Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Urbis”

pic2694048_md Gry w których jest dużo negatywnej interakcji, do tego bliżej im do chaosu niż planowania bardzo rzadko trafiają w moje gusta. Dlatego Jacek „palladinus” po przeczytaniu instrukcji celował z przekonaniem graniczącym z pewnością, że „Urbis” będę omijał szerokim łukiem. I choć długo się znamy i dużo wspólnie gramy od kilku lat, tym razem jednak się pomylił. Dlatego poniżej znajdziecie pozytywną recenzję zupełnie nie znanej w Polsce rosyjskiej gry, pisaną przez gracza któremu właściwie nie powinna się spodobać.    

Jak grać

Gracze wcielają się w członków rady miasta Urbis, i poprzez zarządzanie kasą miasta, strażą i wydawaniem dekretów starają się doprowadzić swoją część miasta do zwycięstwa. Stawiając kolejne budynki gracze otrzymują większe wpływy z kasy miasta lub zniechęcają mieszkańców do osiedlania się, budując cmentarz czy więzienie. Najlepsze budynki generować będą punkty zwycięstwa. Ot cały temat.

Aby przygotować grę do rozgrywki, każdy z graczy otrzymuje swoją planszę z częścią miasta. Plansze są dwustronne, dlatego gracze muszą uzgodnić na której stronie rozegrają partię. Różnica nie jest wielka, dotyczy ilości dostępnego miejsca do budowania, autor zaleca jednak pierwsze partie rozegrać na stronie A, na której rozgrywka jest krótsza ale z większą interakcją. Do tego każdy gracz rozpoczyna grę z trzema kartami dekretów i pięcioma monetami. Startowy przychód równy jest liczbie graczy. Żetony z budynkami stanowią wspólna pulę dobierania, w określonej przez instrukcję ilości (generalnie 10 na gracza).

2016-01-09_193013

W swojej kolejce gracz ma pięć możliwości, a wykonując ruch decyduje się na jedną z nich.

  • Wzięcie karty dekretu

to dobranie dwóch kart i zatrzymanie jednej, utrzymując maksymalny limit kart na ręce na 6

  • Zagranie karty dekretu

i wykonanie opisanej akcji. Mogą to być dodatkowe miejsca budowlane lub specjalne akcje wprowadzające sporą interakcję pomiędzy graczami

  • Wzięcie z zakrytej puli żeton budynku

i dołóż go do dowolnej części miasta. Bez względu czy budynek kładziemy na swojej czy przeciwnika planszy konieczny pozostaje do opłacenia koszt opisany na konkretnej parceli. Budynki oferują punkty zwycięstwa (dodatnie i ujemne) a niektóre z nich mają wpływ na budżet miasta

  • Wynajmij strażnika

. Za 5 monet można zatrudnić strażnika, który zależnie od zajmowanej pozycji zredukuje punkty ujemne na koniec gry, lub uchroni budynek przed negatywnymi akcjami innych graczy

  • Weź pieniądze ze skarbca.

Akcja służy do pobrania monet z puli, równe aktualnemu poziomowi przychodu gracza.

Gra trwa do czasu gdy wydarzy się jedna z następujących sytuacji – któryś z graczy zabuduje wszystkie pola na swojej części miasta, co daje mu automatyczne zwycięstwo, lub skończy się stos żetonów budynków lub kart. Wtedy następuje podliczenie punktów z posiadanych budynków i zagranych kart, określając zwycięzcę z największą ich iloscią.

Podsumowanie

 

Zacznę od kilku słabszych rzeczy. Po pierwsze instrukcja pozostawia graczy z pewnymi drobnymi wątpliwościami, do tego teksty na kartach bywają napisane w dziwnej formie i mogą być różnie interpretowane, i choć zasady są generalnie banalne, my kilkukrotnie pozostawaliśmy bez odpowiedzi. Do tego na kartach pojawiają się symbole, które nie pojawiają się w instrukcji i ich interpretacja również pozostaje w gestii graczy. Szkoda, bo niewielka redakcja tekstów i korekta grafika i było by nieźle.

Druga uwaga dotyczy samych grafik utrzymanych w pikselowej formie, które o ile na okładce pudełka są całkiem przyjemne, o tyle na żetonach te same budynki, tyle że powycinane i pozbawione tła wyglądają zwyczajnie brzydko. Wiem, że dzięki oczyszczeniu kafelków otrzymujemy większą czytelność informacji dla gry istotnych, ale tutaj jest ich tak nie wiele, że spokojnie graficznie mogłoby to wyglądać lepiej bez utraty czytelności właśnie. Podobnie jest zresztą z planszami graczy, które w zaproponowanej formie z pewnością nikogo specjalnie nie zachęcają do rozgrywki. Ci więc, którzy cenią sobie gry ładne zachwycać się z pewnością nie będą.

2016-01-09_193036

Co do samej rozgrywki zaś, po pierwszej partii moja krótka opinia brzmiała ni mniej ni więcej jak „nie, nie i nie”. Jednocześnie chciałem zagrać raz jeszcze i spróbować jednak coś zaplanować, obrać strategię i zobaczyć czy będzie lepiej. I za tym drugim i kolenym razem było coraz lepiej. Przestała mnie denerwować negatywna interakcja bo sam zacząłem nią świadomie żonglować. Zaakceptowałem burzenie moich budynków bo sam podkładałem świnie współgraczom. Wszystko dlatego, że wiedziałem już na co się przygotować. Nie zaskakiwały mnie ruchy przeciwników, bo wiedziałem że karty potrafią dużo zmienić. Trochę przeszkadza duża losowość kafelków, ale w tej półgodzinnej grze jest to zwyczajnie wpisane w zabawę. Dlatego warto przygotować graczy do jakiego typu gry siadają, bo można uniknąć niepotrzebnego rozczarowania – jest negatywna interakcja, jest losowo ale jest też fajna zabawa . Nie można przyzwyczajać się do budynków bo te stawiamy i burzymy nie tylko na swojej części miasta ale też u przeciwników.

Bardzo sprytnie działa warunek końca gry, bo zależnie od partii ta kończy się przez wyczerpanie kafelków, przez całkowite zabudowanie którejś planszy lub wyczerpanie stosu kart. Dlatego w trakcie gry czasami przyjmiemy budynki przynoszące ujemne punkty, bo kusząca pozostaje próba automatycznego wygrania gry a nie przez liczenie punktów. Czasami zaś gdy część budynków została już z gry usunięta, rozpoczyna się wyścig o ostatnie sztuki, które brakują komuś do wygrania partii. We wszystkim tym jest oczywiście sporo chaosu, dlatego nie zaplanujemy zbyt wiele a podejmowane decyzje bazują na aktualnej sytuacji a nie długofalowej strategii. Normalnie unikam gier, które posiadają taką cechę, ale w „Urbis” mi to nie przeszkadza. Nie polecę jednak gry każdemu. Po pierwsze należy znać dobrze angielski, żeby swobodnie posługiwać się kartami. Po drugie nie jest to gra dla optymalizatorów każdego ruchu, bliżej jej do gry imprezowej niż strategicznego budowania miasta. Posługując się jednak cytatem z pudełkowego opisu, „Urbis” to zabawne i szybkie planowanie miasta z prostymi zasadami, dlatego gra może być dodatkiem do właściwie każdej kolekcji gier. Z tym się zgadzam.

Dziękujemy wydawnictwu GagaGames za przekazanie gry do recenzji.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

 

 

Tytuł: Urbis

Autor: Alexander Rasputin

Wydawnictwo: Gaga Games

Czas gry:  30 minut

Wiek graczy: 10+

Liczba graczy: 2-6

2016-01-09_192808 2016-01-09_192844 2016-01-09_192858 2016-01-09_192920 2016-01-09_192934 2016-01-09_192946 2016-01-09_193000   

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Informacja

This entry was posted on 21 stycznia 2016 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: