Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Nauticus”

nauticusRekomendacjaW okolicach września zeszłego roku, uczestniczyłem w europejskim bezwysyłkowym Mathandlu, który był skierowany do osób, które grami wymienią się podczas targów Spiel w Essen. Przy tej okazji udało mi się dodatkowo dogadać kilka wymian z przemiłą Niemką, która musi mieć dobre układy w hurtowni wydawnictwa Kosmos. Wszystkie otrzymane od niej gry były egzemplarzami w folii z Kosmosu właśnie. Wyniku tej wymiany trafił w moje ręce gorący tytuł mojego ulubionego duetu Kramer i Kiesling – Nauticus. I to z pewnością był złoty strzał, bo Nauticus to jeden z bardziej przeze mnie ogranych tytułów po ostatnim Essen. Pokazałem go kilkunastu osobom, zagrałem partie dwie, trzy i czteroosobowe. Wszystko mi się w niej podoba i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to dla mnie jeden z ważniejszych tytułów 2013 roku.

Nie pamiętam już momentu otwarcia pudełka, ale było w nim mnóstwo tektury. Dzisiaj, wszystkie posegregowane żetony zajmują kilkanaście dużych woreczków strunowych. I jest to naprawdę niezbędne, bo przygotowanie wszystkiego do gry zajmuje sporo czasu. Elementy muszą być pogrupowane, ponieważ dostępność poszczególnych symboli jest rzeczą, którą musimy w trakcie gry kontrolować. Wydawnictwo Kosmos słynie z bardzo dobrze wydanych gier i nie inaczej jest tym razem. Komponenty gry będą służyć na bardzo wiele partii i nie ma obaw o ich kondycję.

Nauticusa bardzo dobrze się tłumaczy, choć zajmuje to trochę czasu i niewprawionych graczy może początkowo przerażać. Tłumaczenie upraszcza plansza gry i koło z akcjami oraz plansze graczy zawierające dodatkowe informacje. Lubię tłumaczyć gry, nawet jeśli są skomplikowane, jeżeli możliwe akcje czy punktacja, opisane są na planszy. Łatwo się potem odwołać do zasad, a i nowi gracze wiedzą, gdzie odszukać poszczególne informacje.

O samych zasadach mógłbym Was zamęczyć długim i obszernym tekstem. Ci, co czytają moje recenzje wiedzą, że unikam tego i skracam tę część recenzji, jak tylko się da. Zaryzykuję jednak dzisiaj nowym rozwiązaniem i o zasadach gry opowiem w krótkim filmiku.

W Nauticusie, dobrze trzeba kalkulować dostępne akcje i ich kolejność, w przypadku bowiem błędu, gra obejdzie się z nami dość bezlitośnie. Zdarzały się partie, w których jedna akcja, której nie udało się wykonać w odpowiednim momencie przed końcem gry, pozbawiała gracza sporej liczby punktów i szansy na zwycięstwo. Deską ratunkową jest jedna dodatkowa akcja – należy jednak bardzo uważać, kiedy i jak ją wykorzystać.

Co do możliwych strategii, to Nauticus jest w tym w pewnym sensie ograniczony albo inaczej mówiąc schematyczny. Różnych akcji jest sporo, wszystko sprowadza się jednak w pierwszej kolejności do budowania statków. Absolutnie nie jest to w tym wypadku wadą, zwłaszcza że miejsc na zbieranie punktów znajdziemy w grze kilka. Będą się one jednak wiązać nieoderwanie ze statkami. I o ile normalnie na takie rzeczy narzekam, to tutaj zupełnie mi to nie przeszkadza.

Wystarczy przejrzeć moją kolekcję gier na BGG, by stwierdzić, że nagrodziłem 10-ką kilka gier duetu Kramer i Kiesling. To 10-tki pod każdym względem – gry, w które mógłbym grać tydzień w tydzień; gry, przy których spędziłem mnóstwo czasu i które dały mi wiele radości. Były to już jednak tytuły wiekowe, dlatego cieszę się, że dołączyły do nich dwie nowe gry (drugą jest Coal Baron), które potwierdzają klasę tych autorów.

Chciałbym zaklasyfikować jakoś wagę Nauticusa, ale mam z tym pewien problem. Jest to z pewnością gra dla graczy co najmniej średnio zaawansowanych. Aby jednak w pełni czerpać z Nauticusa, najlepiej grać w gronie bardzo doświadczonych graczy. Zaczynają wtedy funkcjonować mini mechanizmy, które przy luźniejszym graniu nie mają takiego znaczenia lub są po prostu dziełem przypadku. Jeżeli do swoich decyzji dołożymy baczniejsze obserwowanie współgraczy, to na czym może im zależeć, a co zepsuje ich plany, gra nabiera dodatkowych rumieńców. Z pozoru Nauticus sprawiać może wrażenie gry, w której każdy coś tam sobie układa, ale to bardzo mylne wrażenie. Interakcja, choć wydaje się nie oczywista, naprawdę wylewa się z koła akcji. Kluczem do zwycięstwa jest nie tylko zarządzanie własnymi akcjami, ale myślenie co będzie mieć z tego przeciwnik. Może nawet ujmując to bardziej precyzyjnie, czego mieć nie będzie, bo na przykład nie stać go w tym momencie na taką akcję. Mechanika wyboru akcji z koła i tego, jak niczym zębatka są one ze sobą powiązane i wymagają wejścia w odpowiednim czasie, działa genialnie. Z pewnością nie dostrzeżemy wszystkich niuansów w pierwszej partii, zwłaszcza że zmienność powiązań akcji i bonusów na kole wymaga analizy za każdym razem od nowa.

Gra sprawdza się doskonale w każdym wariancie osobowym, choć mi najbardziej odpowiada partia dwuosobowa i takich rozegrałem najwięcej. Łatwiej też w takim wariancie coś zaplanować. Nie polecam też siadać do tej gry z przypadkowymi graczami, chaos bowiem, który mogą generować przy wyborze akcji może być denerwujący.

Zwrócę jeszcze uwagę ewentualnie zainteresowanych kupnem, że jedyną dostępną w tej chwili wersją jest wersja niemiecka. I choć gra jest całkowicie niezależna językowo, problem polega na tym, że nie ma oficjalnie dostępnej instrukcji w języku angielskim.

Przy okazji tej gry naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Często obserwujemy ostatnio nowe gry, które mają trochę na siłę wyjęte lub uproszczone pewne mechanizmy, które dostajemy dopiero w dodatku. Gry Kramera i Kieslinga cenię właśnie za to, że takich zabiegów nie stosują. Kupujemy grę kompletną od początku. Niczego w niej nie brakuje i nic bym nie poprawiał. Trudno wymyślić sensownie działające dodatki. Jak dla mnie o to właśnie chodzi, nie potrzeba dodatków do świetnie działającej gry.

Miałem przyjemność spotkać na ostatnim Essen Wolfganga Kramera osobiście. To już starszy pan, który mimo swojego wieku kolejny rok z rzędu wymyśla gry genialne. Robi to od przeszło 40 lat i życzę mu wiele zdrowia, bo to jeden z najważniejszych autorów w mojej przygodzie z planszówkami.

Dziękujemy wydawnictwu Kosmos za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

cg-gra-zaawansowana

Tytuł: Nauticus
Autor: Wolfgang Kramer, Michael Kiesling
Wydawnictwo: Kosmos
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 12+
Czas gry: 90 minut

Reklamy

3 comments on “Zagrałem w „Nauticus”

  1. eyrmin
    3 marca 2014

    Nie chce robic nikomu reklamy, wiec powiem tylko, ze na stronie sklepu na ‚P’, gdzie gra jest dostepna, mozna sciagnac nieoficjalna instrukcje w jezyku polskim (wykonana zreszta bardzo dobrze wg mnie).

  2. Łukasz
    3 marca 2014

    To w końcu masz tę grę z mathandlu czy od wydawcy, bo się pogubiłem? Albo ja nie zrozumiałem tekstu ;P
    Pytam, gdyż mam wrażenie, że obecni blogerzy dostając gry od wydawców, nieco zawyżają, często niezasłużenie, ocenę gier ://
    Nie jest to bynajmniej jakiś tam trolling czy cuś 🙂 Mnie się tu u Ciebie całkiem podoba. Takie jednakże mam wrażenie, chodząc po internetach…
    Pozdrawiam

  3. woj_settlers
    3 marca 2014

    Egzemplarz Nauticusa dostaliśmy dla Redakcji od Wydawcy. Tym egzemplarzem zaopiekował się Jacek, ale to ja z racji tego, że zagrałem w tą grę bardzo dużo razy i mam swój egzemplarz od października pisałem recenzję. I szczerze jest to świetna gra. Jedyny problem miałem z rekomendacją: średniozawawansowana czy zaawansowana. I stanęło na tej drugiej opcji, bo gra nabiera pełni przy doświadczonych graczach. Choć oczywiście rodzinnie tez można pograć, ale bardziej na luzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 3 marca 2014 by in Recenzje, Wideo and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: