Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

„Weekendowe granie” – minirecenzje Olympos, Dominant Species, Gangster

Długie weekendy mają to do siebie, że pozwalają łatwiej znaleźć czas na granie. Nie inaczej było dla mnie tym razem, a o rozegranych, planszówkowych pozycjach chciałem Wam napisać krótkie opinie. Zaznaczam jednak, że nie są to gry nowe, tzw. „essenowe”, a raczej gry starsze, kilkuletnie.

 

Spotkanie rozpoczęło się od gry „Olympos”. Gra osadzona jest na terenie antycznej Grecji oraz zlokalizowanej na południe od niej mitycznej Atlantydy. Wcielamy się w przywódców rodów, które zaczynają zasiedlać bogate w surowce tereny poczynając od północnych kresów mapy. Do pozyskania mamy takie surowce jak kamień, drewno, złoto czy żywność. Cała gra oparta jest na mechanizmie zwanym „listwą czasu” i przez to właśnie czas jest głównym „towarem”, który zawsze musimy zapłacić, a który kończy się bezpowrotnie. Pozwala nam on jednak wykonywać dwa rodzaje akcji. Pierwszą jest możliwość ruchu po mapie, co może wiązać się rozmnożeniem swoich podwładnych oraz podbojem terenu zajętego przez przeciwnika. Muszę zwrócić uwagę, że atakujący zawsze wygrywa, nawet jak jest słabszy, a wymaga to jedynie oddania trochę więcej naszego czasu z listwy. Jak dla mnie, gracza uwielbiającego negatywną interakcje, taki mechanizm nie do końca przemawia. Gdy nie ruszamy się po mapie to możemy wynaleźć nowe technologie płacąc odpowiednią ilość naszego czasu i surowców. Dzięki nim zyskujemy bonusy lub punkty zwycięstwa. W trakcie gry po przekroczeniu pewnych miejsc na listwie czasu rozstrzygamy kartę bogów, które mogą nagradzać lub karcić graczy w zależności od tego, jak bardzo bogom się podobają. Gra się do momentu, aż czas ulegnie wyczerpaniu, a wtedy klasycznie podliczamy punkty zwycięstwa. Otrzymujemy je za posiadane tereny (na Atlantydzie są liczone podwójnie), posiadane technologie, wybudowane cuda świata oraz zdobyte wcześniej bonusowe punkty.

Gra jest interesująca, ale nie specjalnie mnie urzekła. Na pewno rozgrywanie gry na listwie czasu jest ciekawym rozwiązaniem. Dodatkowo spora liczba technologii urozmaica grę. Minusem dla mnie było mało bezpośredniej interakcji.

Olympos

Kolejną grą, która znalazła się na stole była gra „Dominant Species”. Gra przeniosła nas do czasów lodowacenia, a gracze stali się odpowiedzialni za podległe im gatunki: robaki, pajęczaki, ptaki, czy ssaki. Wydawcą gry jest GMT Games, a już od początku można zauważyć, że nie urzeka ona szatą graficzną, co jednak uwydatnia przejrzystość planszy. Runda rozpoczyna się od ustawienia swoich walców akcji na dostępne pola, które znajdują się po prawej stronie. Kiedy wszyscy już się zdecydują zaczynamy w narzuconej kolejności wykonywać kolejne akcję. Do wyboru mamy dużo opcji, ale głównie uczymy nasz gatunek spożywania nowego rodzaju pokarmów, rozbudowujmy mapę, rozmnażamy naszą populację na planszy, lokujemy nowe źródła pokarmu, zwiększamy zasięg zlodowacenia, migrujemy, konkurujemy i eliminujemy populację innych gatunków oraz punktujemy wybrane tereny. Punktowanie jest dwojakie: najpierw rozliczamy dominację ilościową na danym elemencie planszy za co przydzielamy odpowiednią liczbę punktów zwycięstwa, a potem dominację jakościową, którą wygrywa gracz będący najlepiej przystosowany do spożywania znajdujących się w regionie pokarmów. Nagrodą za to jest możliwość wyboru kart akcji, które potrafią znacznie namieszać na planszy. Gra toczy się do momentu wyjścia karty epoki lodowcowej. Wtedy na koniec rundy podliczamy każdy region jeszcze raz i suma punktów wyznacza nam zwycięzce.

Dominant Species” to gra, którą zaliczyć można do gier zaawansowanych, a podany na BGG czas rozgrywki (180 min) nie jest zawyżony. Dla mnie gra nie posiada jakiś widocznych, słabych elementów. Spora liczba akcji do wyboru, przy jednocześnie małej liczbie walców decyzyjnych powoduję, że gra wymaga dużej dawki skupienia i kombinowania. Ja bardzo lubię tą grę właśnie za to wyciskanie maksimum z posiadanych akcji przy jednocześnie dostępnym mechanizmie bezpośredniej, negatywnej interakcji.

Dominant

Ostatnią pozycją, która wylądowała na naszym stole i którą chce Wam przybliżyć jest gra „Gangster”. W tej grze przenosimy się do Chicago i wcielamy się w jednego z przywódców miejscowych gangów. Mapa przedstawia kilka dzielnic oraz kawałek jeziora Michigan. Na początku gry dla każdej dzielnicy losujemy kafelek, który definiuje podział punktów w fazie podliczania wpływów. Kafelki są ciekawe skonstruowane, bo nie zawsze osoba, która posiada najwięcej swoich wpływów otrzyma najwięcej punktów. Każdy gracz otrzymuje na starcie pule swoich kostek reprezentujących jego ludzi oraz pionek auta. W trakcie swojej tury możemy zrobić dwie rzeczy: przesunąć się autem o 1, 2 lub 3 dzielnice (w zależności od użytej karty) lub dokonać załadunku lub wyładunku ludzi z auta. Co ciekawe możemy również przejąć kostkę innego gracza i jego osiłka umieścić w swoim bagażniku. Dodatkowo, kiedy nasze auto dotrze do brzegu jeziora Michigan możemy pobrać jakieś ulepszenie do swojego auta, które pomoże nam w dalszej grze oraz opróżnić bagażnik, co równoznaczne jest z wyeliminowaniem kostki innego gracza z gry. W sytuacji, kiedy jakiś gracz użyje swojej ostatniej odsłoniętej jeszcze karty wykorzystywanej do ruchu następuje losowanie dzielnicy, która przy podliczaniu będzie punktować podwójnie. Powoduje to, że przy każdym z trzech punktowań osiem na dziesięć dzielnic punktuje podwójnie. Poza tym elementem losowość występuje jeszcze tylko przy podliczaniu, ponieważ niektóre kafelki określające ilość punktów zwycięstwa posiadają znak „?”, który definiowany jest przed samym punktowaniem za pomocą wylosowania karty kasyna posiadające wartość w przedziale 1-6.

Gangster” nie jest zapewne grą wybitną, ale jest grą dobrą. Mechanizm przenoszenia kostek swoich oraz przeciwnika przy jednocześnie różnych systemach punktowaniach, gdzie nie zawsze największe wpływy oznaczają największą ilość punktów zwycięstwa, powodują, że gra pozwala całkiem nieźle kombinować. Poza tym zawsze można załadować bagażnik za pomocą osiłka innego gracza i bezkarnie pozbyć się go na brzegu, a to coś co zawsze sprawia radość.

Gangster

 

osoba-MedykRafał „Medyk”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 listopada 2014 by in Inne, Recenzje and tagged , , .
%d blogerów lubi to: