Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

„Konkurs z lupą” i Santiago

Poprosiliśmy Was ostatnio o propozycje, jak powinien wyglądać kolejny konkurs. Przesłaliście nam kilka pomysłów, z których jeden szczególnie nam sie spodobał. Jego pomysłodawczynią jest Barbara Kor, której gratulujemy inwencji. Lekko go zmodyfikowaliśmy, choć pewnie do tamtego pomysłu jeszcze powrócimy. Zapraszamy Was zatem do zabawy w odgadywanie tytułów gier, których jak zwykle, recenzje znajdziecie na naszym blogu. Do wygrania egzemplarz gry Santiago, ufundowany przez wydawnictwo Trefl.logo

Zadaniem jest podanie 18 tytułów gier, które nieco ukryliśmy w historyjce poniżej. Egzemplarz gry rozlosujemy wśród osób, które prawidłowo wskażą i prześlą na nasz adres blog.ciekawegry@gmail.com właściwe tytuły. Jeżeli zadanie okazałoby się zbyt trudne (czego oczywiście się nie spodziewamy) losowanie przeprowadzimy wśród wszystkich, którzy przyślą co najmniej 10 prawidłowych tytułów. Na odpowiedzi czekamy do końca listopada.


Czerwona łódź właśnie przypłynęła, a niebieska gotowa była do wypłynięcia w daleką podróż. Jej celem była odległa wyspa, a jej współrzędne zawarte były na dwóch kartach ksiąg. Po dopłynięciu okazało się, że w wiosce był tylko jeden szaman, którego wzrok zwrócony był na zgromadzone na plaży owoce. Liczba owoców nie była przypadkowa. Ta cyfra znajdowała się też przy pewnych tajemniczych budynkach na wyspie. Wystarczyło odnaleźć te budowle, aby przekonać się, że jej autorzy niepierwszy raz pracowali razem. Poprzednim razem nakręcono o ich pomyśle film. Uważne oko mogło ujrzeć na nim dużą liczbę robotników zgromadzonych wokół kwiatu, położonego na samym środku. Niemal od razu moje kolejne myśli skierowałem ku hiszpańskiemu bardowi, który opowiedział mi pewną „mrożącą” krew w żyłach historię. Historię o dzielnych ludziach, którzy chcieli być pierwsi, i o ich zwierzętach. Większe z nich, odnalazłem zresztą na kartach innej opowieści. Opowieści, w której było wykorzystywane do tego samego celu. Tam jednak ludzie mówili po niemiecku, dlatego też potrzebny był tłumacz zatrudniony na stałe. Tłumacz ten, co nie było tajemnicą, szukał właśnie pracy, dlatego stworzył o sobie notkę. Jego historia nie była długa, zaledwie trzy informacje były istotne i zaprowadziły go do miasta, w którym nie miał problemu z dogadaniem się. Był rok 2014. Zaraz po powrocie zabrał się do pracy. Dopiero przy trzecim zadaniu zatrzymał się na nieco dłużej. Nigdy nie lubił wody, a tu woda była wszędzie. Do tego te obślizgłe stwory. Nic dziwnego, że nikt ich nie zaprosił na imprezę, na której najlepiej wychodziło się z pewnym czerwonym wybuchowym przedmiotem. A zwierzęta potrafią robić naprawdę dziwne rzeczy. Na przykład ścigać się. I choć na najwyższym miejscu na pudle zameldował się pewien powolny gość, który ceni wolność, to uwagę wszystkich zwróciła para, która nie załapała się na pudło, ale która pilnie chciała coś zjeść, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk. Czujne oko wypatrzyło w tej „zjadliwej” historii inne głodne zwierzęta, ale imię jednego z nich – FAN, brzmiało dziwnie, jakby je wypowiedział Mateusz z Akademii Pana Kleksa. Ów FAN uważać musiał na palce, których sprawność potrzebna była na równi z prawami fizyki na pewnej równoważni. A skoro już mowa o tajemniczym X, nie sposób zapomnieć o odwiecznej walce wywiadów, zwłaszcza jeżeli stoją za tym Rosjanie. Niby best party, a tak naprawdę chodzi o miejscówkę, w której trzeba uważać co się będzie jadło. A propos jedzenia to w życiu nie widziałem tak brudnej kuchni jak tam. Wszystko rozsypane: mięso obok ryby no i ten piasek za szkłem. Przyznacie, że to trochę archaiczny sposób na odmierzanie czasu. Lepiej rozwiązano to w pewnym południowoamerykańskim kraju, gdzie najlepiej wychodzi się w parze. Ale starczy już tej opowieści. Biorę popkorn i okulary w serduszka i razem z moim małym przyjacielem siadamy przed telewizorem, bo Leonardo di Caprio się nie odmawia nawet w obliczu tragedii.

(Historyjka stworzona przez woj_settlersa, wszelkie prawa zastrzeżone, a postacie wykorzystane w historii są przypadkowe, nawet jeśli z kimś się Wam kojarzą).

 

Advertisements

One comment on “„Konkurs z lupą” i Santiago

  1. Beata
    23 listopada 2015

    Świetny pomysł na bloga, fajnie kupić sprawdzone gry i mieć pewność, że nie kupuje się bubla:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17 listopada 2015 by in Inne and tagged , , .
%d blogerów lubi to: