Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Trains – czyli budowanie talii i plansza

trainsCiężko powiedzieć co wymyślić trudniej – dobry temat czy dobrą mechanikę. Z jednym i drugim nie jest łatwo być oryginalnym. Dlatego też w grach planszowych wielce nie dziwi połączenie sprawdzonych już mechanizmów z zawsze atrakcyjnym tematem. A taka właśnie jest gra Trains z wydawnictwa AEG. Mamy mechanizm budowania talii znany z Dominiona, umieszczony w tematyce kolejowej. Dla mnie to połączenie wybuchowe, dlatego korzystając z uprzejmości amerykańskiego wydawnictwa, mogę opisać moje wrażenia z tej mieszanki. I choć normalnie nie lubię bezpośrednich porównań w recenzjach, tutaj aż się o nie prosi, dlatego nie raz się na nie natkniecie.

Pierwsze co rzuca się w oczy to wielkie pudełko, które jest niestandardowo wysokie. A to dlatego, że wykorzystując wypraskę do uporządkowania dużej liczby kart, musiano zmieścić również planszę. Graficznie plansza gry prezentuje się przyzwoicie (choć są to tylko hexy przedstawiające mimo wszystko dość abstrakcyjnie wybrane obszary Japonii). Plansza jest dwustronna i różni się układem hexów na stronie Osaka i Tokio. Umieszczone na kartach grafiki, odpowiadające akcji wykonywanej przy jej pomocy choć przypadły mi do gustu, stają się podczas gry właściwie niezauważalne.

20140719_095001 — kopia

Jeśli ktoś grał w Dominiona, w dostępnych akcjach nie odnajdzie wiele nowych mechanizmów. Przygotowanie rozgrywki wymaga wyłożenia zestawów kart podstawowych, które muszą występować w każdej partii, oraz losowo lub w sposób świadomy zestawów kart dodatkowych. Jest ich na tyle dużo, że na różnorodność partii narzekać nie powinniśmy. Każdy gracz dysponujący identyczną talią startową złożoną z dziesięciu kart, dociąga w swojej turze pięć kart, które stara się wykorzystać na kilka możliwych w grze akcji: kupowanie kolejnych kart, budowanie torów, stawianie stacji i innych akcji pobocznych, w tym kupowania kart dających punkty. Niemal każda akcja budowania, wywołuje dobranie karty śmieci, które będą zalegać w naszej talii i uniemożliwiać zwłaszcza w końcowej części gry wykonywanie sensownych akcji. Ważnym więc elementem, jest znalezienie sposobu na ich pozbywanie się, co również zależne jest od zestawów, które przygotowaliśmy na początku gry. W równie klasyczny dla takich gier koniec, Trains zakończy się gdy spełni się jeden z warunków: ktoś zbuduje wszystkie tory, zostaną zbudowane wszystkie stacje lub wyczerpią się cztery zestawy kart. Końcowe wyłonienie zwycięzcy sprowadza się do dodania punktów z pól planszy je generujących oraz niewielu kart które mogliśmy kupić w trakcie gry. Całość zajmie około 45 minut. Niezależnie od liczby graczy rozgrywka toczy się bardzo szybko, bo nawet wytrawni myśliciele, nie mają wiele wyborów w swojej turze dysponując zaledwie kilkoma kartami, a i to można robić podczas ruchów przeciwników. Co jednak istotne, liczba graczy wpływa znacząco na swobodę  na planszy, dlatego zdecydowanie za łatwo jest w rozgrywkach dwuosobowych i zdecydowanie za ciasno w czteroosobowych. Nie bez znaczenia jest też wybór właściwego miejsca startowego, które umożliwi nam ekspansję w najcenniejszych później kierunkach, przy możliwie małych kosztach.

20140719_095224 — kopia

Po pierwszej partii w Trains byłem bardzo pozytywnie nastawiony. Nadal bardzo lubię Dominiona i jego doskonałą mechanikę, a Trains w dość świeży sposób pozwala wrócić do budowania w ten sposób talii. Kolejne partie nie zmieniły zbytnio mojego nastawienia, choć nieco bardziej krytycznie potrafię grę ocenić. Wprowadzona do gry plansza, w naturalny sposób doprowadza do interakcji między graczami. I choć zdecydowanie na plus wychodzi to zwykłej pasjansowości budowania talii, ma też swoje słabsze strony. W Dominionie zbudowana talia, miała w płynny sposób zadziałać jak dobrze naoliwiony silniczek, który z niczym i z nikim nie musiał współpracować. W Trains, z pozoru jest tak samo, ale interakcja na planszy powoduje, że nasz silniczek musi wejść również w tryby dużego silnika, który wprowadzają na planszę talie wszystkich graczy. To czy uda nam się zrobić sensową akcję nie zależy już tylko od tego czy karty w talii wejdą i zatrybią w odpowiednim momencie, ale również od tego czy nie zazgrzyta coś w planie przez samą sytuację na planszy. Trudniej jest więc zbudować właściwą talię, bo do końca nie wiemy jak będzie wyglądała sytuacja na planszy. Nie wskazuję tego jako wady, ale zwracam jedynie uwagę, bo mi sprawiało to trochę problemów. Kolejnym elementem, z którym należy sobie dość szybko poradzić to czyszczenie talii z kart śmieci. Liczba kart, które zaśmiecą naszą rękę jest tak duża, że bez jej oczyszczania nie uda się płynnie rozegrać większości kolejek w końcowej części gry. Trudność sprawia też wybranie odpowiedniej strategi, czy może utrzymania odpowiedniego balansu pomiędzy szybkim i tańszym zdobywaniem cennych pól planszy a przygotowywaniem ręki na wykonywane później akcje, z kart dających zasoby finansowe. Wszystko to sprawia, że Trains z pewnością nie jest tylko zwykłym kolejnym klonem Dominiona, ale samodzielną i wymagającą grą, w której odnalezienie się będzie wymagało spojrzenia nieco z szerszej perspektywy. Mimo kilkunastu partii, wciąż nie odnajduję złotego środka a zbudowanie dobrze działającej talii w każdej partii przychodzi mi dość ciężko.

20140719_095544

Moja opinia o Trains jest z pewnością pozytywna, choć ostatecznie mój własny ranking gier w których wykorzystuje się budowanie talii nadal zwycięża Dominion. Nie jestem też przekonany, czy dodatkowe karty i plansze są w stanie ten układ zmienić. Kolejne plansze zresztą, choć oczywiście różniące się układem pól na planszy nie wnoszą do rozgrywki nowych elementów. Już samo to, że na planszy pojawiają się elementy współgraczy wprowadza dużą zmienność eliminującą pewnego rodzaju schematyczność stałego ułożenia hexów na planszy. Dlatego też, nie będzie konieczności dokupywania dodatkowych plansz, zwłaszcza, że już sama podstawka jest dość droga. W tym roku, swoją premierę mieć będzie druga gra z tej serii – Planes. I z tego co udało mi się do tej pory przeczytać, niewiele wniesie to nowych elementów mechaniki, umiejscawiając jedynie tematykę gry w klimacie połączeń lotniczych. Nie warto się jednak oszukiwać, że czuje się klimat kolejowy, bo choć grafiki ciągle nam o tym przypominają, z budową kolei niewiele ma to wspólnego. Podsumowując, jeśli lubicie Dominiona ale brakowało wam bezpośredniej interakcji pomiędzy graczami, Trains powinno przypaść wam do gustu.

Dziękujemy wydawnictwu AEG za udostępnienie gry do recenzji.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Trains

Autor: Hisahsi Hayashi

Wydawnictwo: AEG

Liczba graczy: 2-4

Wiek graczy: 12+

Czas gry: 45 minut


20140719_095020 — kopia
20140719_095232 — kopia
20140719_095330 — kopia 20140719_095407 — kopia 20140719_095439 — kopia

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 19 lipca 2014 by in Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: