Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Tokaido – recenzja na japońskim szlaku

tokaidoMój pierwszy kontakt z Tokaido miał miejsce ponad rok temu. Rozegrałem pięcioosobową partię, wygrałem i zapomniałem o tej grze. Teraz trafiła do naszej Redakcji wprost z Wydawnictwa Hobbity, które jest odpowiedzialne za polskie wydanie. Pamiętam moje recenzje sprzed kilku lat, w których pod nóż trafiały różne „polskawe” wersje zagranicznych tytułów – z nalepkami na tyłach pudełek, czarno-białymi instrukcjami. Mam wrażenie, że te czasy już dawno poszły w zapomnienie i dzisiaj takie wydawnictwa jak Hobbity wydają piękne, całkowicie polskie wersje gier. I choć akurat w Tokaido poza instrukcją i pudełkiem nie było nic do spolszczania, cieszę się, że takie wydania stały się standardem na naszym rynku.

tokaido4

Tokaido to kolejny już (po Takenoko) tytuł Antoine’a Bauzy osadzony w azjatyckich klimatach. Tym razem minimalistyczna Japonia i szlak Tokaido z Kioto do Edo, a wszystko umiejscowione jest w umownych „dawnych” czasach. Graficznie gra prezentuje się znakomicie i może zainteresować. Dominującym kolorem jest biały, co przy pozostałych pastelowych barwach tworzy przyjemny dla oka efekt. Taki był chyba ogólny zamysł, żeby Tokaido podobało się od pierwszego wrażenia, co z pewnością osiągnięto. Odrębnym pytaniem jest, czy minimalizm jest praktyczny w trakcie gry? Tu zdania były podzielone. Jednym się podobało, inni woleliby więcej miejsca czy zmianę zygzakowatego toru kolejności. Mój werdykt: nic bym nie zmieniał.

Aby przygotować grę do rozgrywki, wystarczy postępować zgodnie z instrukcją, która nie tylko zresztą tę część opisuje i ilustruje w sposób doskonały. We właściwym ułożeniu wszystkich elementów pomaga również sama plansza, której poszczególne miejsca utrzymane są w tej samej kolorystyce co elementy gry. Zatem tylko chwila i jesteśmy gotowi do tłumaczenia zasad, które zajmie niecałe 10 minut. Trzeba się jednak nastawić, że pierwsze ruchy nowych graczy wymagać będą nieustannego tłumaczenia: a co robi to pole, a co jest na tych kartach? Ale spokojnie – wszystko jest naprawdę bardzo proste i już po kilku ruchach wszyscy wiedzą, co i gdzie się dzieje.

tokaido9a

Każdy z graczy wciela się w postać posiadającą pewną indywidualną cechę, która pomoże mu w trakcie wyprawy. Wszyscy rozpoczynają w Kioto i będą podróżować w stronę Edo, zatrzymując się w wybranych lokalizacjach. W każdej z nich wykonać można inną czynność i jest tam miejsce – zależnie od liczby grających – dla jednego lub dwóch graczy. Dodatkowo ruch wykonuje zawsze ostatni podróżnik na szlaku. Właśnie te zasady powodują, że gra nie jest wyścigiem, tylko podróżą, podczas której odwiedzimy:

– wioski, w których będziemy kupować pamiątki tworzące kolekcje;

– farmy, na których zapracujemy na trzy monety;

– punkty widokowe na trzy przepiękne panoramy;

– gorące źródła, gdzie odpoczniemy;

– świątynie, w których złożymy datki;

– gospody w celach skosztowania lokalnych specjałów;

– i ostatecznie spotkamy też postacie, które zaoferują nam swoją pomoc.

Można podejść do tego również technicznie, bo ostatecznie chodzi o to, aby zbierać zestawy kart i składać datki do świątyni. Wszystko po to, by gromadzić punkciki na każdej akcji, którą wykonamy zgodnie z zasadą, że im mamy czegoś więcej, tym więcej tych punkcików dostaniemy. Gdy wszyscy gracze dotrą do Edo, gra kończy się, a zwycięzcą zostaje ten, kto zgromadził najwięcej punktów w trakcie gry i punktacji końcowej za osiągnięcia.

Warto wspomnieć jeszcze o wariancie dwuosobowym, w którym gracze poruszają trzecim neutralnym podróżnikiem, co daje dodatkowy element taktyczny i nie ma się wrażenia, że dołożono go na siłę.

tokaido5

W Tokaido rozegraliśmy w redakcyjnym gronie kilka partii i wszyscy zgodnie ocenili grę jako przyjemnie poprawną. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że na takich ocenach nie możemy oprzeć recenzji, głównie dlatego, że nie my jesteśmy targetem dla tego tytułu. Przyszedł więc czas na granie w gronie mniej geekowym i wsłuchanie się w opinie tych, którzy wydają się naturalnym odbiorcą gry. Tych, którzy nie będą szukać słabych punktów, strategii wygrywających czy marudzić na schematyczność. I Tokaido z gry poprawnej stał się tytułem docenianym za prostotę zasad, piękne grafiki, kolorowe pejzaże, minimalistyczne japońskie klimaty i możliwość grania familijnego. Wyjątkowo dobrze tytuł sprawdza się w luźnym graniu, bez kombinowania, ot, zbieraniu wszystkiego po trochu. Pytanie, czy faktycznie takie radosne granie usatysfakcjonuje wszystkich? Z pewnością nie, dlatego będzie nam potrzebne choć minimum rywalizacji, zajmowania ważnych dla przeciwników pól czy kombinowania, jak ugrać swoje punkciki. Mimo wszystko decyzje będą raczej proste, bo ograniczeni jesteśmy aktualną pozycją na drodze do Edo. Dlatego planszówkowi maniacy będą grę omijać już po kilku partiach, ale gracze familijni, nastawieni na niezobowiązującą rozgrywkę, nie będą zawiedzeni. Bo w całej pięknej otoczce zbieranie przeróżnych setów pozwoli podziwiać piękne widoki, spotykać ciekawych ludzi, gromadzić przedmioty i spożywać japońskie specjały. Tokaido to też świetny tytuł do wciągania w nasze hobby nowych graczy. A ci, którym gra trochę się przeje, mogą się zastanowić nad dodatkiem Tokaido: Crossroads, który (choć na razie chyba nieosiągalny) powinien przynieść urozmaicenie wersji podstawowej i zgodnie z zapowiedzią na pudełku – bardziej strategiczną rozgrywkę.

Dziękujemy wydawnictwu hobbity.eu za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.Hobbity.eu

Tytuł: Tokaido

Autor: Antoine Bauza

Wydawnictwo: Hobbity.eu

Liczba graczy: 2-5

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 45 minut

tokaido1
tokaido9b tokaido9 tokaido8 tokaido7tokaido6 tokaido2 tokaido3

Advertisements

3 comments on “Tokaido – recenzja na japońskim szlaku

  1. BoardGamesFactory
    7 stycznia 2014

    Mamy w szafie i jeszcze po ponad pół roku nie rozpakowaliśmy 😦
    Ale może niedługo się uda, bo kupione głównie ze względu na fantastyczną szatę graficzną. Pełna zgoda – gra jest wydana cudownie!

  2. Rafał
    10 stycznia 2014

    Lokacja [łac.], termin oznaczający w XII–XIV w. założenie nowej wsi lub miasta, z czasem także przekształcenie już istniejącej osady przez regulację przestrzenną i wyodrębnienie prawne, zazwyczaj na podstawie nowego prawa osadniczego, zwanego prawem niemieckim.

    • palladinus
      10 stycznia 2014

      Zapewne chodziło o lokalizacje, ale chochliki zjadły 4 literki. Dzięki za zwrócenie uwagi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 6 stycznia 2014 by in Recenzje and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: