Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Rockwell”

rockwellPamiętam, gdy drugiego dnia na Essen, trochę już zmęczeni przechodziliśmy koło stoiska wydawnictwa Sit Down!, udało nam się zasiąść przy wolnym stoliku z grą „Rockwell”. Większość z naszej czwórki miała ten tytuł na swoich listach, dlatego bardzo chcieliśmy sprawdzić ją w rozgrywce. Czasu do zamknięcia targów tego dnia nie starczyło, aby rozegrać pełną partię, ale nawet kilka rund, które rozegraliśmy wystarczyły, by zorientować, jak gra „chodzi”. Dodatkowo, tłumaczył i pilnował naszej partii sam autor, który też był już zmęczony, ale nie przeszkodziło nam to wymienić się z nim naszymi spostrzeżeniami oraz podpytać o losy wydania gry. Gra wydawana była pierwotnie na platformie Kickstarter, gromadząc 182% potrzebnej do wydania kwoty, ale nie odblokowując wszystkich możliwych stretch goals. Nie udało się więc wydać plastikowych figurek robotników, alternatywnego rynku czy planszy dystrybucji wykopalisk. Ostatecznie też na samych targach, żaden z nas nie kupił tej gry, czego ja osobiści trochę potem żałowałem. Dlatego z radością zaopiekowałem się grą Rockwell, która przyszła do naszej Redakcji do recenzji.

Gra została wyprodukowana w Chinach i muszę przyznać, że dawno już minęły czasy, w których tylko gry produkowane w Niemczech miały odpowiednią jakość. Absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Pudełko jest solidne, plansze i żetony grube, a znaczniki drewniane. Zupełnie światowy poziom.

Gra ma sporo zasad, ale są one dość proste do zapamiętania, a określona kolejność akcji w turze porządkuje rozgrywkę. Mieliśmy drobne wątpliwości co do kilku zasad, co niestety jest winą instrukcji, która czasami wyjaśnia proste zasady w zawiły sposób. Gra się płynnie, a cała rozgrywka nie powinna przekroczyć 1,5 godziny, co na tak rozbudowaną grę jest bardzo dobrym czasem.

Patrząc na grę, czytając instrukcję, a później grając, mam nieodparte wrażenie, że to świetna gra. Jest w niej wszystko to, czego szukam w grach. Świetny pomysł, dużo akcji i różne mechanizmy. Jest też swego rodzaju specyficzna kooperacja przy kopaniu, szukanie okazji do samodzielnego kopania oraz ryzyko związane z wybuchami w kopalni. Są w grze jednak elementy, które zmuszają mnie do zweryfikowania swojego entuzjazmu. Pierwszym z nich jest rynek czy lepiej powiedzieć giełda surowców. Coś w tym mechanizmie zgrzyta. Jednakowa cena kupna i sprzedaży powoduje sytuacje, że zamiast właściwego kopania bardziej opłacać się nam będzie kupić surowce, aby spełnić cele, a potem je sprzedać nic na tym nie tracąc. Ograniczenie tej akcji do różnych typów surowców na turę powoduje z kolei niepotrzebne komplikacje. W tym wypadku już podczas wspomnianej partii próbnej, autor tłumaczył nam, że wydawca bardzo ograniczał poziom skomplikowania gry, upraszczając pewne akcje. Rozwiązaniem jest dodatkowy rynek alternatywny, będący jednym z nieodblokowanych stretch goals na Kickstarterze, który wprowadza pewne rynkowe mechanizmy. Niestety nie ma go w podstawowej wersji gry. Kolejnym elementem jest zakończenie gry wywoływane przez jedną z dwóch sytuacji: zgromadzenia szóstego celu lub wejścia większości graczy do jądra kopalni. Mimo tego, że runda rozgrywana jest do końca, i tak trudno przewidzieć, kiedy gra się skończy i dzieje się to raczej zawsze ku zaskoczeniu wszystkich pozostałych graczy. Rozwiązaniem może być oczywiście określona liczba tur gry, która przy np. liczbie 5 lub 6 – zależnie od liczby graczy, byłaby wystarczająca do rozegrania pełnej partii. W moich partiach, ujawniła się też dość oczywista strategia, której zlekceważenie może kosztować zwycięstwo. Nie nazwałbym tego strategią wygrywającą, ale z pewnością konieczną do wprowadzenia u każdego gracza. Chodzi o umiejętności naszych robotników w kopalni. Poruszanie się o jedno pole jest bardzo bolesnym ograniczeniem, które często blokuje korzystne ruchy w kopalni. Z pewnością też kolejność gry, wynikająca z licytacji może ustawić nas zależnie od pozycji w bardzo dobrej lub bardzo niekorzystnej pozycji. Wykonywanie akcji w kopalni jako ostatni, często przy wcześniejszych przekupstwach może sprawić, że nasi robotnicy nie będą mogli wykopać żadnych złóż. Dlatego walka o kolejność w turze to dość ważny element gry.  Pewną wadą jest też czas przygotowania gry do rozgrywki, rozłożenie i posegregowanie wszystkich elementów wymaga dobrych 10 minut.

Co jednak ciekawe, cały czas mam ochotę grać kolejne partie w Rockwell. Zamierzam jednak wprowadzić drobne modyfikacje, o których wspominałem i sprawdzić w jakim stopniu gra stanie się ciekawsza. Jest też możliwość dołączenia dodatkowych kart specjalnych, które były dodawane przy zakupach w Essen. Rockwell jest z pewnością grą wartą spróbowania, z takim jednak założeniem, że bliżej jej do średniej ciężkości euro niż jakiegoś wymagającego skomplikowanego tytułu. Może się zresztą okazać, że wady, które wymieniłem, dla Was będą właśnie tym czego w grach szukacie.

Dziękujemy wydawnictwu Sit Down ! za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

PW

Przemek „woj_settlers” Wojtkowiak

Tytuł: Rockwell
Autor: Bruno Crepeault
Wydawnictwo: Sit Down!
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 14+
Czas gry: 90 minut

20140406_13440820140406_13434420140406_13425420140406_13424920140406_13424120140406_13423020140406_12214320140406_13411620140406_13413120140406_13413720140406_13421420140406_13422020140406_134224

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 kwietnia 2014 by in Recenzje, Wideo and tagged , , .
%d blogerów lubi to: