Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Kocham być bogaty – zagrałem w „Milionerzy i bankruci”

milion

Rekomendacja

Viki Street to ulica bogaczy. To tam właśnie spotykamy się z innymi milionerami, załatwiamy interesy, bawimy się i bogacimy.

Tu płacimy łapówki. Nikt z nas nie ukrywa, że miliony na koncie nie zawsze pochodziły z legalnych biznesów. Nikt też o to nie pyta. No może poza Centralnym Biurem Śledczym, które sprawdza czy i gdzie płacimy podatki od zarobionych pieniędzy. Życie milionera nie jest tak proste jak by się mogło wydawać. Od milionera do bankruta droga wcale nie jest taka daleka. Zwłaszcza gdy idzie o zakład – wygra posiadacz największego majątku. Ale jest haczyk, nie można mieć najmniej pieniędzy, bo wtedy wynik nie będzie się liczył. Kocham takie zabawy. Kocham być bogaty.

Jest do kupienia sportowy samochód. Nie jakiś tam seryjny. Model limitowany z 1970 roku. Zabytek. Chce go mieć. Pięknie będzie wyglądał na podjeździe mojego domu. Stawka szybko skacze do 6 milionów. To już chyba przesada. Ale przecież tak bardzo chcę go mieć. Nie, jednak odpuszczam. Tym razem Bill cieszy się z zakupu.

milion5

Jest do kupienia pierwszoligowy klub piłkarski. No klubu to ja jeszcze nie mam. Fajnie byłoby umieścić logo na ich koszulkach. Wrzucam 8 milionów i czekam. Za mało. Stawkę podbita do 12 milionów. Dorzucam kolejne 6 baniek i klub trafia w moje ręce. Nieźle, zostałem właścicielem klubu piłkarskiego. Tylko trochę drogo. Nic tam, najwyżej nie kupię jachtu.

CBŚ wpada na trop giełdowych machlojek. Nikt nie wie, na kogo wypadnie. Trzeba wyskakiwać z kasy. Ile dać, żeby zajęli się kimś innym. Żebym miał spokój. 2 miliony, 10 milionów? Ile dadzą inni. Nie chcę, żeby mnie przyłapano. Płacę. Inni też. Wreszcie jeden z nas mięknie. Nie może dać więcej. Daje się przyłapać. Wartość jego majątku spada o połowę. Kasa na łapówki przepada, ale to kupiony na jakiś czas spokój.

Wystawiono na aukcje dom. Co ja mówię dom. Wielka nieruchomość z domem jak pałac. Dwanaście pokoi, sala balowa, dziesięć łazienek, ogromny park. Moja Jenny chciałaby w takim zamieszkać. Podszeptuje mi do ucha, że za ten dom zrobiłaby wszystko. Wszystko? Wchodzę z 20 milionami. To za mało. Dokładam kolejne 4. Ktoś zaciekle walczy. Zliczam stan gotówki, która topnieje w oczach. Może kupię dom, ale spłuczę się i nie powalczę o kolejne świetne oferty. A przecież tak chciałem wyspę na Oceanie Spokojnym.

Prywatny odrzutowiec chyba jednak odpuszczę. Nie mogę wydać wszystkich milionów. Ale cena za samolot jest tak niska. Jak wrzucę 6 milionów to może być mój. Łamię się, ale ktoś dorzuca jeszcze kilka milionów. Odpadam.

Na balu charytatywnym, będzie okazja dogadać się z zagranicznym inwestorem. Ten, któremu się to uda, podwoi wartość swojego majątku. Jego akcje skoczą w górę. Tylko ile milionów może przekonać inwestora. Krąży po sali i zbiera oferty. Gdy przychodzi moja kolej, okazuje się, że musiałbym wydać 12 milionów. Świetnie, tylko zostanie mi niewiele gotówki. Chciałbym, ale nie mogę.

milion2

Gdy przeczytałem w gazecie o serii kradzieży w naszej dzielnicy przypomniałem sobie o środkach bezpieczeństwa. Taki majątek trzeba chronić. Ale to znowu będzie kosztować. Artykuł czytali chyba wszyscy, bo walka jest zaciekła. Ktoś nie daje rady. Poszczają mu nerwy. Jeszcze w ten weekend ma włamanie do posiadłości. Ginie mu obraz. Dobrze, że tylko obraz. Na bezpieczeństwie nie można oszczędzać.

Seria kolejnych licytacji doprowadza nas do białej gorączki. Najlepiej nie patrzeć w oczy przeciwnikom. Tam widać kręcące się cyferki. Dolary. Dużo dolarów. I kalkulowanie. Liczenie opłacalności. Wreszcie koniec. Kupiłem pałac, klub piłkarski i prywatne kino. Przekupiłem kogo trzeba. Sława i splendor to moje drugie imię. Tylko jeszcze jeden warunek. Ile zostało mi pieniędzy? Ile zostało przeciwnikom? Udaje się, nie mam najmniej dolarów. Liczę się dalej. Jestem najlepszy. Na Viki Street wkraczam z podniesioną głową. Bogactwo to ja. Do następnego razu panowie. Zarabiajcie miliony na następny zakład.

Niektórzy mogą się zastanawiać, o co chodzi autorowi tej recenzji. Świetnie, właśnie dla nich piszę ten tekst. To ci, którzy nie mieli okazji zagrać w grę „Milionerzy i bankruci”. Ci, którzy grali, wiedzą, że to opis rozgrywki. Trochę fabularyzowany, ale tak wygląda gra. Obracamy milionami, licytujemy, kupujemy jachty, samoloty i nieruchomości, płacimy łapówki. A wszystko to wymyślone przez jednego z najlepszych autorów gier na świecie. Czego chcieć więcej.

Do gry „Milionerzy i bankruci” zawsze zasiadam z wypiekami na twarzy. Zacięta walka, każda technika się liczy. Co takiego może być w tej prostej grze? Fakt, gra jest prosta, ale dwa z pozoru drobne elementy zasad wprowadzają ją na poziom mistrzowski. Warunek, że trzeba mieć największy majątek, ale nie mieć najmniej pieniędzy i nie wolno zmieniać nominałów zagranych pieniędzy to wyzwanie dla każdego gracza. Wyważenie chęci posiadania i salda gotówki to kluczowy trick całej zabawy. Cieszę się, że Foxgames sięgnął po ten tytuł, bo jego starsza wersja „High Society” nie była już osiągalna, a to naprawdę wyśmienita gra.

Dziękujemy wydawnictwu Foxgames za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

cg-gra-rodzinna

Tytuł: Milionerzy i bankruci

Autor: Rainer Knizia

Wydawca: Foxgames

Liczba graczy: 3-5

Wiek graczy: 10+

Czas gry: 30 minut

milion1 milion3 milion4

Advertisements

One comment on “Kocham być bogaty – zagrałem w „Milionerzy i bankruci”

  1. Tomasz
    8 marca 2014

    Super, dzięki za recenzję, trzeba będzie wypróbować. Z całą rodziną lubimy grać w gierki, w których pojawiają się pieniążki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 lutego 2014 by in Inne, Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: