Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Norderwind” / „North wind”

norderwind1Z Norderwind zetknąłem się po raz pierwszy w lutym tego roku na targach w Norymberdze. Na stoisku Kosmosu pięknie prezentowały się elementy gry, a spojrzawszy na nazwisko autora, nie sposób było przejść koło standu obojętnie. Niezbyt długo przyszło nam czekać na egzemplarz gry, który w niemieckiej wersji zawitał do naszej redakcji. Celowo wspominam o wersji językowej, bowiem wydawnictwo Kosmos nie udostępniło oficjalnej instrukcji w języku angielskim i posiłkowaliśmy się fanowskim tłumaczeniem z BGG. Dzisiaj już wiadomo, że za wydanie angielskojęzyczne odpowiedzialne będzie wydawnictwo Z-man – przed zakupem warto więc sprawdzić, które wydanie jest w ofercie sklepu.

Gra jest całkowicie niezależna językowo, a i tłumaczenie bardzo profesjonalne, dlatego po przeczytaniu instrukcji nie mieliśmy żadnego problemu z zagraniem. Pierwsze co czeka graczy zaraz po otwarciu pudełka to sporo pracy z ostrożnym wypchnięciem tekturowych statków oraz ich uzbrojenie w masz, żagiel, bocianie gniazdo i armatę. Operację tę wykonujemy tylko raz na początku, makiety bowiem mieszczą się w pudełku w całości (rozmontować należy jedynie maszt). Sporo drewna można porozkładać w plastikowych wypraskach, które pozwalają nie tylko posegregować elementy, ale także łatwiejszy setup gry, bowiem jedna z nich jest wyciągana z pudełka. To bardzo dobry pomysł, pod jednym wszak warunkiem, że pudełko utrzymywać będziemy podczas przenoszenia i przechowywania w pozycji leżącej. Każde inne położenie doprowadza do sporego bałaganu w pudełku, bo małe wypraski nie mają zamknięć. Co z pewnością przykuwa też uwagę to drewniane elementy o specjalnych niespotykanych kształtach. Zaczynając od pudełka, a kończąc na rozłożonej na stole grze jest to jedna z najładniej wykonanych gier planszowych i z pewnością właśnie dlatego budzi tak spore zainteresowanie graczy. Dokładając do tego morską tematykę i pojedynki z piratami, daje to mieszankę, obok której trudno przejść obojętnie.

norderwind9

Zasady gry są bardzo proste, żeby wręcz nie powiedzieć banalne. Przygotowując rozgrywkę, tworzymy trzy stosy płytek możliwych wydarzeń, które napotykać będziemy naszym statkiem w drodze do jednego z trzech portów. Porty przyjmują określone dobra, złapanych piratów i pieniądze w różnych konfiguracjach, które muszą być realizowane w stałej określonej na planszy kolejności. Realizacja każdego celu pozwala na położenie jednego z naszych znaczników, które poza portami kłaść będziemy jeszcze w kilku miejscach na tej samej planszy. Pozbywamy się znacznika, jeśli uzbieramy kompletną załogę, jeśli odwiedzimy wszystkie trzy porty oraz jeśli mamy przewagę w obsłudze portowych wymagań. Jak łatwo się domyślić, odkładane znaczniki zbliżają nas do zwycięstwa, ten bowiem, kto pierwszy pozbędzie się swoich znaczników zostaje zwycięzcą.

norderwind3

W swojej rundzie gracz decyduje się na płynięcie w kierunku jednego z trzech portów, wybierając jeden z trzech stosów kafelków. Kafelki odkrywane są jeden po drugim, a aktywny gracz decyduje przy każdym z nich czy chce wykonać akcję, czy też ją ominąć. Wśród kafelków odnajdziemy takie, które pozwolą nam kupić lub sprzedać towary w różnych cenach, wyspy skarbów ze złotymi monetami, pirackie statki i wreszcie przystanie, w których ulepszymy nasz statek. Zdecydować się możemy na dwie akcje w turze, przy czym o tym ile kafelków w ogóle możemy odkryć decydować będzie poziom naszego żagla. Część akcji opisanych na kafelku podkreśloną literą A, pozwala na wykonanie akcji, również przez naszych współgraczy, pod warunkiem jednak, że sami z niej skorzystaliśmy, a inni gracze wybiorą inny rodzaj akcji niż my (np. kupno/sprzedaż). Istotnym celem naszych podróży musi być ulepszanie statku, który zwiększa nasze możliwości w turze poprzez ulepszenie żagla, co pozwoli dalej pływać, kupno załogi, której poszczególne specjalności poprawią nasze umiejętności czy też kupno kolejnych armat, które przydadzą się w morskich pojedynkach z piratami. Ostatecznym celem są jednak będą same główne porty, w których będziemy pozostawiać zgromadzone podczas wypraw towary, złoto czy więźniów.

norderwind2

Nie ma co oszukiwać, że bajecznie wykonane statek to zwyczajnie gadżet, którego celem jest przyciągnięcie uwagi potencjalnych kupców. Statki te spełniają to zadanie doskonale, słabo wyglądałyby bowiem zwykłe plansze graczy, na których kładlibyśmy zwykłe kosteczki czy znaczniki. A tak mamy specjalne miejsca na załogę, towary czy pojmanych piratów. Nasz statek nabiera wiatru w żagle, by z pomocą majtka w orlim gnieździe wypatrywać czarnych bander czy kupieckich portów. Jest to niezwykle widowiskowe i daje sporo frajdy. Całą grę podzielić należy na dwa etapy, z których pierwszy to właśnie rozbudowa możliwości naszego statku, który każdy z kapitanów powinien jak najszybciej wykonać. Praktycznie pierwszych kilka kolejek służyć powinno zwiększeniu zasięgu naszego statku, uzbrojeniu w kolejne armaty, a przy okazji zbieraniu pierwszych towarów. Ta część gry zwykle wszystkim się podoba i daje poczucie, że szykujemy się na wielką rozgrywkę. Niestety po tym, jak już ulepszymy nasz statek, zaczyna się seria podjazdów do portów, w których los zaczyna odgrywać sporą rolę. Z każdą kolejną rundą pływanie zaczyna lekko nużyć, zwłaszcza gdy los płata nam figla i wydłuża rozgrywkę sekwencją ułożonych w stosie kafelków, które nie pozwalają na realizację celów. A cele właśnie przybliżają koniec gry, który często w naszych partiach, nawet jeśli nie przekraczał pudełkowych 60 minut zwyczajnie się dłużył. W kolejnych partiach z nowymi graczami, obserwowałem ten sam mechanizm: spory entuzjazm przez pierwsze 15 minut przekształcający się poszukiwanie czegoś ciekawego, co niestety nie następowało doprowadzając do znudzenia, a często również frustracji wynikającej z losowości żetonów. Moje wszystkie partie rozegrałem w gronie graczy, których oczekiwania co do tytułu były bardzo duże. Rozgrywka jednak znacząco mija się z tymi oczekiwaniami, Norderwind jest bowiem tytułem, któremu bliżej do familijnej zabawy. Familijnej w znaczeniu akceptującej dość sporą losowość, wymagającej prostych zasad, pięknego wykonania i czasu rozgrywki, który pozwoli miło spędzić godzinę ze znajomymi.  Oceniając więc Norderwind wystawić należy dwie oceny. Zdecydowanie nie jest to gra dla geeków, którzy szybko wyłapią niedoskonałości rozgrywki, frustrującą losowość i emocje polegające raczej na tym, czy kafelki wyjdą w odpowiedniej kolejności, czy też pokrzyżują plany, podobnie jak rzuty kostką odmierzające celne strzały z armat. Czy Norderwind jest w stanie przebić się do szerszej publiczności? Myślę, że tak. Fani największego hitu Teubera, czyli Osadników z Catanu, odnajdą w grze pewne podobieństwa i z pewnością wymienione wady nie będą im przeszkadzać. Założony w zasadach wyścig po zwycięstwo powinien dostarczyć rodzinnym graczom odpowiednią porcję rozrywki, w której nie zawsze wygra ten, który przeliczy wszystkie możliwości tylko ten, któremu wiatr w żagle wiać będzie częściej w sprzyjającym kierunku.

Warto dodać, że Teuber z pewnością inspirował się swoją wcześniejszą grą dwuosobową Starship Catan. Ja nie miałem okazji w nią zagrać, ale z komentarzy na BGG wynika, że pierwowzór był trochę lepszy, a Norderwind nazwać można czteroosobowym Starship Catan na sterydach.

Dziękujemy wydawnictwu Kosmos za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Norderwind
Autor: Klaus Teuber
Wydawnictwo: Kosmos
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 10+
Czas gry: 60 minut

norderwind8norderwind7norderwind6norderwind5norderwind4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 czerwca 2014 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: