Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Shōgun może być tylko jeden

bannerRaport z rozgrywki w Sekigahara: The Unification of Japan z dnia 14 stycznia 2014 roku pomiędzy palladinusem po stronie Tokugawy a rzabciem po stronie Ishidy. Ieyasu Tokugawa wyruszając na wojnę, której stawką była rzeczywista władza nad Japonią, musiał pozostać skupiony na swoich działaniach. Wiedział, co należy zrobić i postanowił to wykonać z pełną bezwzględnością. Co najważniejsze musiał utrzymać w ryzach podległych mu daimyō, bo ich lojalność mogła zapewnić mu zwycięstwo. Już na samym początku wojny, ruszył ze zbrojnym oddziałem swoich doborowych żołnierzy w kierunku zamku Ueda, by zdobywając go, zabezpieczyć sobie tyły w marszu na Osakę. W międzyczasie wydał rozkaz głowie klanu Fukushima, by jak najszybciej zmobilizował oddziały zbrojne, gdyż kolejnym punktem w planie Tokugawy było zdobycie zamku Gifu. Na szczęście jego oponenci z Mitsunari Ishidą na czele mieli widocznie problemy, by porozumieć się z sobą i nie wykonywali żadnych wrogich działań prócz przewidywalnego szturmu na zamek Anotsu, który w tych warunkach i tak był nie do obrony. początekPełny determinacji Ieyasu, niemal z marszu i na dodatek przy minimalnych stratach własny zdobył zamek Ueda, zabijając przy tym podstępnego Masayuki Sanadę, z którym od lat miał niewyrównane porachunku. Kilka dni później przegrupował swoje siły i połączył się na drodze do Kyoto z posiłkami nadciągającymi z siedziby klanu w Edo pod wodzą jego syna Hidetady Tokugawy. By ubiec działania wrogów, polecił wykonać działania zaczepne klanowi Date głównie z myślą o zajęciu zasobnych terenów wokół Shirakawy. Szybko doszły go wieści, o niepowodzeniu w bitwie pod zamkiem Aizu gdzie daimyō Masamune Date z zupełnym lekceważeniem zaatakował przeważające siły wroga z nawet nieprzygotowanymi do walki samurajami. Jednak jak przeczytał w tajnej korespondencji prosto z Sendai, zabieg ten był celowy mający na celu wysondowanie siły przeciwnika – „Panie o wschód możesz być spokojny, mamy przygotowane w ukryciu posiłki, gdyby Kagekatsu Uesugi ruszył przeciwko nam” – czytał otrzymaną właśnie wiadomość od swojego daimyō. Tokugawa postanowił więc skupić się na działaniach na zachodzie, bo tam leżał klucz do zwycięstwa w tym konflikcie. Rozkazał więc Masanori Fukushimie zdobyć Gifu, gdyż żadne inne rozstrzygnięcie nie wchodziło w rachubę. Oczywiście zamek został zdobyty i kolejny punkt w planie Ieyasu został wykonany. Jak najszybciej parł z towarzyszącymi mu żołnierzami na zachód, widząc silną koncentrację wojsk przeciwników wokół Himeji i ożywienie klanu Mori w Osace. Kazał wysłać również w kierunku Okazaki kolejne posiłki z Edo, by wzmocnić klan Fukushima w tym rejonie. MapaJednak zanim udało się wdrożyć te wszystkie procedury, otrzymał niepokojącą informację o ataku wroga na, jeszcze nie do końca zmobilizowane, odziały pod Kiyosu. Mimo że spodziewał się wrogich działań w tym rejonie, to nie podejrzewał, że nastąpią tak szybko. Był to znaczne zagrożenie dla planu, gdyż przełamanie jego wojsk w tym miejscu może zatrzymać jak na razie zwycięski marsz jego armii ku Osace. Kiedy już spodziewał się najgorszych wieści, okazało się, że wpływy klanu Fukushima sięgają o wiele dalej, niż ktokolwiek przewidywał. Podczas bitwy nieopodal ich siedziby, olbrzymia rzesza żołnierzy wroga odmówiła wystąpienia przeciwko daimyō Masanori i stanęła po jego stronie, widząc w nim prawowitego władcę tej prowincji. Po tej klęsce oddziałów Ishidy, cała Japonia zawrzała, widząc już tylko jeden nieuchronny koniec tego konfliktu, a bitwę tę wpisano do kronik, by pamiętano o niej przez wieki. Jednak Ieyasu Tokugawa wiedział, że to był nieoczekiwany łut szczęścia, ale wiedział również, że jeśli go teraz nie wykorzysta, okazja do przechylenia szali na swoją stronę może już nie nadejść. Licząc, że siedmioro bogów szczęścia nie odwróci od niego swojego oblicza w tym monecie, przypuścił z Gifu atak na Kyoto. Powtórnie był to sukces i to spektakularny – rozbił zaskoczonego przeciwnika i zajął stolicę kampaku (cesarskiego regenta) Toyotomi. SekigaharaObraz Jakże jednak Tokugawa mylił się wówczas w swoich przewidywaniach szybkiego i całkowitego pokonania Mitsunari Ishidy. Okazało się, że nieruchliwe wcześniej oddziały wroga tylko czekały, by znalazł się w tym miejscu i przypuściły śmiertelny atak na wiwatujących popleczników wielkiego Ieyasu i samego daimyō. Była to misternie zastawiona pułapka, w którą wpadł uśpiony pasmem sukcesów i powtarzanymi przez żołnierzy historii o niezwyciężonym i niepokonanym władcy Edo. Bitwa była brutalna i krwawa, ale swój koniec Ieyasu Tokugawa zobaczył w momencie, gry stanął na polu bitwy. Walczył do ostatniej kropli krwi z myślą, że jest to już jego ostatni bój – Kyoto zostało odbite. Triumfujący Mitsunari Ishida wiedział, że to jest jego dzień i to jego imię przyjdzie do historii jako pogromcy buntowników ze wschodu, a ład zostanie zachowany. Przyczyniając się do tego zwycięstwa, klan Kobayakawa w całości zmazał hańbę, którą okrył się w bitwie pod Kiyosu, kiedy to niemal całe ich wojsko przeszło na przeciwną stronę, wierząc obietnicom i podszeptom wroga. koncowa bitwaNie wiadomo jednak czy klan Toyotomi umocnił się na pozycji sioguna, czy niesnaski pośród członów rady regencyjnej nie doprowadziły do kolejnej wojny domowej, czy wreszcie bezwzględny Mitsunari Ishida nie wykorzystał nadarzającej się okazji i sam nie sięgnął po władzę nad Japonią. Wiadomo tylko, że z pewnością nie jest to ostatnie spotkanie tych dwóch wodzów i jeszcze nie raz staną naprzeciw siebie, by stoczyć śmiertelną walkę o panowanie nad Krajem Kwitnącej Wiśni.

Jacek „Palladinus” SzmaniaJaco

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 15 stycznia 2014 by in AAR and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: