Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Pelikan Bay”

pelikanLubię gry, w których budujemy coś z kafelków – tworzymy mapy, plansze, farmy, osady i co tam jeszcze komuś przyjdzie do głowy. Dlatego też gra „Pelikan Bay” zwróciła moją uwagę jeszcze przed jej wydaniem, wyłącznie na podstawie dostępnych zdjęć. Są śliczne kolorowe heksagonalne żetony, jest budowanie wysp i są niebieskie pelikany. Jak dla mnie wystarczy, żeby się zainteresować, spróbować i pewnie kupić. A że nadarzyła się okazja, gdy nawiązaliśmy współpracę z wydawnictwem Drei Hasen in der Abendsonne, to pograłem i bardzo się z nią zaprzyjaźniłem.

Gdyby nie instrukcja, nie miałbym się do czego przyczepić. Bo wykonanie gry jest bez zarzutu. Ale instrukcja, i to już kolejny raz w tym wydawnictwie, to koszmar. Kolejna gra, w której angielska instrukcja pokonała doświadczonych graczy. Znowu trochę pomocna była instrukcja w języku niemieckim, choć i tak pozostawiała pewne wątpliwości. A to przecież prosta gra jest. Naprawdę szkoda, bo to bardzo przyjemna gra, którą łatwo można zagrać niezgodnie z zasadami wyłącznie przez to, że trudno zinterpretować co autor miał na myśli. Tym bardziej wydaje się to dziwne, bo instrukcja zawiera mnóstwo przykładów graficznych i dodatkowo graf z podsumowaniem możliwych akcji. Wierzcie mi, czytasz instrukcję i wszystko wydaje się jasne. Zaczynasz grać i już takie jasne nie jest. No więc o co właściwie chodzi w grze?

pelikan3

Przygotowanie gry do rozgrywki to zaledwie kilka czynności. Rozdzielenie odpowiedniej liczby drewnianych pelikanów i kafelków ślepych pelikanów pomiędzy graczy, ułożenie trzech kafelków startowych, które powinny tworzyć początkowy zwarty obszar, wydzielenie 16 kafelków na ostatnią rundę i przygotowanie z pozostałych zakrytego stosu do gry. Każdy z graczy dobiera dwa kafelki, po czym zgodnie z kolejnością w swojej turze gracz ma dwie możliwości – dołożenie jednego lub dwóch kafelków tak, aby każdy z nich przylegał co najmniej dwoma bokami do planszy. Dodatkowo oba kafelki muszą rozszerzać ten sam punktowany później obszar. Każdy kafelek na stole zawierający ten obszar przynosi 1 punkt, które zapisywane są w przygotowanym w grze notesiku, po czym dobiera dwa nowe kafelki. Jeżeli w wyniku ruchu, gracz utworzy samodzielny zamknięty obszar dowolnego typu, kładzie tam dostępnego pelikana neutralnego lub zabiera go innemu graczowi, jeśli brakuje ich w puli, po czym dociąga kolejny kafelek, aby ponownie mieć ich na ręce dwa. Zamknięcie obszaru pozwala kontynuować ruch, który ostatecznie zakończy się punktowaniem obszarów oznaczonych drewnianymi pelikanami oraz ostatnim rozszerzonym obszarem. Pelikan trafia do gracza, który wywołał tę akcję, a po zapisaniu punktów tura przechodzi na kolejnego gracza. Jest jeszcze możliwość użycia ślepego pelikana, który pozwoli zapunktować niezamknięty region, a część obszarów ma namalowane połączenia mostami, które jakoby przedłużają obszar punktowany. Gdy do gry wchodzi przygotowany wcześniej stos końcowy, oznacza to ostatnią rundę każdego z graczy, po czym gra się kończy. Do punktów zgromadzonych w trakcie gry, doliczyć należy trzy punkty za każdego drewnianego pelikana, po czym następuje wyłonienie zwycięzcy.pelikan4

Grając już pierwszą błędną partię, polubiłem „Pekican Bay”. Potem, przy kolejnych już na poprawnych zasadach za każdym razem gra sprawiała mi frajdę z dopasowywania i szukania najlepszych ustawień żetonów. Zamykanie regionów i podbieranie pelikanów oraz utrudnianie przeciwnikowi dostępu do lepiej punktowanych regionach, to właściwie sedno gry. I choć właściwie to zwykłe budowanie tropikalnych lasów, lagun czy plaż jest w tym coś przyjemnego. Być może pomaga w tym świetna komiksowa oprawa graficzna, która mi bardzo przypadła do gustu. Można jednak pomarudzić na kilka rzeczy. Po pierwsze w grze występuje spory downtime i czekanie na własną kolejkę potrafi się trochę przeciągnąć. Dotyczy to głównie rozgrywek czteroosobowych, dlatego unikałbym takich partii. Po drugie nie do końca jest dla mnie zrozumiały pomysł z pelikanami jokerami. Nie zauważyłem, żeby rozpoczynający miał specjalnie trudniej w zdobywaniu punktów i takie niby wyrównanie szans w naszych partiach przynosiło odwrotny skutek. I choć normalnie powinienem na to bardzo narzekać, za bardzo polubiłem zatokę pelikanów i przymykam na to oko. Wspomnę jednak, że gra nie przypadła do gustu całej naszej redakcji, mi jednak półgodzinna dwuosobowa partia sprawia dostatecznie dużo frajdy i choć gier kafelkowych mam w kolekcji sporo, „Pelikan Bay” ląduje na mojej półce gdzieś pomiędzy Carcassone a Endeckerem.

Dziękujemy wydawnictwu Drei Hasen in der Abendsonne za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak PW

Tytuł: Pelican BayAutor: Jacques Zeimet
Wydawnictwo: Drei Hasen in der Abendsonne
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 10+
Czas gry: 30-40 minut

pelikan1pelikan6pelikan5pelikan2

 

 

 

 

Reklamy

One comment on “Zagrałem w „Pelikan Bay”

  1. Pingback: „Zatoka Pelikanów” – patronat Ciekawe Gry | Ciekawe Gry

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 kwietnia 2014 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: