Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „One, Zero, One”

pic2330461_md

Jeśli w grę wchodzi bardzo szybka, mała dwuosobowa taktyczna gra karciana, praktycznie nie ma możliwości żebym nie chciał tego nie spróbować. Tym razem jednak zadanie nie było najłatwiejsze, bo „One, Zero, One” został wydany poprzez Kickstartera, osiągając wynik niecałe 14 tysięcy dolarów zebrane przez 743 wspierających, ufundował się w sierpniu 2014 a pierwsze egzemplarze trafiały do wspierających w styczniu 2015. Do nas pudełko dotarło razem z innymi grami Grail Games z serii małych gier w niestandardowo wysokich pudełkach. Na recenzje kolejnych przyjdzie jeszcze czas, dzisiaj o pisaniu programu z zer i jedynek w binarnej grze karcianej.

Jak gramy?

Aby rozpocząć rozgrywkę, pomiędzy graczami układamy pięć kart tworzących kolumnę. Te karty informują, ile punktów zwycięstwa otrzyma gracz, który posiada przewagę swojego znaku (zera lub jedynki) w utworzonym obok rzędzie. Każdy z graczy zabiera 17 podstawowych kart swojej cyfry, w ten sposób obaj posiadają identyczne talie. Karty są dwustronne, dlatego przygotowanie tych zestawów zajmuje trochę czasu i mówiąc szczerze jest trochę upierdliwe. Wybranie gracza startowego rozwiązano natomiast prosto, poprzez rzut dowolną kartą. Widoczna po rzucie cyfra wskazuje gracza, który układa swoją pierwszą kartę w pierwszym rzędzie, drugi robi to samo tyle, że w rzędzie drugim. Następnie z pozostałych 16 kart obaj dobierają ze swoich talii po trzy karty na rękę i rozpoczyna się właściwa rozgrywka. Gracze na zmianę zagrywać będą po jednej karcie do dowolnego rzędu (na początku tylko do pierwszych trzech) zdobywając proste przewagi. Jeżeli na karcie widnieje jakaś komenda, to zostaje wdrożona względem pozostałych kart na stole i to jest właśnie główny mechanizm gry. Każda komenda wprowadza zmiany na stole, dla przykładu DELETE – usuwa kartę na którą wskazuje, SAVE zabezpiecza kartę a ENTER przesuwa kartę do kolejnego rzędu. Podstawowych komend jest pięć, ale jeśli komuś byłoby mało to talia zawiera kolejnych pięć, nieco bardziej skomplikowanych jak CUT & PASTE czy SYNTAX ERROR. Wszystkie są jednak na tyle proste, że z kartą pomocy nikomu nie sprawiają większych problemów.

Gra kończy się w momencie napisania programu złożonego z trzech kart w piątym rzędzie. Przyznane za przewagi w każdym rzędzie punkty decydują o zwycięstwie. W przypadku remisu wygrywa ten, który kontroluje wyższy rząd.

Przechwytywanie1

Co o tym myślę?

„One, Zero, One” bardzo przypomina mi „Waleczne piksele”, z tą diametralną różnicą, że jest dużo prostsza, szybsza i da się w nią zagrać bez przygotowania i znajomości wielu cech specjalnych każdej karty. Pojedynek jest podobnie taktyczny, choć nie ma oczywiście aż tylu możliwości co we wspomnianych pikselach.

Praktycznie każda patia kończyła się u nas rewanżem, z wymianą kilku kart poleceń na nowe. Rozgrywka nieco innym zestawem kart nie wygląda jednak znacząco inaczej. Ciągle gramy to samo, czekając z poleceniami na dogodny układ na stole. I choć z pozoru różne komendy powinny powodować sporą różnorodność, w mojej ocenie niespecjalnie tak się dzieje. Z każdą kartą zawierającą polecenie czekamy na dogodny moment i miejsce w szeregu, a cała zmienność polega na tym, że dobry w danym przypadku układ wygląda inaczej. Cała taktyczność polega właśnie na tym aby mając trzy karty na ręce wyczekać z najbardziej wartościowymi poleceniami do chwili gdy dadzą nam największe korzyści.

W walce o zwycięstwo kluczowy wydaje się oczywiście ostatni rząd (50), który najczęściej decyduje o wyniku końcowym i to zajmowanie pozycji w piątym rzędzie właśnie i przygotowania do tego, kierują naszą taktykę i ruchy w tym kierunku. Zostawiamy karty, które mogą przydać się gdy walczyć będziemy o wyżej punktowane rzędy, co nie oznacza, że odpuścić można kilka pierwszych. Punktacja jest kontrolowana na bieżąco poprzez obracanie kart wskazujących kto zwycięża w danym rzędzie, choć nie jest to niezbędne, bo i tak widać to bez większego problemu. I tak ruch za ruch, karta za kartę, rząd za rząd. Pojedyncza partia jest bardzo krótka, ja mam nawet wrażenie że zbyt krótka, dlatego czekanie na kluczowe zagrania to też znowu nie zawsze najlepsze rozwiązanie. I właściwie to wychodzi na to, że jest sporo fajnych sytuacji i możliwości, a dynamiczna i krótka partia sprzyja zagraniu kilku rozdań pod rząd. A ja mam nadzieję, że w moje ręce trafi kiedyś zestaw dodatkowych kart, które ukazały się w osobnym pudełku jako rozszerzenie do tej niepozornej taktycznej karcianki.

Dziękujemy wydawnictwu Grail Games za przekazanie gry do recenzji.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

 

Tytuł: One, Zero, One

Autor: David Harding

Wydawnictwo: Grail Games

Czas gry:  10 minut

Wiek graczy: 8+

Liczba graczy: 2

PrzechwytywaniePrzechwytywanie2 Przechwytywanie3 Przechwytywanie4

 

Advertisements

2 comments on “Zagrałem w „One, Zero, One”

  1. rik
    12 stycznia 2016

    Gdzie można nabyć?

  2. woj_settlers
    14 stycznia 2016

    Rebel do miesiąca, a Mepel pokazuje że ma na magazynie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 7 stycznia 2016 by in Recenzje and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: