Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Kashgar: Haendler der Seidenstrasse”

02.02.2014 - 3 — kopiaNiemieckie wydawnictwo Kosmos ma w swojej ofercie dużo gier, które są zależne językowo. Część z tych gier nie doczekała się wydań międzynarodowych i kilka z nich niestety kupić można tylko w oryginalnej niemieckiej wersji. Do tego też niestety trzeba dołożyć instrukcję w języku niemieckim, której z trudem szukać w sieci po angielsku. Trzeba być więc bardzo zdeterminowanym, aby po takie gry sięgnąć. Grą, obok której nie mogłem przejść obojętnie, jest „Kashgar Haendler der Seidenstrasse”. Przebiłem się przez instrukcję, w koszulki z kartami włożyłem tłumaczenia tekstów i gra trafiła na stół. I to nie raz, bo okazało się, że słusznie podejrzewałem, że to ciekawa pozycja. Początki rozwoju gry przez Gerharda Hechta sięgają roku 2004, w którym to wpadł na pomysł budowy talii. Trudno powiedzieć, dlaczego prototyp schował do szafy aż do roku 2013, trudno też powiedzieć, dlaczego wydawnictwo nie zdecydowało się jej wydać w swojej doskonałej serii gier dwuosobowych, wszak tam właśnie nadawałaby się najbardziej. Ale nic to, mam więc w ręku duże kwadratowe pudło z grą, do której usiąść może od 2 do 4 graczy.

Przygotowanie rozgrywki zajmuję chwilę i polega właściwie na potasowaniu czterech talli i przygotowaniu planszy gracza, na której zaznacza się posiadane poziomy surowców.

Talia kontraktów, o których wykonanie będziemy rywalizować. Liczba w prawym górnym rogu to punkty zwycięstwa, osiołki po lewej to wymaganie, które należy spełnić, aby taki kontrakt podjąć, a elementy na dole karty to koszt wykonania takiego kontraktu.

unnamed (7)

Karty startowych postaci dla każdego z graczy. Karty te jako jedyne są dwustronne i umożliwiają wykonanie podstawowych akcji w grze, czyli dobieranie nowych kart.

unnamed (6)

Talia kart startowych, które otrzymujemy na początku gry do każdej z naszych trzech karawan. Liczba w prawym górnym rogu to punkty zwycięstwa (+ lub -), a tekst poniżej to opis akcji, którą możemy wykonać, po zapłaceniu ewentualnego kosztu oznaczonego przy danej akcji. Część kart zawiera więcej niż jedną możliwą akcję, wtedy mamy wybór, którą z nich chcemy wykonać. Jeżeli wybrana akcja jest oznaczona czerwonym tłem, to po jej wykonaniu karta zostaje odrzucona na stos kart odrzuconych.

unnamed (3)

Talia podstawowa, która jest mocą napędową każdej karawany. Sposób ich wykorzystania jest identyczny, jak kart startowych.

unnamed (4)

Talia kart specjalnych, które możemy pozyskać wyłącznie w wyniku akcji z kart podstawowych.

unnamed (5)

Plansza gracza, na której zaznacza się aktualną wartość posiadanych przypraw i stan osiołków. Za każdym razem, gdy gracz otrzymuje surowce lub je wydaje, przesuwa odpowiednie znaczniki w górę lub dół kolumny.

unnamed (8)

Początkowy układ trzech karawan jednego z graczy.

unnamed (2)

W swojej turze gracz ma trzy możliwości ruchu:

– Akcja karawany – w której wybiera się wierzchnią kartę w wybranej kolumnie i wykonuje jej akcję. Za każdym razem po wykonaniu opisanej akcji jest ona przesuwana na tył tej samej karawany, odkrywając kolejną kartę w danej karawanie.

– Akcja rozstania – w której wybiera się wierzchnią kartę w wybranej kolumnie i wykonuje akcję opisaną na czerwonym tle. Taka karta po zagraniu jest odkładana na stos kart odrzuconych i zmniejsza liczbę kart w danej karawanie.

– Pas – który umożliwia przesunięcie wybranej wierzchniej karty na tył danej karawany, bez wykonywania jej akcji. Karty Patriarchy i Matriarchini nie podlegają tej akcji i ich działanie musi być wykonane.

W wyniku dwóch pierwszych akcji, możemy mieć możliwość realizowania kontraktów, z których cztery zawsze są odkryte na stole. Takie kontrakty odkładamy na swój osobny stos w taki sposób, aby widoczna była liczba zgromadzonych w ten sposób punktów. Gra kończy się na koniec rundy, w której któryś z graczy osiągnie lub przekroczy 25 punktów. Runda jest rozgrywana do końca, a zwycięzcą zostanie ten, który zgromadził najwięcej punktów, a w przypadku remisu ten, który zebrał punkty jako ostatni.

unnamed (1)

Pierwsza partia pomimo prostych zasad wygląda trochę jak chodzenie w ciemności. Nieznajomość kart, zmusza do czytania każdego tekstu na karcie i gra z pewnością nie jest płynna. Na szczęście z drugą partią konieczność czytania kart schodzi na dalszy plan, a w głowie zaczynają pojawiać się pomysły na komba. Choć kombo to niezupełnie pasujące określenie. Zaczynamy tak budować swoje karawany (czytaj: talie), aby karty wychodziły w pożądanej przez nas kolejności. Szukamy powiązań, przeszukujemy discard, zaczynamy kombinować. Zbudowanie silniczka i to takiego, który chodzi bez zgrzytów, nie jest wcale łatwym zadaniem. Do tego silnik musi jechać szybko, bo to jednak wyścig po punkty.

Naturalnym wydaje się porównanie z grami opartymi na budowaniu talii, takich jak chociażby już klasyczny „Dominion”. I choć podobieństwa widać na pierwszy rzut oka, są to jednak zupełnie inne mechaniki. W „Kashgar” cały czas widzę swoje karty, sam decyduję, jak będą się pojawiać i jak z nich skorzystam oraz, co chyba najważniejsze, mam co najmniej trzy niezależne talie. Podobnie jak w „Dominionie”, nie uraczymy tu interakcji pomiędzy graczami (poza dosłownie kilkoma kartami, które zresztą możemy z talii usunąć) i całość sprawia raczej wrażenie pasjansu, który moim zdaniem jest bardzo przyjemny. Przy graczach na równym poziomie znajomości gry końcówka partii prawie zawsze jest zaciętym wyścigiem po punkty i nierzadko zdarza się, że różnice w końcowym wyniku to zaledwie jeden czy dwa punkty.

Pojawia się też pytanie o schematyczność czy powtarzalność partii. Różnorodność kart i ich kombinacji jest bardzo duża, mimo wszystko jednak nie znajdziemy w grze wielu strategii. W każdej partii gramy tym samym zestawem kart, pełną talią, jeśli więc bliżej nam do jakieś drogi zdobywania punktów po prostu ją zbudujemy. Czy to wada? Mnie to nie przeszkadza, ale dwudziesta partia w krótkim czasie z pewnością nie będzie niczym odkrywczym. Inne wydawnictwa zrobiłyby z Kashgara maszynkę do zarabiania pieniędzy, wydając kolejne talie i dodatki. Ja osobiście cenię wydawnictwo Kosmos za to, że dostaję kompletną grę i aby w pełni się nią cieszyć, nie muszę wydawać kolejnych pieniędzy. Jeżeli tylko nadarzy się wam okazja zagrać w „Kashgar”, to gorąco polecam, bo to bardzo przyjemny i dość innowacyjny tytuł (zwłaszcza jak pomyślimy o roku 2004 w którym to został wymyślony).

Dziękujemy wydawnictwu Kosmos za udostępnienie gry do recenzji.

 Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Kashgar: Haendler der Seidenstrasse
Autor: Gerhard Hecht
Wydawnictwo: Kosmos
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 12+
Czas gry: 60 minut

unnamed

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 11 września 2014 by in Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: