Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „The Game” – czyli : Hraj, dokud můžeš!

pic2556018_mdNie wiem jak Wy, ale ja o „The Game” usłyszałem pierwszy raz podczas ogłoszenia tytułów nominowanych 2013-12-02_100752do tegorocznej nagrody Spiel des Jahres. Długo nie natrafiałem na nią w sklepach, dlatego ze sporym opóźnieniem ale nabyłem dopiero niedawno jej międzynarodowe (no powiedzmy słowiańskie) wydanie i tak szybko jak się dało nadrobiłem zaległości.

Zasady proste są

Na stole rozkładamy cztery karty bazowe: dwie jedynki i dwie setki. Reszta kart od 2 do 99 stanowi talię graczy. W ruchu, gracz z kart na ręce musi zagrać na dowolne stosy co najmniej dwie karty, po czym dobrać tyle samo kart ze stosu. Na jedynkach dokładane karty muszą być w ciągu rosnącym, a na setkach malejącym. Do tego dochodzi jeden drobny myk: wolno zagrać kartę o dokładnie 10 oczek więcej lub mniej zależnie od stosu, tym samym cofając nieco obecną wartość. Celem graczy jest rozłożenie na cztery stosy wszystkich kart z tali i ręki. Nie wolno informować o posiadanych konkretnych kartach, ale ogólna komunikacja jest oczywiście konieczna.

2015-09-22_190359

Dobre to czy niedobre?

Nie ma co ukrywać, „The game” oczarowało mnie prostotą, która ze zwykłego pasjansu robi bardzo przyjemną kooperacyjną układankę. Kooperacyjną, w której nie ma lidera, w której współpraca i wzajemne zrozumienie tego co możemy powiedzieć to jedyna droga do sukcesu. A ten choć w naszych partiach nie był specjalnym osiągnięciem i tak sprawiał, że chciałem kolejnej partii. Pewnie szkoda, że wygrana już w pierwszej partii nieco stłumiła euforię, ale tym bardziej skoro po takim początku mam ochotę na więcej, coś w „The Game” być musi. Na szczęście kolejne partie nie były już tak łaskawe i choć wynik nadal przechodził do historii jako sukces, sam fakt, że została nam jedna czy dwie karty na ręce nakręcał nas na kolejną partię. Co ciekawe, w trakcie rozgrywki wielokrotnie spoglądając na pozostający jeszcze stos kart twierdziliśmy, że tym razem to się już nie uda, co mobilizowało nas do większego skupienia i kombinowania i znowu kończyło się niezłym wynikiem. A jeśli mimo to wygrywać mielibyśmy każdą partię, wystarczy wprowadzić wariant ekspercki i zagrywać minimum trzy karty w turze gracza.

Zasady dokładnie określają, że nie wolno przekazywać sobie informacji o konkretnych kartach, cała jednak otoczka powoduje, że przekazywanie informacji wymaga pewnego wtajemniczenia. Wtajemniczenia, które w podobny sposób pomaga też podczas gry w „Hanabi”. Z tą grą zresztą nasuwają się dość oczywiste skojarzenia i choć są to diametralnie różne mechaniki, faktycznie podobieństwa są. „The Game” jest grą zdecydowanie prostszą i nieco mniej wymagającą ze względu na brak elementu pamięciowego. Mi podoba to się bardziej, bo bardziej też czuć w tym pasjans z zastosowanym trickiem cofania. Dlatego też nie dziwi mnie nominacja do Spiel des Jahres, bo dokładnie takie gry należy wyróżniać, co niniejszym czynię.

PS

Jeśli ktoś wie, dlaczego w tle kart umieszczono dość przerażający obrazek czaszki to proszę o informację.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: The Game

Autor: Steffen Benndorf

Wydawca: Bard

Liczba graczy: 1-5

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 20 minut

cg-gra-rodzinna

2015-09-22_190256 2015-09-22_190321 2015-09-22_190332 2015-09-22_190346 2015-09-22_190359

Reklamy

One comment on “Zagrałem w „The Game” – czyli : Hraj, dokud můžeš!

  1. AiS
    22 września 2015

    Potwierdzam – bardzo ciekawa gra, genialna w swojej prostocie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 22 września 2015 by in Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: