Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Can’t Stop”

pic1068548_mdCan’t Stop to tytuł, który w tym roku świętuje swoje 35 urodziny. A jeśli sięgnąć pamięcią jeszcze wcześniej, to właściwie 41 urodziny bo „matką” gry jest Great Races funkcjonujący jako wersja do samodzielnego druku. Doczekał się kilkunastu edycji i wydań, zaczynając od abstrakcyjnej planszy po wersje próbujące przemycić jakiś temat i pewnie niezliczoną ilość samoróbek, których galerie oglądać możecie na profilu gry na BGG. Za wydawanie gry zabierały się takie wydawnictwa jak Ravensburger, Asmode czy Parker, ale również szereg mniejszych firm, które uznanym tytułem uzupełniały swoją własną ofertę. Do naszej redakcji trafiło wydanie z roku 2011 wydawnictwa franjos spieleverlag, w którym to wcielamy się w alpinistów, chcących zdobyć wysokie górskie szczyty.

Plansza to schemat jedenastu kolumn o różnej ilości pól, na których będziemy wspinać się naszymi trzema alpinistami. Po rzucie czterema kostkami, łączymy je dowolnie w pary, aby wskazać kolumny na których będziemy mogli się wspinać. W ten sposób w jednej turze spróbujemy szczęścia na trzech torach. Możemy wykonać dowolną ilość rzutów, pamiętając jednak, że po każdym z nich przynajmniej jeden alpinista musi się ruszyć. Jeżeli decydujemy się skończyć ruch, zakładamy obóz który pozwoli nam w kolejnej rundzie ruszać nie z dołu ale właśnie z miejsca gdzie ostatnio się zatrzymaliśmy. Ponieważ jest to jednak gra wyścigowa, tylko jeden alpinista przez całą grę może dojść na każdy ze szczytów, dlatego będziemy podejmować ryzyko żeby zdążyć przed innymi. Nie zbieramy żadnych punktów, tylko licząc na szczęście staramy się zdobyć trzy szczyty, zanim uda się to komuś innemu.

2015-04-11_204010

Can’t Stop mechanicznie, niestety dzisiaj nikogo nie porwie. Bazuje na prostym pomyśle sprzedanym w prosty sposób i bez fajerwerków. Ryzykowanie i liczenie na kolejny szczęśliwy rzut to już dzisiaj w grach planszowych za mało. A jednak po tytuł sięgają kolejne wydawnictwa i kolejni grający. Robią to pewnie dlatego, że są w niej emocje. Ma Can’t Stop coś, czego nie ma wiele nowych pozbawionych interakcji i bezpośredniej jawnej rywalizacji tytułów. To coś nazwałbym też zacięciem hazardowym. Chęcią sprawdzenia swojego szczęścia. I to sprawdzenia na oczach współgraczy, licząc się na równi z zazdrością jeśli los będzie nam sprzyjał jak i porażką, której nie ma co ukrywać wszyscy kibicują. Trzymanie kciuków, chuchanie w kości umieszczone w dłoniach czy zaklinanie jest niemalże wpisane w zasady. Tak samo jak salwy śmiechu pozostałych graczy, jeśli nasz alpinista spada z wysokości po nieudanym rzucie, zwłaszcza będąc o krok od szczytu. Bez tego będziemy tylko rzucać kośćmi i przesuwać pionki. Można tak grać, tylko po co. Ja fanem Can’t Stop nie jestem, ale w gronie rodzinnym nie odmówię partyjki.

Dziękujemy wydawnictwu franjos spieleverlag za przekazanie gry do recenzji.

 Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Can’t Stop

Autor: Sid Sackson

Wydawnictwo: franjos spieleferlag

Liczba graczy: 2-4

Wiek graczy: 7+

Czas gry: 30 minut

2015-04-11_203936 2015-04-11_203958 2015-04-11_204010

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 11 Kwiecień 2015 by in Recenzje and tagged , .
%d bloggers like this: