Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

„Hornet Leader” – minirecenzja oraz fabularyzowany opis rozgrywki (AAR)

hlcao-coverNie ma sensu, by dokładnie opisywać grę “Hornet Leader: Carrier Air Operations”. Jakiś czas temu opisywaliśmy inną grę z tej serii: “Phantom Leader”. Jeśli ktoś nie czytał wcześniejszej recenzji, zapraszamy do zapoznania się z tekstem, tutaj bowiem zamieścimy jedynie różnice między tymi tytułami. Przypominamy, że seria tych gier jest stworzona do rozgrywki jednoosobowej, podczas której wcielamy się w dowódcę skrzydła lotniczego.

Pierwsza wersja gry „Hornet Leader” pojawiła się w roku 1991 nakładem wydawnictwa GMT Games (czyli podobnie, jak w przypadku „Phantom Leadera”). W roku 2005 pojawił się „Hornet Leader II”, czyli ulepszona wersja gry z nowymi zasadami, niedostępna jednakże w wersji pudełkowej, a jedynie w wersji elektronicznej – jako PDF do druku, lub jako moduł elektronicznego systemu planszówkowego Vassal. W ciągu kilku kolejnych lat ukazywały się modyfikacje dodające do gry nowe zasady i rozszerzenia. Opisywany tutaj „Hornet Leader: Carrier Air Operations” wydany przez firmę DVG założoną przez pierwotnego projketanta gry, jest pudełkowym, najbogatszym wydaniem, gdyż sumuje wszystkie poprzednie wersje gry. W roku 2013 ukazał się dodatek „Hornet Leader: Cthulhu Conflict”, który jak łatwo się domyślić, wykorzystuje mechanikę gry do rozprawienia się ze stworami prosto z mitologii Lovecrafta.

Najważniejszą różnicą w stosunku do „Phantom Leadera” są kampanie, które w “Hornet Leaderze” odbywają się na całym świecie, w rozstrzale czasowym od zimnej wojny lat osiemdziesiątych, aż do teoretycznych konfliktów odbywających się w niedalekiej przyszłości. Każdą z kampanii można wykonać na dwa sposoby – albo jako Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych (US Navy) albo jako Korpus Piechoty Morskiej (US Marine Corps). Co ciekawe, ten drugi sposób jest kompletnie inny od standardowego sposobu przechodzenia kampanii, polega bowiem na sekwencyjnym niszczeniu celów w kolejnych sektorach, zgodnie z natarciem sił naziemnych – niezwykle ciekawy pomysł.

Zmiany w mechanice, czy elementach powiązane są z rozwojem technologicznym, który nastąpił pomiędzy Wojną Wietnamską, a współczesną technologią wojskową. Broń ma o wiele większy zasięg, a nasze jednostki są o wiele potężniejsze. Podobnie jest jednakże w przypadku przeciwnika – jakież było moje zdziwienie, gdy podczas jednej z pierwszych misji okazało się, że uzbrojenie wybrane przeze mnie jest kompletnie niewystarczające, gdyż samoloty przeciwników posiadają o wiele większy zasięg niż moje jednostki. I właśnie zasięg odgrywa tutaj o wiele ważniejszą rolę, także dlatego, że plansza taktyczna została powiększona o jeden “pierścień” pól.

Z kultowym filmem "Top Gun", jako tło do rozgrywki :)

Ogólne spojrzenie na rozłożoną grę, z kultowym filmem „Top Gun”, jako tło do rozgrywki 🙂

Sporo modyfikacji obejmuje karty celów. W “Hornet Leaderze” możemy nadal wybierać spośród kilku celów, jednakże należy dociągać je pojedynczo w związku z nowymi cechami na kartach. Słowo kluczowe “improvement” oznacza, że dopóki nie zniszczymy danego celu, przeciwnik otrzymuje pewną zdolność specjalną, przykładowo dodatkowy żeton obrony przeciwlotniczej, lub możliwość zabierania nam punktów zwycięstwa na koniec każdego dnia. Inne określenie, “scramble” oznacza atak przeciwnika z zaskoczenia – po dociągnięciu takiej karty należy zakończyć dociąganie i natychmiast rozpocząć wykonywanie niniejszej misji. Ciekawostką są także misje “secondary”, które pozwalają nam wykonać dwie misje jednego dnia. Zauważyłem, że ich wybieranie jest niezbędne gdy chcemy osiągnąć najwyższy pułap zwycięstwa w kampanii.

Lwia część rozgrywki jest jednakże identyczna w “Phantom Leader” oraz w “Hornet Leader: Carrier Air Operations”. Elementy gry, jej mechanika, planowanie i optymalizacja realizacji misji, napięcie w trakcie wykonywania są niemal identyczne. Trudno powiedzieć, czy któraś z tych gier jest lepsza. “Hornet Leader” wydaje się ciekawszy pod względem technologicznym, “Phantom Leader” jest za to bardziej spójny, szczególnie w kontekście faktu, że opowiada o wydarzeniach historycznych. Wybór między tymi dwoma grami zależy wyłącznie od preferencji gracza jeśli chodzi o tematykę, setting.

 

Fabularyzowany opis rozgrywki (AAR)

Jest październik 2014 roku. Utrata Tajwanu jest zbyt wielką zadrą w oku – Chiny rozpoczynają realizację jednego z planów odzyskania wyspy. Tajwan zwraca się o pomoc do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ta w rekordowym tempie nakazuje wyruszyć w rejon działań jednostkom VII Floty Stanów Zjednoczonych, stacjonującej na codzień w Bazie Morskiej Yokosuka w Japonii. Rozkaz wyjścia w morze dostaje V Grupa Uderzeniowa Lotniskowca (Carrier Strike Group Five, CSG 5), którego okrętem flagowym jest lotniskowiec atomowy USS George Washington wraz ze stacjonującym na nim V Skrzydłem Powietrzym Lotniskowca (Carrier Air Wing Five, CVW-5), składającym się głównie z myśliwców wielozadaniowych typu F/A-18 E/F Super Hornet, w tym wersji do wojny elektronicznej F/A-18G Growler (zwanego tak na cześć samolotu, który zastąpił, czyli rozpoznawalnego EA-6 Prowler) oraz innych maszyn pomocniczych.

Mapka sytuacyjna kampanii

Mapka sytuacyjna kampanii – liczby odpowiadają lokalizaji kart celów, strzałka ukazuje kierunek, z którego nadpływa grupa uderzeniowa lotniskowca

Marynarka Wojenna Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej podzielona jest na trzy grupy: Flotę Morza Północnego, Wschodniego oraz Południowego. Od dawna mówiło się, że zdobycie Tajwanu jest głównym zadaniem stacjonującej 150 km na południe od Szanghaju Floty Morza Wschodniego. Tymczasem dowodzenie nad operacją niespodziewanie przejmuje Flota Morza Południowego, której główne bazy morskie położone są na Wyspie Hainan, natomiast dowodztwo na kontynencie, w mieście Zhanjiang. Ponieważ nacierająca flota chińska znajduje się jeszcze daleko od wybrzeży Tajwanu pada decyzja by właśnie to centrum dowodzenia stało się pierwszym celem (#47). Decyzja jest poparta także faktem, że w Zhanjiang znajduje się centrum komunikacji satelitarnej.

Problemem jednak jest fakt, że baza morska Yokosuka znajduje się prawie 2 tysiące kilometrów od Tajwanu. Grupa lotniskowca, poruszająca się z maksymalną prędkością dotrze w rejon działań wojennych dopiero w ciągu 40 godzin. Promień działania operacyjnego Super Hornetów wynosi nieco ponad 700 km, co nie jest wystarczające w danej sytuacji. Pada więc decyzja, by część myśliwców wyposażyć w system tankowania w powietrzu, co pozwoli na przyspieszenie działań o kilka niezwykle cennych godzin.

F/A-18F jako tankowiec dla F/A-18E (zdjęcie: US Navy, Jarod Hodge)

Dwumiejscowy F/A-18F jako tankowiec dla F/A-18E (zdjęcie: US Navy, Jarod Hodge)

Planujący operację mają jeszcze jeden ciężki orzech do zgryzienia. Problem z Wyspą Hanai jest bowiem taki, że poza bazami morskim jest ona także najeżona bazami lotniczymi. Dlatego aż połowa oddelegowanych maszyn otrzymuje zadanie ochrony grupy uderzeniowej (FORCAP – Force Combat Air Patrol). Na miejscu środki ostrożności okazują się jednak być nieco przeszacowane, gdyż Chińczycy, pomimo systemu radarów umieszczonych wzdłuż wybrzeża, nie zdążyli zmobilizować odpowiedniej liczby myśliwców, a te poderwane z lotnisk nie stanowią poważnej zapory dla Super Hornetów wspomaganych przez towarzyszącą im jednostkę E-2C pełniącą rolę AWACSa. W rezultacie dochodzi do sytuacji, gdy grupie uderzeniowej brakuje sił, które mogły być przesunięte z oddziału FORCAP i jedynie dzięki dużej dozie szczęścia udaje się jej zniszczyć wyznaczone cele. Centrum dowodzenia zostaje sparaliżowane, dzięki czemu chińskim oddziałom trudno będzie niwelować niszczenie infrastruktury oraz działania rozpoznania (cel #48 dopóki jest w grze co rundę cofa znaczniki Recon/Intel/Infra).

Po powrocie na lotniskowiec piloci udają się na odpoczynek. Dowódcy jednak jeszcze długo nie idą spać. W bunkrze w trzewiach okrętu będą oczekiwać na nadesłanie przez CIA zdjęć satelitarnych bazy morskiej Floty Morza Południowego znajdującej się w Mawei w prefekturze Fuzhou. Baza ta znajduje się najbliżej Tajwanu i prawdopodobnie odegra kluczową rolę w zaopatrzeniu chińskiej operacji przejęcia Tajwanu. Za kilkadziesiąt minut, po otrzymaniu danych wywiadowczych okaże się, że do portu właśnie wpływają statki z paliwem i amunicją, więc zniszczenie bazy w Mawei stanie się głównym zadaniem na kolejny dzień.

Myśliwce uzbrone w rakiety powietrze-ziemia AGM-65 Maverick, oraz antyradarowe AGM-88 HARM

Myśliwce uzbrone w rakiety powietrze-ziemia AGM-65 Maverick, oraz antyradarowe AGM-88 HARM

Z przypuszczeniem ataku na bazę morską w Mawei, (cel #27) dowódcy nie chcą zwlekać. Jeszcze w nocy następuje odprawa pilotów. Zdecydowano się na misję w warunkach nocnych, by Chińczycy nie otrzymali szansy na przeładunek zaopatrzenia. Jest to nieco ryzykowne (podczas misji nocnej kolejność w turze między pilotami, bandytami i obroną przeciwlotniczą jest losowa) ale koniec końców opłaca się –  zadanie zostaje zrealizowane.

W kolejnej misji na cel brana jest Flota Morza Wschodniego. Zdecydowano, że najbardziej bolesne będzie uderzenie w źródła energii. Państwo Środka ma rozbudowaną sieć elektrowni. O Tamie Trzech Przełomów, docelowo największej elektrowni Świata pod względem mocy (22 gigawaty) nie trzeba wspominać, jest wystarczająco znana. Chiny niewiele ustępują także w energii atomowej – przykładowo elektrownia Qinshan, choć nie najmocniejsza (3 gigawaty) posiada największą liczbę reaktorów zainstalowanych w jednej placówce – jest ich sześć, planowane są kolejne. Nie ma sensu liczyć na całkowite odcięcie energii, ale odpowiednio wybrany cel może spowodować o znaczące lokalne zamieszanie związane z brakami zasilania. Pada decyzja. Należy zniszczyć jedną z większych elektrowni węglowych na Świecie (5 gigawatów), znajdującą się w mieście Beilun, na południowy wchód od Szanghaju (cel #29). Zasila ona położoną niedaleko główną bazę Floty Morza Wschodniego w Ningbo oraz lokalny port przeładunkowy. Główny port Szanghaju posiada zbyt płytki kanał dla większych statków w związku z czym niezwykle intensywnie używane są przeładunkowe porty satelitarne takie, jak ten w Beilun. I ta misja kończy się sukcesem – elektrownia zostaje nieodwracalnie uszkodzona, a fakt, że znajdowała się praktycznie w samym porcie jest przyczyną braku strat cywilnych pomimo użycia konwencjonalnych, używanych jeszcze w czasie Wojny Wietnamskiej, niekierowanych bomb Mk-82/83/84.

hlcao-aar-34

Pierwsza faza ataku na chińską flotę polegająca na zdobyciu przewagi w powietrzu – likwidacja myśliwców za pomocą rakiet dalekiego zasięgu AIM-120 AMRAAM

Chińczycy, widząc skuteczne opóźnienie działań już drugiej ze swoich trzech flot nakazują wyjście w morze całej Floty Morza Północnego, stacjonującej w Qingdao w prowincji Shandong. Na spotkanie floty (cel #34) rusza kolejna eskadra Hornetów wspomaganych przez samolot AWACS. Tym razem nie żałowano zasobów i eskadrę uzbrojono w najnowsze zdobycze techniki, pociski powietrze-ziemia/woda AGM-65 Maverick oraz pociski powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM. Pierwszy z nich został wprowadzony do służby w roku 1972, podczas Wojny Wietnamskiej. Wtedy był naprowadzany telewizyjnie. W kolejnych latach pojawiały się kolejne wersje AGM-65,  kierowane laserem, podczerwienią, czy urządzeniami elektro-optycznymi. Jest to jedna z najczęściej modyfikowanych rakiet., prace nad kolejnymi usprawnieniami trwają nadal, sprawiając, że Maverick zawsze jest idealnym wyborem podczas likwidacji ruchomych celów zarówno naziemnych, jaki nawodnych. AIM-120 AMRAAM to pocisk powietrze-powietrze dalekiego zasięgu. Został zbudowany na bazie AIM-7 Sparrow i wprowadzony do służby w roku 1991 jako zastępnik pocisku AIM-54 Phoenix, który okazał się zbyt drogi, w dodatku mógł być używany wyłącznie przez jeden samolot, znany z filmu „Top Gun” F-14 Tomcat. AMRAAM w nieznacznym stopniu odstawje od osiągów Phoeniksa, a jest tańszy, o wiele łatwiejszy w obsłudze i kompatybilny w długą listą samolotów. Podczas akcji powstrzymania Floty Morza Północnego, obydwa pociski odgrywają bardzo ważną rolę. AMRAAM pozwalają zlikwidować wrogie samoloty jeszcze zanim te zdołają namierzyć siły US Navy, natomiast dzięki Maverickowi eskadra atakuje chińskie okręty spoza zasięgu ich obrony przeciwlotniczej. Flagowy okręt floty północnej, niszczyciel Hurbin klasy Luhu uszkodzony wraca do portu macierzystego w Qingdao.

Super Hornet uzbrojony w zestaw rakiet powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM (zdjęcie: Lockheed Martin)

Super Hornet uzbrojony w zestaw rakiet powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM (zdjęcie: Lockheed Martin)

Walki morskie pomiędzy siłami Chin a Tajwanu rozgorzały na dobre. Grupa amerykańskiego lotniskowca nie ma środków, by bezpośrednio angażować się w walki, a ataki powietrze są zbyt ryzykowne w związku z chaosemw rejonie działań. Kolejnymi zadaniami będą zatem precyzyjne uderzenia na tyły wroga. Propozycją kolejnego celu jest jedna z fabryk maszyn i pojazdów w zindustralizowanym dystrykcie Henan, jednym z przodujących w przemyśle metalurgicznym.

Jednakże podczas telekonferencji między dowódcami eskadr a Langley rozlega się sygnał alarmu przerywany jest zdenerwowanym głosem dowódcy wachty, który kończy wypowiedź: „To nie są ćwiczenia!”. Wykryta zostaje zbliżająca się chińska flota rakietowa (cel #37, posiadający słowo kluczowe „scramble”, które oznacza, że należy zakończyć dociąganie kart celów i natychmiast podjąć się realizacji danego celu).

hlcao-aar-5

Przykładowa karta celu – w tym przypadku niespodzianka („scramble”) w postaci flotylli rakietowej

Nadmienić tutaj trzeba, że marynarka Kraju Środka rośnie w zastraszającym tempie i obecnie jest drugą marynarką świata, zaraz po US Navy, która w przypadku wielu parametrów jest oczywiście daleko z przodu, przykładowo w liczbie lotniskowców (10 vs 1), ale już liczba łodzi podwodnych w obydwu flotach jest zbliżona. Obecne walki morskie nie opierają się już na wymianie ognia z wielokalibrowych dział, ale na broni rakietowej i antyrakietowej połączonej z nowoszesnymi środkami wykrywania zarówno pocisków, jak i platform bojowych. W tym kontekście chińska flota jest znakomicie rozwinięta i poza starszymi jednostkami, w tym rosyjskimi wielkimi niszczycielami rakietowymi typu Sovremenny, składa się także z wielu nowoczesnych jednostek produkcji chińskiej. Warte wspomnienia są okręty klasy Luyang (Type 052), powstałymi po roku 2000, ciągle udoskonalanymi, pierwszymi chińskimi niszczycielami o dalekim zasięgu. Podobnie nowoczesnymi jednostkami są fregaty Jiangkai (Type 054), czy korwety Jiangdao (Type 056). Głównym zadaniem okrętów rakietowych jest uderzyć we flotę nieprzyjaciela. Jednocześnie posiadają znakomite możliwości obrony przeciwlotniczej, dlatego też są tak groźne dla grupy uderzeniowej lotniskowca.

Na szczęście flota przeciwnika zostaje zauważona odpowiednio wcześnie. Nie jest to dziełem przypadku, tylko dzięki doktrynie działań grupy uderzeniowej. Głównym wskaźnikiem jest wytyczna, by lotniskowiec, określany celem wysokiej wartości (HVU – High Value Unit) nigdy nie brał bezpośredniego udziału w walce. Pierwszą linią rozpoznania i obrony jest lotniczy partol bojowy (CAP – Combat Air Patrol, czasami zwany też BARCAP – Barrier CAP) wraz z jednostką wczesnego ostrzegania (na przykład AWACS). Bliżej znajduje się tak zwany ekran zewnętrzny nastawiony przede wszystkim na wykrywanie łodzi podwodnych (ASW – Anti Submarine Warfare), czyli w normalnych warunkach składający się ze śmigłowców MH-60 Seahawk (czyli morskiej wersji słynnego Black Hawk). Jeżeli wymagane jest dokładniejsze przeszukanie sektora wkraczają jednostki nawodne wykrywające łodzie podwodne wraz chroniącymi je okrętami obrony przeciwlotniczej. Kolejną linią obrony jest ekran wewnętrzny – niszczyciele oraz mniejsze statki, w tym łodzie podwodne. Tutaj nacisk stawia się na obronę przeciwlotniczą (AAW – Anti Air Warfare), nie zapominając jednakże o zagrożeniu spod wody. Dopiero w ostateczności, gdy wcześniejsze systemy zawiodą, lotniskowiec uruchamia swoje własne systemy obrony zbliżeniowej, takie jak szybkostrzelne działka Phanalx CIWS, czy wyrzutnie rakiej przeciwlotniczych Sea Sparrow, lub nowocześniejsze RIM-116.

System obrony przeciwrakietowej Phalanx CIWS w akcji (US Navy, William Weinert)

System obrony przeciwrakietowej Phalanx CIWS w akcji (zdjęcie: US Navy, William Weinert)

Wracając do opowieści – właśnie dzięki zastosowaniu patroli BARCAP błyskawicznie wykrywana i rozpoznana zostaje flota rakietowa, której udaje się strącić kilka patrolujących maszyn zanim z lotniskowca startuje grupa uderzeniowa. Ta, po dotarciu na miejsce nie ma większych problemów z powstrzymaniem chińskich okrętów. Kolejne kilka misji mija bez większych  niespodzianek, wszystkie odbywające się wyloty nastawione są na niszczenie strategicznej infrastruktury armii przeciwnika.

Wojdka chińskie lądują na Tajwanie.

hlcao-aar-35

Największa bitwa kampanii – atak na masywnie broniony lotniskowiec „Liaoning”

US Navy otrzymuje rozkaz wstrzymania nalotów, nieangażowania się w starcia na wyspie, ale jednocześnie pozostania w regionie. Wkrótce jeden z AWACSów donosi o olbrzymiej grupie uderzeniowej prowadzonej przez jedyny chiński lotniskowiec Liaoning, zwodowany w roku 2011 (cel #35). Grupa zmierza maksymalną prędkością w stronę sił amerykańskich i jest na tyle groźna, że miałaby spore szanse je rozbić. Piloci podrywają swoje maszyny celem zatrzymania wroga i ponownie odnoszą sukces. Załoga lotniskowca świętuje – spodziewają się, że ostatnia bitwa na dobre zatrzyma Chińczyków. Niestety nikt nie bierze na poważnie raportów, mówiących o tym, że flota była nieoczekiwanie słabo broniona z powietrza. Piloci, którym udało się dojrzeć Liaoninga mówią o tym, że jego pokład startowy był praktycznie pusty…

Jeszcze tej samej nocy rozlega się kolejny alarm. Grupa wyjątkowo silnych sygnałów radarowych zostaje  zidentyfikowana jako ciężkie myśliwce uderzeniowe produkcji chińskiej JH-7 Flounder (cel #59, JH-7 na zdjęciach są symbolizowane jako Su-7). Widocznie atak grupy lotniskowca był jedynie odważną akcją mającą odwrócić uwagę od głównej siły uderzeniowej. Z powodu obstawy myśliwcami przechwytującymi amerykański patrol BARCAP nie angażuje się do walki i czekając na posiłki rozpoczyna śledzenie celu. Głównym zadaniem obrony przed atakiem z powietrza jest zniszczenie platformy (samolotu) zanim odpalona zostanie odpowiednia broń. Nie ma innego sposobu, po odpaleniu pocisków jest już najczęściej za późno. Uruchomiona awaryjnie eskadra F/A-18 wywiązuje się z zadania – z sześciu myśliwców uderzeniowych jedynie dwa docierają niebezpiecznie blisko amerykańskich jednostek, jednak zanim uda im się namierzyć cele, zostają strącone.

Obrona przed myśliwcami uderzeniowymi produkcji chińskiej JH-7 Flounder (reprezentowanymi jako żetony Su-7)

Obrona przed myśliwcami uderzeniowymi produkcji chińskiej JH-7 Flounder (reprezentowanymi jako żetony Su-7)

Tymczasem armia chińska lądująca na Tajwanie nie przystępuje do ataku, zatrzymuje się po zdobyciu przyczółków. Następują dni napiętego status quo, które sugerują, że strona chińska rozpatruje zakończenie działań militarnych i uruchomienie procedury dyplomatycznego rozwiązania konfliktu. Nie jest jasne, czy jest to efektem działań niszczących infrastrukturę Chińczyków.

W tym miejscu kończy się rola grupy uderzeniowej amerykańskiego lotniskowa USS George Washington. Flota wraca do bazy Yokosuka. Realizacja założeń taktycznych dla grupy zostaje oceniona jako poprawna, kilka drobnych uwag powoduje wprowadzenie drobnych korekt w procedurach działania.

Egzemplarz gry ze zbiorów własnych.
Zdjęcia rozgrywki własne, zdjęcia US Navy pochodzą z domeny publicznej.

Jakub „rzabcio” Głazik avatar_afganistan_square

 

 

Tytuł: Hornet Leader: Carrier Air Operations

Autor: Dan Verssen
Wydawnictwo: Dan Verssen Games (DVG)
Rok wydania: 2010
Liczba graczy: 1
Wiek graczy: 12
Czas gry: 30 minut (jedna misja), 1-4 godzin (kampania)
Przydatne linki: strona gry na BGG.

 

Reklamy

2 comments on “„Hornet Leader” – minirecenzja oraz fabularyzowany opis rozgrywki (AAR)

  1. Rubaszny Gnom
    9 października 2014

    hej 🙂 pod pierwszym obrazkiem jest mały błąd „liczny” zamiast „liczby” 😉

    Bardzo fajny pomysł na recenzję 🙂

    • rzabcio
      9 października 2014

      Poprawiono! Dzięki za uwagę i za miłe słowa. 🙂

      Dodam, że pomysł nie jest nowy – AARy są dość popularne, szczególnie w przypadku gier historycznych i wojennych, w których to właściwie piszą się same. Tylko dzięki motywacji Jacka zrzuciłem opis z FB tutaj, więc i jemu należą się podziękowania. 🙂

      A tak nawiasem, to znowu naszła mnie ochota. Pora wrócić za stery, czy właściwie do bunkra w trzewiach lotniskowca…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 12 sierpnia 2014 by in AAR, Recenzje and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: