prawa w legalny sposób :)) Czy nowa mechanika działa? Działa ale moim zdaniem nieco w tym tytule zgrzyta i nie chodzi mi wcale o generowaną w ten sposób losowość a zupełnie o coś innego. Gdy przychodzi już do ruchów graczy i odmierzania odległości gra zwyczajnie zaczyna zamulać. Samo rozstrzyganie bitew jest OK, ale to mierzenie i przesuwanie kostek naprawdę nie sprawia frajdy a do tego wysokie pudełko przeszkadza w manipulowaniu linijką. Do tego każdy ruch zatrzymuje grę i niepotrzebnie wydłuża czas rozgrywki. A jak jesteśmy przy czasie gry, to tylko w dwie osoby udało nam się zakończyć partię w około godzinę, w każdym innym układzie partia trwa u nas dłużej. I za każdym razem zgodnie uważamy, że to za długo.

Co do możliwości rozbudowy statków i załogi, to proponowany arsenał z pewnością jest imponujący. Dopakowane statki wyglądają świetnie a każdy kolejny pirat zwiększa nasze możliwości w jakiejś dziedzinie. I znowu jest OK, ale jest też „ale”. Większości bajerów i możliwości załadowanych na nasz statek nie będziemy mogli wykorzystać. Mam teraz przed oczami obrazek z pojedynków z moją córką, która z pewną ekscytacją kupuje kolejny świetny element do swojej floty, który w założeniu pomoże jej łatwiej pokonywać statki ale przez całą grę nie będzie miała okazji go ani razu użyć bo kości mają swoje inne plany. Jasne, że autor ostrzegał, że będzie losowo ale mimo wszystko jakoś tak żal.2016-05-18_205849

Mamy też różne kości statków niezależnych, które teoretycznie mają nam symulować różne ryzyka. Teoretycznie tak, praktycznie wrzucamy kości razem do pudełka bez szczególnej analizy, będzie co będzie. Przecież to losowa turlanka i to co dzieje się po wrzuceniu kości do pudełka, to nawet jeśli co nieco poprzesuwamy wciąż los.

I jak teraz zaczynam wymieniać to co mniej mi się podoba, to jakby złożyć to wszystko razem, to w teorii zasad naprawdę brzmi dobrze. To się nieco rozsypuje podczas gry – co za różnica czy mam żagle, co za różnica czy mam działa i ładownie, co za różnica jak bardzo bojowe są statki niezależne – rzucamy kośćmi, odpalamy wydarzenia, mierzymy odległości, czasami wykorzystamy jakiś ekwipunek a czasami w ogóle zmiecie nas zanim cokolwiek uda nam się zrobić i oby na końcu zostało nam złota na kupno punktów zwycięstwa. Ja naprawdę nie czepiam się losowości, ja się czepiam tego, że ten cały arsenał możliwości jaki gra oferuje jest kompletnie niepotrzebny.

Mamy więc wady i nie da się tego ukryć. Pytanie czy mamy zalety? Po pierwsze fajny  humor, który wprowadza instrukcja. Po drugie piękne wykonanie, przyjemne grafiki no i piraci. Czy jest jednak w „Statkach, łupach, kościotrupach” dostatecznie dużo przygody i zabawy, żeby siadać do gry na kolejną partię. Jeśli na pytanie mam odpowiedzieć ze swojej perspektywy doświadczonego gracza, grającego dużo i praktycznie we wszystko – odpowiedź brzmi niestety nie. Ale znowu jest „ale”. Nie zaproponuję kolejnej rozgrywki w naszym doświadczonym gronie w piątkowy wieczór, ale przecież ja dużo więcej czasu spędzam przy stole rodzinnym, sięgając w trakcie tygodnia po wiele tytułów, których nie analizujemy, nie rozkładamy na czynniki pierwsze tylko bawimy się grając. I wtedy jest OK. Bo to gra, która świetnie sprawdzi się z rozgrywkach z dziećmi, które zamiast zwalać wszystko na losowość będą przeżywać kolejne porażki i zwycięstwa, cieszyć się ze zbudowanych statków i przepychać się do woreczka z łupami. A wtedy i mi sprawia to frajdę (o ile nie trwa zbyt długo).

PS 😉

Już niedługo, recenzji doczeka się inna piracka gra, z której to właśnie zaczerpnięto mechanikę „3D dice battle system”. Tam większość rzeczy rozwiązano inaczej i choć nie zdradzę na razie jaką mamy o niej opinię, już teraz zapraszam do tej recenzji i porównania.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za przekazanie gry do recenzji.

 Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Statki, łupy, kościotrupy

Wydawnictwo: Portal

Autor: Ignacy Trzewiczek

Liczba graczy: 2-5

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 45-60 minut

2016-05-18_2058142016-05-18_2058372016-05-18_2058492016-05-18_2059002016-05-18_2059112016-05-18_2059262016-05-18_2059352016-05-18_2059462016-05-18_2059572016-05-18_2100072016-05-18_2100272016-05-18_2100382016-05-18_210058

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 18 Maj 2016 by in Recenzje and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: