Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Pinata”

pinataGdy uzgodniliśmy z Rio Grande Games, że przesyłają nam gry do recenzji, nie miałem problemu z wyborem egzemplarza do testów dla siebie. Od dawna na mojej liście gier do zagrania był tytuł „Balloon Cup”. W wielkim pudle ze Stanów było zaś małe pudełko z grą, która jest reimplementacją tego tytułu – „Piñata”. Zabrałem się więc za rozbijanie pinat, z których wypadają kolorowe cukierki.

Pudełko od gry jest dość małe i jak to z amerykańską innością bywa, nie pasuje rozmiarem do żadnego innego pudełka na mojej półce. W środku talia kolorowych kart z rysunkiem chłopca z kijem bejsbolowym oznaczonych cyfrą, cztery grube i większe od kart, dwustronne plansze przedstawiające pinaty z cyframi od 1 do 4 wraz ze strzałką informującą o sposobie zbierania kart. Do tego woreczek z małymi drewnianymi cukierkami w pięciu kolorach. Graficznie gra prezentuje się super i z pewnością jest to też element, który do niej przyciąga. Choć to oczywiście kwestia gustu.

pinata1

Przygotowanie do rozgrywki i wytłumaczenie zasad zajmuje dosłownie chwilę. Rozkładamy pomiędzy graczami dowolną stroną cztery pinaty. Na każdą z nich losujemy z woreczka odpowiednią liczbę cukierków. Tasujemy karty i rozdajemy osiem każdemu z graczy. Pozostałe karty tworzą stos dobierania. Pięć medali w kolorach cukierków kładziemy obok pola gry i zaczynamy.

W swojej turze, gracz zagrywa jedną z kart z ręki przy wybranej pinacie, pamiętając o zasadzie, że karta musi mieć kolor jednego z cukierków na niej lub być jokerem. Liczba wymaganych kart określa cyfra na pinacie. Jeżeli po swojej stronie gracz posiada już odpowiednią liczbę kart, może w swojej turze zagrywać kartę na stronę przeciwnika. Na koniec ruchu dobiera nową kartę. Może się zdarzyć, że posiadane karty na ręce nie umożliwią wykonania prawidłowego ruchu, wtedy odkrywając rękę, gracz ma możliwość wymiany dowolnej liczby kart.

Jeśli po obu stronach pinaty jest już wymagana liczba kart, jest ona podliczana. W zależności od strzałki wskazującej najwyższą lub najniższą wymaganą wartość z sumy kart, gracz spełniający ten warunek otrzymuje w nagrodę cukierki wysypane z rozbitej pinaty, po czym jest ona obracana na drugą stronę i uzupełniana cukierkami z woreczka. Jeżeli gracz zgromadzi wymaganą liczbę cukierków odpowiedniego koloru, zdobywa medal, a gra toczy się do momentu, aż któryś z graczy będzie miał trzy z pięciu medali.

pinata2

W ostatnich miesiącach miałem możliwość pogrania w wiele nowych bardzo dobrych gier dwuosobowych. Spędziłem przy nich sporo czasu, narzekając nieraz w duchu, że nie mogę pograć więcej, gdy spotykaliśmy się w większym gronie. Bo uwielbiam gry dwuosobowe. Pinate polubiłem praktycznie natychmiast. Oferuje to wszystko, czego od takich gier oczekuję. Jest pojedynek na taktyczne myślenie, jest kombinowanie, jest wreszcie potrzebne szczęście w kartach. Bardzo przypomina mi ona dwa bliźniacze tytuły Rainera Knizii, czyli Battle line i Schotten-totten. Uważam jednak, że od obu tych gier Pinata jest bardziej interesująca. Daje więcej możliwości, jest jakby pełniejsza i bardziej kompaktowa podczas rozgrywki. Dodatkowo możliwość dokładania kart po stronie przeciwnika zmusza do dodatkowych ryzykownych zagrań. Podejmowane decyzje opierają się na zliczaniu możliwości wielu parametrów: tego, jakie cukierki jeszcze potrzebuje przeciwnik, a jakie ja; gdzie szybko doprowadzić do obrócenia płytki pinaty na przeciwny kierunek, a gdzie zyskiwać przewagę w obecnym układzie. Pewne analizy nawet trudno opisać słowami, dzieją się jakby automatycznie i co ważne angażując nasze szare komórki w funkcji „kombinowanie”. Przez to jednak, że angażuje bardziej umysłowo i trwa nieco dłużej, nie zdarza się tak jak na przykład w Schotten-totten granie kilku partii z rzędu. Ale to nie wada. Nie muszę rozegrać kilku partii, by czuć się usatysfakcjonowanym rozgrywką. A mój apetyt na sprawdzenie gry Balloon Cup znacznie wzrósł. A Pinata? Pinata ląduje na półce z moimi ulubionymi dwuosobówkami.

Dziękujemy wydawnictwu Rio Grande Games za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Tytuł: Pinata
Autor: Stephen W. Glenn
Wydawnictwo: Rio Grande Games
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: 13+
Czas gry: 45 minut

pinata8 pinata7 pinata6 pinata5 pinata3

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 4 marca 2014 by in Recenzje and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: