Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „My Village” („Nowe Pokolenia”)

My Village okladka“Village” (“Pololenia”) to jedna z popularniejszych eurogier obecnie dostępnych na rynku. Tytuł ten ma już 5 lat i mnóstwo wydań w kilkunastu językach. Nic więc dziwnego, że autorzy Inka i Markus Brand, na fali tej popularności, postanowili wydać kolejną grę, nawiązującą do poprzedniego hitu – “My Village” (“Nowe Pokolenia”). Muszę przyznać, że gdy się pierwszy raz o tym dowiedziałem, byłem pełen obaw, gdyż okazało się, że tym razem będzie to gra oparta o mechanikę kościaną. Obawa wynikała z tego, że już wcześniej mieliśmy do czynienia z podobnymi konwersjami dotyczącymi takich tytułów jak m.in. “Nations” (“Wojna narodów”) i “Pandemic: The Cure” (“Pandemic: Lekarstwo”) i nie zawsze te nowe wersje wzbudzały entuzjazm wśród graczy.

W “My Village” mamy ciągłość graficzną i poczucie, ze zbieżność tytułów z pewnością nie jest przypadkowa. Znów zarządzamy wioską i będziemy mieli za zadanie jak najbardziej rozwinąć ją w różnych kierunkach. Mamy więc rzemieślnika, który wytwarza przeróżne towary, kupca, który owe towary sprzedaje na jarmarku, mamy podróżnika, który bada odległe tereny, burmistrza, dbającego o stronę administracyjną oraz coś dla ducha, czyli opata nadzorującego klasztor. Każda z tych postaci, będzie w różny sposób pomagać nam w zdobywaniu punktów zwycięstwa oraz zapewniać dodatkowe modyfikatory naszych ruchów.

wioska gracza

Główna mechanika to draft. Na początku tury rozpoczynający rzuca pulą kości i gracze kolejno wybierają dwie z nich, by wykonać wybrane akcje za pomocą ich sumy. Mogą między innymi zakupić karty, które spowodują rozbudowę wioski i zwiększenie dostępnych akcji, ale trzeba też zwracać uwagę, jaką liczbą będą one aktywowane. Jest to bardzo ważny wybór, gdyż w tej grze jest możliwie wykonania dowolnej liczby akcji we wiosce, o ile na każdej z nich znajduje się ta sama wartość.

W “My Village” występuje kilka interesujących pomysłów. Po pierwsze, z niemal wszystkie akcje musimy “płacić” czasem, którego upływ oznaczamy na planszy gracza. Kiedy znacznik czasu przekroczy symboliczny most na odpowiednim torze, umiera jeden z naszych obywateli i wówczas to do nas należy decyzja, która ze wspomnianych wyżej kategorii akcji, będzie dla nas niedostępna. Możemy oczywiście później wyszkolić innych robotników na to miejsce i znów korzystać z możliwości zawartych na kartach.

Po drugie wszystkie zdobywane podczas gry punkty, nie są przyznawane od razu, ale są przechowywane tymczasowo i musimy wykonać pewną sekwencję ruchów, by zabezpieczyć je przed utratą. Dojdzie bowiem w pewnym momencie do plagi w naszej wiosce (i to kilkukrotnie podczas całej gry), która może pozbawić nas części z nich.

planszetka2

Pozostałe metody zdobywania punktów zwycięstwa, różnią się bardzo między sobą dynamiką, co uważam, jest mocną stroną tej gry. Przykładowo w opactwie punkty na koniec gry zależą wyłącznie od liczby zebranych w czasie rozgrywki kart mnichów, a na jarmarku musimy najpierw nabyć kontrakty, zużywając akcję, następnie wyprodukować towary i dopiero aktywować naszego kupca, byśmy mogli zapunktować.

Sporo kart, które możemy nabyć w różnych kategoriach, jest unikatowych i jeżeli będziemy zbyt długo zwlekać z ich zakupem, możemy zostać uprzedzeni przez kogoś innego. Nawet jeśli występują w kilku kopiach — jak budynki produkcyjne, to zazwyczaj różnią się wartością, która je aktywuje. Mamy więc element rywalizacji, który w pewnym stopniu będzie decydował o naszej strategii w danej partii.

Jak widać, status pierwszego gracza jest ważnym elementem, by wdrożyć swój plan jak najlepiej przez wykorzystanie jak największej puli dostępnych kości, ale im dalej gra postępuje, tym większy wpływ na zakończenie może mieć gracz ostatni. Dzieje się tak, gdyż gra nie kończy się po stałej liczbie tur, ale wówczas, gdy zostanie osiągnięta pewna liczba zmarłych obywateli wszystkich graczy. Tak więc gracze kończący całą rundę, w niektórych sytuacjach mogą zdecydować o zakończeniu partii przez odpowiednie wydanie czasu podczas własnych akcji. Zmusza to do jeszcze dokładniejszego planowania posunięć w końcówce, by przypadkiem nie zostawić kluczowych ruchów na ostatnią chwilę, gdyż może ona nie nadejść. Zarządzanie czasem jest bardzo ważne, gdyż wymieranie robotników zmienia po pierwsze nasze możliwości, ale z drugiej strony daje możliwość zdobycia punktów zwycięstwa, więc nie jest do końca nieopłacalne.

dostępne kontrakty

Podsumowując, sama mechanika gry jest relatywnie prosta, gdyż wybrane dwie kości możemy zużyć tylko na kilka różnych sposobów, ale ważny jest odpowiedni początkowy dobór kart i optymalne punktowanie w wybranych przez nas kategoriach. Możemy próbować zbierać jak najbardziej zbieżne liczbowo karty i za jednym zamachem wykonywać sporo akcji, ale może się okazać, że pożądana przez nas kombinacja nie będzie dostępna i zmarnujemy ruch. Więc jesteśmy postawieni już od samego początku przez trudnymi wyborami, a to moim zdaniem jest jedną z cech dobrych gier planszowych.

Gra dobrze się skaluje, choć w przypadku rozgrywki dwuosobowej zmienia się struktura rundy i wymaga to nieco innego planowanie swoich posunięć. Wydaje mi się, że “My Village” (“Nowe Pokolenia”) to gra nieco lżejsza niż jej stricte planszowa wersja, co i tak stawia ją w kategorii średniej ciężkości, czyli raczej dla nieprzypadkowych graczy już z pewnym doświadczeniem.

cmentarz

Uważam tę konwersję państwa Brand za bardzo dobrą. Udało im się w zgrabnej mechanice zamknąć mnóstwo wyborów stawianych przed graczami praktycznie co turę, a przy tym sporo możliwości zdobywania punktów zwycięstwa, które zależeć będą od obranej strategii. Gra daje dużo satysfakcji w dobieraniu odpowiednich kombinacji kart i w późniejszej ich eksploatacji. Dodatkowo bardzo podoba mi się asymetria różnych akcji, gdyż dzięki temu gra staje się o wiele bardziej różnorodna i regrywalna.

W partiach czteroosobowych musimy przygotować się na downtime, ale jest to raczej oczywiste w grach o takim poziomie trudności.

Co to innych aspektów, jak na przykład wykonanie, to poza znacznikiem śmierci, który jest bardzo niestabilny, naprawdę nie ma się do czego przyczepić, gdyż jakość jest na najwyższym poziomie. Oprawa graficzna jest w prostej linii kontynuacją z pierwotnego tytułu – “Village” (“Pokolenia”) i o ile nie wywiera na mnie jakiegoś olbrzymiego wrażenia, to jest przyjemna dla oka.

Polecam przede wszystkim fanom gier kościanych. Jest to bardzo solidna pozycja, która będzie przysparzała przyjemności i emocji w wielu kolejnych rozgrywkach.

Dziękujemy wydawnictwu Pegasus Spiele za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Jacek „palladinus” SzmaniaJaco

Tytuł: My Village, Nowe Pokolenia
Autor: Inka Brand, Markus Brand
Wydawnictwo: eggertspiele, Pegasus Spiele, hobbity.eu
Liczba graczy: 2−4
Wiek graczy: 12+
Czas gry: 60-90 minut

produkcja i podróżzoom outpomoc graczapoleplanszetka1dostępne karty

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 29 lutego 2016 by in Recenzje and tagged , , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: