Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Summoner Wars” Elfy Feniksa vs Tundrowe Orki

okładkaRekomendacjaZ karcianymi grami kolekcjonerskimi TCG/CCG przestałem mieć do czynienia w wieku kilkunastu lat, kiedy kontakt ten zakończyłem na kolekcjonowaniu kart do Doom Troopera. Kiedy kilka lat temu nawróciłem się na nowoczesne planszówki, jestem raczej antyfanem tej kategorii gier. Choć wraz z zapowiedzią serii tytułów LCG odżyła u mnie nadzieja na ciekawą alternatywę dla tworów magicopodobnych, ale jednak i ten format nie ustrzegł się wad swoich kolekcjonerskich poprzedników. Nie należę więc do grona ich gorliwych zwolenników, choć próbowałem zarówno najpopularniejszego tytułu z tej kategorii Warhammer: Inwazja, jak i kooperacyjnego Władcy Pierścieni i wreszcie zapowiadających małą odmianę Gwiezdnych wojen.
Cały czas szukałem gry karcianej, która przede wszystkim, nie będzie zmuszała do ślęczenia nad talią kart i misternym modyfikowaniu jej, by mieć jakiekolwiek szanse z doświadczonymi graczami lub z tymi, którzy wydali więcej pieniędzy na dodatki. Po kilku próbach znalezienia alternatywy, trafiłem na grę Summoner Wars (SW) wydawnictwa Plaid Hat Games, przetłumaczoną i wydaną w Polsce przez Cube Factory of Ideas.

Udało mi się pograć w jedną z wersji tej gry pt. Summoner Wars: Elfy Feniksa vs Tundrowe Orki. Jest to swojego rodzaju starter, który składa się z dwóch talii frakcji oraz zestawu znaczników, kilku kostek i papierowej planszy do gry. Ciekawe jest to, że obecnie można dokupić pojedyncze talie różnych frakcji i dołączać je do podstawowej wersji i mieć zupełnie nowe doświadczenia, gdyż frakcje w SW różnią się od siebie dość znacznie, a jest ich obecnie 16. Jeszcze ciekawsze może być to, że przy drugiej fali dodatków wyszły nowe talie wcześniejszych frakcji, więc można rozegrać scenariusz z wojną domową w obrębie wybranego stronnictwa. W odróżnieniu od  wspomnianych gier kolekcjonerskich, wystarczy otworzyć pudełko, przetasować talię i można rozpocząć grę.
Proste? Bardzo proste!frakcjeCo do rodzimej produkcji, to zaskoczył mnie sposób przetłumaczenia tytułów niektórych kart. O ile przy pierwszym kontakcie uznałem nazwę orkowej jednostki „Fajter” za wariację na temat barbarzyńskiego języka tej frakcji, to przetłumaczenie nazwy jednej z jednostek Straży Przedniej jako „Lajtbringer” uważam za nieporozumienie. Wydawnictwo próbowało wytłumaczyć ten sposób tłumaczenia uwspólnieniem wymowy, ale zupełnie to do mnie nie przemawia, zwłaszcza że widać pewne niespójności między różnymi kartami.

Gra nie zalewa mnogością parametrów i statystyk, bo na każdej karcie jednostek znajduje się zaledwie kilka, bardzo czytelnych informacji: koszt przywołania, rodzaj ataku i siła ataku oraz specjalna zdolność, która odnosi się do konkretnej sytuacji w czasie gry, np. zwiększony zasięg czy możliwość zaatakowania kilku pól naraz. Dzięki temu układ na planszy jest bardzo przejrzysty i wystarczy jedna rozgrywka, by bez problemu ogarnąć całą mechanikę gry.

książęKluczową postacią w każdej frakcji jest mistrz przywołań, którego śmierć wiążę się z przegraniem przed dane stronnictwo gry. Jednakże mistrzowie przywołań mają bardzo ciekawe i potężne zdolności, więc nie da się ich chronić jak króla w szachach, gdyż są bardzo pomocni na drugiej, a czasami nawet na pierwszej linie walk.

Ponieważ na razie mam doświadczenie jedynie z orkami i elfami, to kilka słów o tych frakcjach. Bardzo podoba mi się ten wybór w starterze, gdyż ich umiejętności jakby się zazębiają. Orki dzięki ścianom lodu i zdolności dowódcy zdobywają pewną przewagę w obronie wciągając przeciwnika na swój teren. Atak frontalny jest raczej ryzykowny z uwagi na „ociężałość” niektórych jednostek. Z drugiej strony mamy elfy, które mogą pozwolić sobie na penetrowanie linii obronnych przeciwnika dzięki zwiększonemu zasięgowi łuczników i „płomiennym ruchom” szpiczastouchych wojowników. Wygląda to na dość zbalansowany pojedynek frakcji, które – stosując nomenklaturę nauk ścisłych – mają ten sam kierunek, ale przeciwny zwrot. To znaczy słabsze, ale skuteczniejsze ataki mniej odpornych elfów vs. silniejsze, ale obarczone zwiększonym ryzykiem ataki gruboskórnych orków. Z tego, co czytałem każda frakcja ma odrębny charakter i to jest ogromny plus Summoner Wars.

W odróżnieniu od wielu karcianych pojedynków, bardzo podoba mi się również  aspekt przestrzenny tej gry. Mamy ograniczone pole bitwy i mimo że bardzo uproszczone, to dające dodatkowe możliwości taktyczne poza samym zagrywaniem kart w odpowiedniej kolejności.

planszaNie dziwi mnie popularność tego tytułu i liczę, że będzie zyskiwał grono fanów kosztem produkcji typu LCG. W SW mamy bardzo dynamiczną rozgrywkę, w której raczej trzeba obrać jakąś konkretną taktykę w celu maksymalnego wykorzystania swoich jednostek. Podoba mi się z góry określony czas rozgrywki nie tyle w minutach, ale w kartach w talii, której wyczerpanie będzie zwiastowało nadciągający koniec partii. Dzięki temu nie ma wielokrotnego maglowania tych samych kart i uciążliwego szukania najlepszego układu na ręce. Nie ma na to po prostu czasu, gdyż każdą kartę w ogólności będzie można użyć tylko raz.

Jednym z minusów jest dla mnie brak indywidualnych grafik na kartach czarów/wydarzeń. O ile jednostki takimi się charakteryzują, to w tym przypadku, nie można ich rozróżnić na pierwszy rzut oka, a i oprawa wizualna nieco na tym traci, gdy na każdej karcie są takie same mało klimatyczne obrazki.

Myślę, że format gry spowoduje, że jej żywotność rozciągnie się na lata, a brak licencji zapewni kontynuację i rozwój tej linii bez żadnych przeszkód. Jak reklamują wydawcy, z talią startową można bez żadnych kompleksów startować w turniejach, co jest nie do pomyślenia w produkcjach kolekcjonerskich i serii LCG. Może to być gra, której poszukiwałem w niszy dwuosobowych pojedynków karcianych – dynamiczna, emocjonująca, pełna zwrotów akcji. Ciekawy jestem czy długo trzeba będzie czekać na osadzenie bliźniaczego tytułu w konwencji sci-fi.

Dziękujemy wydawnictwu Cube Factory of Ideas za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Jacek „palladinus” SzmaniaJaco

cg-gra-sredniozaawansowana

Tytuł: Summoner Wars: Elfy Feniksa vs Tundrowe Orki
Autor: Colby Dauch
Wydawca: Plaid Hat Games, Cube Factory of Ideas
Liczba graczy: 2
Czas gry: 30 minut
Wiek graczy: 9+

zwarcieczary

Reklamy

One comment on “Zagrałem w „Summoner Wars” Elfy Feniksa vs Tundrowe Orki

  1. kamil
    2 lutego 2015

    Wiele ciekawych informacji podanych w pigułce. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy . Dzięki !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 25 lutego 2014 by in Recenzje and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: