Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „KIPP X”

pic1402827_mdW życiu każdego gracza przychodzi taki moment, w którym będzie miał ochotę zagrać w zwariowaną grę zręcznościową. Ale też bez przesady, nie taką, żeby trzeba było wstawać od stołu. Bądźmy poważni. Najlepiej, żeby można było wszystko wyliczyć, zaplanować i przewidzieć co zrobią przeciwnicy. No po prostu dobrą grę zręcznościową.

Jeśli znane Wam jest to uczucie, to z pomocą może przyjść wydawnictwo franjos ze swoja propozycją właśnie w takiej kategorii – KIPP X. Po raz kolejny jestem zaskoczony jak kilka, wydawałoby się, prostych i popularnych pomysłów może złożyć się na grę. Boję się użyć słowa „planszową”, bo komponentami jest masa drewnianych sześcianów o różnych wielkościach i kolorach oraz krzyżak z równomierną podziałką na wszystkich ramionach.
Krzyżak jest tak wyważony, że początkowo opiera się dwoma ramionami o podłoże. Każdy gracz w swojej turze musi obowiązkowo ze swojej startowej puli spróbować ułożyć chociaż jeden element na jednym z dwóch uniesionych ramion. Następnie albo pasuje, albo układa dalej. Dokładanie może kontynuować tak długo, aż krzyżak nie przechyli się i jego inne ramiona będą dotykać podłoża. Wówczas jego tura dobiega końca. Gracz przerywa swój ruch również wtedy, gdy choć jeden element zsunie się z całej konstrukcji. Bierze wówczas do swojej puli wszystko, co spadło i przychodzi kolej na kolejnego gracza. Zwycięzcą zostaje ta osoba, która pierwsza pozbędzie się wszystkich swoich drewnianych sześcianów.

IMG_20150721_090318~2_small

Prawda, że zasady są banalne? Występuje tu oczywistym element zręcznościowy, który wymaga znajomości (czasami podświadomej) prawa dźwigni. Nie jest to jednak banalna dźwignia dwustronna, którą łatwo byłoby przewidzieć, ale raczej trudny do dokładnego wyliczenia w głowie układ poczwórny. Można starać się szacować, jaki jest jego stan, ale uwierzcie mi, nie jest to wcale proste. Co mi sprawia największą frajdę to syndrom push-your-luck, który występuje, gdy chcemy jak najszybciej pozbywać się swoich elementów, ale oczywiście przy minimalnym ryzyku. Zdarza się jednak często, że już na starcie ryzyko jest duże i emocje potrafią być naprawdę spore. Można próbować też stawiania klocków jeden na drugim coraz wyżej i nieco zaryzykować, że ta konstrukcja zawali się w ruchu przeciwnika, by wypracować sobie przewagę. Nie muszę chyba wspominać, że nie zawsze kończy się to tak, jakbyśmy chcieli.

IMG_20150721_090237~2_small

Jest to kolejny niepozorny, ale bardzo przyjemy tytuł tego wydawnictwa. Nic, z czym kilkuletnie dziecko nie potrafiłoby sobie poradzić, ale jak się okazuje może to być też spore wyzwanie dla wielu dorosłych. Gra ta próbuje też przemycić pod płaszczykiem zabawy, wiedzę o zjawiskach fizycznych, które spotykamy na w otaczającym nas świecie, a jest to dość nietypowa praktyka wśród wydawnictw planszowych. Ponownie przekonałem się, że warto przyglądać się temu, co franjos publikuje, bo zazwyczaj są to zaskakująco dobre pozycje w swojej kategorii.

Dziękujemy wydawnictwu franjos za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Jacek „palladinus” SzmaniaJaco

Tytuł: KIPP X
Autor: Torsten Marold
Wydawnictwo: franjos
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 5+
Czas gry: 15 minut
IMG_20150721_090157~2_small
IMG_20150721_090129~2_small
IMG_20150721_085800~2_small

Reklamy

One comment on “Zagrałem w „KIPP X”

  1. Gracz
    23 lipca 2015

    Bardzo fajna recenzja. Jak zwykle. ☺

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21 lipca 2015 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: