Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w TOUCHÉ

touche-gra-karciana-b-iext23950883   Długie, jesienne wieczory są świetną okazją do rodzinnego spędzania czasu nad planszą. Wiadomo – na partyjkę z dziadkami czy rodzicami nie wyciągniemy gier Stefana Felda czy Uwe Rosenberga. Na szczęście poza geekowskim światkiem są całe krainy gier – nie bójmy się tego powiedzieć – familijne. Jeszcze 3 czy 4 lata temu – na etapie wsiąkania w hobby planszówkowe ten rodzaj gier omijałem z daleka. Jakoś szkoda było mi czasu na gry, które uważałem za proste czy niezłożone. Gry quizowe, proste karcianki, towarzyskie zabawy przy stole – to nie tam szukałem planszówkowych doznań. Na szczęście człowiek dojrzewa – to, co proste może zachwycać, wspólne spędzanie czasu z najbliższymi – nawet przy niewymagającym tytule może być pasjonujące i da więcej radości niż kilkugodzinne móżdżenie przy „Cywilizacji”.

 Z grami quizowymi przeprosiłem się w zeszłym roku. Do serca i kolekcji trafił „I Know!” wydawnictwa Tactic. A teraz przede mną leży następne zgrabne pudełko od tego wydawnictwa –  ,,Touché”. Jego namacalna zawartość to karton i plastik. Karty i znaczniki. Talia jest najzwyklejsza – pokerowa . A nawet są dwie, gdyż do rozgrywki używamy 110 kart. Pionki (210 szt. w czterech kolorach) są z kolei nietypowe – niby piramidki, ale przypominają mi trochę wieżę Eiffla.  Karty i znaczniki łączy plansza – w tej grze ma kształt ośmiokąta z polami odpowiadającymi każdej karcie w talii. Jakość wykonania nie odbiega od standardów, do których przyzwyczaili nas wielcy wydawcy. Wydanie gry jest międzynarodowe – instrukcje są w 8 językach (w tym po polsku).

20141101_203121

Celem gry jest ułożenie zestawu wzorów wybranego przez każdego z graczy. Zasady są banalne – gracz zagrywa kartę wybraną spośród pięciu, które ma na ręce i kładzie znacznik w swoim kolorze na jednym z dwóch odpowiadającym tej karcie niezajętym polu na planszy. Następnie dobiera kartę z własnego stosu i rozgrywka toczy się do czasu, gdy któryś z graczy nie ułoży jednego z układów składającego się z pionków w jego kolorze. Gracz woła wtedy – TOUCHÉ!!! – jego wzór zostaje ukoronowany (zablokowany) czarnymi pionkami (dlatego mają kształt piramidek) – a pozostałe nieukoronowane pionki wracają do właścicieli. I znowu gracz zagrywa kartę… Koniec gry wyznacza ułożenie ostatniej figury z wybranego zestawu (3 lub 4 wzorów) – oraz obowiązkowy okrzyk TOUCHÉ!!! – teraz  jako wyraz zwycięstwa całej partii.

20141101_201411

Co ciekawe gra nie ma wariantu 5-osobowego. Jeżeli przy planszy zasiadają 2 lub 3 osoby, to każdy gra sam, mając do dyspozycji swój zestaw pionków. W 4 i 6 graczy tworzy się 2 lub 3 drużyny, których członkowie zsiadają naprzemiennie. Mają wspólny zestaw pionków, razem tworzą układ na planszy, jednak nie mogą informować się o kartach, które mają na ręce (pomagać sobie). W tym wariancie liczy się zgranie i przewidywanie, co planuje partner. Grę można także urozmaicić sobie organizując turnieje (za układy przyznawane są punkty), czy tworzyć własne wzory zestawów (ponad te zaprezentowane w instrukcji).

 Po kilku pierwszych zagranych kartach gra może wydać się losowa. I to nawet bardzo. Każdy dostał swój losowo dystrybuowany zestaw kart – nie wie jakie (może same czarne trefle?). Ktoś inny sprawniej wykłada pionki na planszę i za chwilę mój misternie układany zestaw zostanie zresetowany. Partner z mojej drużyny nie za bardzo rozumie co mamy układać – nasze znaczniki tworzą samotne wysepki pośród budowanych układów przeciwnego taemu. Jednak z każdą kolejną dobieraną kartą gra staje się bardziej taktyczna. Mogę blokować utrudniając budowanie układów, mogę zarządzać ręką – wiem, że nie uda mi się teraz zbudować tego układu, więc zostawiam sobie karty na dalszą cześć partii. Korzystam rozsądnie z jokerów oraz pól bonusowych (możemy na takim polu położyć pionek kończący układ zagrywając dowolną kartę). Z każdym ułożonym kompletnym zestawem jest trudniej – i dobrze – lubię gdy gra jest wyzwaniem.

Po kilku rozgrywkach pojawia się konkluzja: ,,Touché” to taki taktyczny pasjans z interakcją pomiędzy graczami.  Z jednej strony łamigłówka, z drugiej optymalizator ruchów. To co nas ogranicza to 5 kart, które trzymamy na ręce – jednak nasi przeciwnicy mają tak samo. Można by rzec, że losowość czy szczęście w doborze kart pomaga, jednak ta interakcja i możliwość blokowania sprawiają, że należy z uwagą podchodzić to tego, co dzieje się na planszy.

Banalne zasady i wystarczająco wymagająca rozgrywka – tym jest ,,Touché”. Grę mogę polecić admiratorom klasycznych gier karcianych, fanom pasjansów i tym, którzy nie boją się odrobiny złośliwej interakcji. I podążając za wstępem – gra sprawdzi się podczas wielopokoleniowych spotkań przy planszy.

Jako ciekawostkę mogę napisać, że jest to jedna z niewielu starszych ode mnie nowoczesnych gier – wszak premierę miała w 1979 roku.

                                                                                                                                                                                                                                                                                               Błażej  „spiderblazz” Ślachetka

Dziękujemy Tactic za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji!

Tytuł: Touché
Autor: Wayne Bobette (według BGG)
Wydawnictwo: TACTIC
Liczba graczy: 2-6
Wiek graczy: 8+
Czas gry: 30 minut

20141101_201332

20141101_202200

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 4 listopada 2014 by in Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: