Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „1775: Rebellion”

1775 okładka„1775: Rebellion” to kolejna po „1812: The Invasion of Canada” gra Academy Games z serii Birth of America. Tym razem wcielamy się w strony walczące w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, czyli regularne wojsko brytyjskie i lojalistów z kolonii oraz armię kontynentalną i tak zwanych patriotów. Areną naszych zmagań jest 13 koloni, które w 1775 roku postanowiły uzyskać niepodległość od Wielkiej Brytanii. Widząc grę o takiej tematyce po raz kolejny ubolewam, że nie możemy się doczekać podobnych produkcji opisujących historię Polski. Jak sami pewnie wiecie było wiele fascynujących momentów w dziejach naszego narodu, które z łatwością można by przedstawić w postaci nowoczesnej gry planszowej. Z łatwością oczywiście odnosi się do potencjalnego tematu gry, a nie samego zaprojektowania, bo tu nie czuje się kompetentny, aby to oceniać. Wracając jednak do 1775, jeżeli ktoś grał poprzednią część, to tutaj nie powinien mieć problemu z adaptacją gdyż ta gra ma podobne zasady jak jej poprzedniczka.

Jeśli ktoś nie miał jeszcze do czynienia z produkcjami od Academy Games to z pewnością pierwsze co rzuci mu się w oczy to przepiękna plansza. Generalnie jakość i wygląd elementów stoi na bardzo poziomie do czego Academy Games zdążyło już od jakiegoś czasu nas przyzwyczaić. Oprawa wizualna może na pierwszy rzut oka przypominać euro grę (i słusznie) choć w większości wypadków przypisywana jest do kategorii gier wojennych. Tu jednak muszę zrobić zastrzeżenie, że wojenna jest tylko tematyka, a z prawdziwymi (wiem, że to kontrowersyjne stwierdzenie) grami wojennymi praktycznie nie ma ona niczego wspólnego. I nie mam tu na myśli żadnych kolosów z setkami żetonów, ale porównując ten tytuł do gier, które próbują odtworzyć historyczne wydarzenia w realistyczny sposób, to 1775: Rebellion wypada raczej słabo. Nie da się ukryć, że swoją popularność seria ta zawdzięcza tematyce, ale jak mawiają niektórzy gracze to właśnie tematyka jest najważniejsza.

07.06.2014 - 34

W grze występują 4 frakcje więc może wziąć w niej udział czterech graczy, ale również może to być gra na 2 osoby, gdzie każdy kontroluje po dwie frakcje z tego samego stronnictwa. Każda z tych frakcji będzie dysponować własnym i oddziałami, które razem z oddziałami tego samego stronnictwa w tym samym regionie będą tworzyły armie. Armie, które będą mogły zawierać również początkowo neutralne oddziały Indian oraz europejskich posiłków (Francuzów i heskich najemników), będą służyły do podbijania kolonii i zdobywania nad nimi kontroli. Gra napędzana jest przez karty, które zagrywane są przez graczy z ich indywidualnych tali. Karty dzielą się na dwie kategorie: z wydarzeniami, które w specyficzny sposób wpływają na rozgrywkę lub ruchu: pozwalająca na poruszanie konkretną liczbą armii o wskazaną na karcie liczbę regionów. Jeśli po ruchu, w którymś regionie znajdują się wrogie armie, dochodzi do bitwy. I wydaje się, że to jest właśnie najciekawszy element gry, ponieważ każda frakcja ma indywidualny zestaw kości, które mają odtwarzać charakterystykę bojową poszczególnych oddziałów. Wynikiem walki może być trafienie, które powoduje zniszczenie oddziału przeciwnika, ucieczka powodująca usunięcie własnego oddziału z planszy do rezerwy, a pusta ścianka daje możliwość wycofanie jednego oddziału z bitwy do sąsiedniego regionu. Bitwa kończy się zwycięstwem strony, której oddziały jako jedyne pozostaną na placu boju. Jest to tzw. dice fest – mnóstwo rzucania kośćmi i liczenie na własne szczęście bez żadnych modyfikatorów. Sprzyja to oczywiście emocjom jednak raczej nie pozwala zbudować na tym jakiejś strategii.

07.06.2014 - 89

Warto wspomnieć też, że na początku rundy każdego gracza otrzymuje on do dyspozycji uzupełnienia w liczbie równej sumie wszystkich wycofanych w poprzednich bitwach własnych oddziałów plus stałe pięć. Mogą one pojawić się wyłącznie w regionach miejskich kontrolowanych koloni.
Dodatkowo niektóre karty umożliwiają transport sił poprzez akweny wodne, co pozwala przeprowadzać desanty na spore odległości. Niestety na planszy nie mamy wyrysowanego całego wybrzeża i choć znajdują się w odpowiednich miejscach strzałki, to nie zawsze pamięta się o możliwości ruchu przez zatokę Świętego Wawrzyńca.

Kolejność graczy jest całkowicie losowa i opiera się na losowaniu jej co turę, może się więc zdarzyć, że jedno stronnictwo będzie miało 4 aktywacje z rzędu i strona przeciwna będzie mogła jedynie patrzeć ze zgrozą na destrukcję swoich sił.

07.06.2014 - 910

Zakończenie gry następuje albo po ósmej turze, albo kiedy przez co najmniej jedno stronnictwo zostaną zagrane dwie karty rozejmu obu frakcji. Ten drugi sposób jest możliwy dopiero od tury trzeciej. Grę wygrywa ta strona (Brytyjczycy z lojalistami lub armia amerykańska z patriotami), która kontroluję większą liczbę kolonii. W przypadku remisu obaj gracze przegrywają, a niedoszłe Stany Zjednoczone zostają prowincją francuskiej Kanady.

To są praktycznie całe zasady, więc dość wyraźnie widać, że tej grze daleko od poziomu skomplikowania tytułów wojennych takich wydawnictw jak GMT Games czy Multi-Man Publishing. Dla wielu będzie to zaleta, gdyż po kilkunastu minutach czytania instrukcji można rozłożyć planszę i grać. Dla mnie to jednak spory zawód, gdyż spodziewałem się znacznie więcej po grze, która w Stanach zbiera tak dobre recenzje, nie wspominając o tytule grze wojennej roku portalu BGG (choć w tym przypadku nie spodziewałem się, że wygra jakaś rasowy tytuł).

07.06.2014 - 78

W grze 1775: Rebellion abstrakcja jest tak wysoka, że bez ogródek powinna być nazwana eurogrą, choć pewnie będzie to określenie nieścisłe. Nie doświadczamy tu klimatu epoki ani nie dowiemy się, jaki był charakter działań militarnych w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Prawdopodobnie nawet nie dowiemy się o historycznych faktach związanych z tym konfliktem, a co więcej – gra nas raczej nie zachęci do dążenia tego tematu właśnie przez tak mała imersję. Moim zdaniem brak tych podstawowych wymagań eliminuje tę grę z kategorii gier wojennych. Ale przecież to nie będzie wadą dla niektórych. Ba, podejrzewam nawet, że to raczej zaleta dla olbrzymiej większości graczy.

Tytuł ten idealnie wpasowuje się w zauważalny trend coraz większej liczby gier typu gateway, czyli mało angażujących pozycji, w które można zagrać niemal z każdym, jeśli znajdziemy akurat godzinę wolnego czasu i miejsce na rozłożenie planszy. Mamy tu doskonałe wykonanie, które powinno zachęcić ludzi spoza światka gier planszowych. Mamy niemal banalne zasady, które można wytłumaczyć w 5 minut. No i są kości, bo kto nie lubi kości?! A na dodatek są to dość unikalne kości i jeśli zagramy z kimś, kto ostatnio grał jedynie w Eurobiznes, to teoretycznie nie może mu się chyba ta gra nie spodobać. Dodatkowo, jeśli mieszkałbym w jakimś anglosaskim państwie, powiedziałbym, że ma bardzo chwytliwą tematykę.

07.06.2014 - 1112

Jest jedna rzecz, która jednak zupełnie nie pasuje mi nie ważne, od której strony spojrzymy na 1775: Rebellion – warunki zakończenia gry. Po pierwsze długość partii może być tak krótka, że uznamy, że rozłożenie planszy było stratą czasu. Będzie zdarzać się tak, że nie będziemy mieli nawet większego wpływu czy gra się skończy, bo będziemy zmuszeni do zagrania karty rozejmu. Moim zdaniem rujnuje to jakąkolwiek próbę planowania w dłuższej perspektywie. Nie wiedząc, a dodatkowo nie mając wpływu na to, kiedy skończy się gra, poczynania graczy stają bardzo chaotyczne. Z jednej strony widzę potrzebę wczesnego zgromadzenia sił i kontrolowanej ofensywy w wybranych kierunkach, ale potrzeba na to trochę czasu, którego może nie być i z dlatego drugie strony potrzeba szybkich działań, które jednak na dłuższą metę będą nieskuteczne z uwagi na małą liczę zaangażowanych sił.
Losowa kolejność ma wprawdzie swoje uroki, ale może wprowadzić olbrzymią nierównowagę w działaniach, która może być decydująca o zwycięstwie. Jednak przy tego typu grze jest to do zaakceptowania.

Ciężko mi dać jednoznaczną opinie, gdyż zdecydowanie nie jest do gra dla mnie, ani dla otoczenia graczy, w którym się obracam. Widzę jednak w niej zalety dla potencjalnego odbiorcy, któremu się może 1775: Rebellion spodobać. Czytając jednak euforyczne opinie amerykańskich recenzentów wydaje mi się, że to właśnie tematyka przyczyniła się do takiego odbioru tej gry, a także prostota zasad, która nie stanowi bariery dla niedzielnych graczy.

Jeśli po moim tekście czujecie się odbiorcą tego tytułu, to polecam spróbować, bo pewnie dostarczy wam mnóstwa zabawy, jeśli nie to polecam ostrożność.

Dziękujemy wydawnictwu Academy Games za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Jacek „Palladinus” SzmaniaJaco

Tytuł: 1775: Rebellion
Autor: Beau Beckett, Jeph Stahl
Wydawnictwo: Academy Games
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 10+
Czas gry: 75 minut

07.06.2014 - 4507.06.2014 - 5607.06.2014 - 2307.06.2014 - 101107.06.2014 - 1

2 comments on “Zagrałem w „1775: Rebellion”

  1. Filip Rastula
    4 lipca 2014

    recenzja godna i zgadzam się z nią w wielu punktach

    @
    „Prawdopodobnie nawet nie dowiemy się o historycznych faktach związanych z tym konfliktem” –

    W każdej talii karty wydarzeń odnoszą się do wydarzeń historycznych, rozwiniętych ciekawym artykułem w instrukcji. Poznamy też geografię 13 koloni ;).
    Gra ma więc całkiem wyraźne elementy edukacyjne a jeśli potraktować ją jako wstęp do lekcji tego konfliktu to już w ogóle.

    dodam, że gra sprawia więcej radości niż by to wyglądało z opisów zasad…

    • palladinus
      4 lipca 2014

      Ale żadnej z tej kart możemy nie zobaczyć na oczy do końca trzeciej tury, a instrukcję czyta zazwyczaj jeden gracz, który tłumaczy pozostałej zasady. Co do geografii się zgodzę. Pytanie czy ta wiedza kogoś zainteresuje na przykład w Polsce, bo uważam że znajomość położenia tych 13 kolonii nie jest zbyt pociągająca tematycznie.
      Ale tak jak napisałem na finisz – są ludzie, którym się to podoba i jeśli podobny tytuł byłby o jakimś epizodzie w naszych dziejach, to pewnie byłby to hit na miarę Gry Planszowej Roku 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Informacja

This entry was posted on 4 lipca 2014 by in Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: