Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „Dziedzictwo Testament Diuka De Crecy”

testamentWydawnictwo Portal od wielu lat zaskakuje mnie dobrymi grami, głównie jednak za sprawą Ignacego Trzewika. Nawet jeśli nie wszystkie jego gry lubię, nawet jeśli zdarzają się problemy z balansem, nawet jeśli instrukcje nie należą do najlepiej spisanych to Trzewik jest marką samą w sobie. Emocje, których dostarczyły i godziny spędzone nad jego grami uważam za świetną inwestycję. Ale nie o samym Ignacym będzie mowa, ale o jego pomyśle na wydawanie gier zagranicznych autorów. Właśnie z tego pomysłu na rynku pojawiły się ostatnio dwie gry, z których jedną otrzymałem do pogrania: Dziedzictwo Testament Diuka De Crecy.

Zestandaryzowane przez Portal pudełko (to największych rozmiarów) po otwarciu raczej świeci pustką. Zamydlić oczy ma nam tekturowa wkładka która wypełnia 3/4 wnętrza. Pozostałą część wypełnia talia 300 kart małego formatu, kilkanaście znaczników, niewielka plansza główna i plansze dla każdego z graczy. Wszystko edytorsko bez zarzutu. Nie bez powodu na chwilę zatrzymam się przy instrukcji – coś, z czego bowiem słynie Portal to „dobrze” napisane instrukcje. Tym którzy lubili pastwić się nad ich instrukcjami, tutaj nie znajdą pola do popisu. Przejrzysta i bardzo czytelna instrukcja, którą czyta się z przyjemnością – za uczenie się na błędach gratulacje.

Tłumaczenie zasad Dziedzictwa nie jest trudne i nie zajmie dłużej niż 10-15 minut. Jest to możliwe dzięki temu, że wystarczy wyjaśnić podstawowe mechanizmy i omówić dostępne akcje na planszach. Znaczna część gry będzie generowała się poprzez układy kart. Teksty na kartach wyjaśniają działanie danej akcji w sposób zrozumiały, a informacje zawarte w ikonkach są bardzo czytelne. Pozostaje mi wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi.

20131130_145822

Każdy z graczy rozpoczyna grę z głową rodziny wybranej płci oraz początkowym kapitałem i znajomymi. Wraz z postępem gry, podzielonej umownie na trzy generacje, będziemy starali się stworzyć wielką rodzinę mając do wyboru zaledwie kilka akcji na turę. Cztery akcje dostępne są na planszy gracza i wykonać je możemy swoimi znacznikami akcji (2 dyski). Kolejne sześć akcji wykonać możemy na planszy głównej, gdzie oprócz swoich znaczników wykorzystać możemy kolorowe dyski odpowiadające kolorom akcji. Akcje pozwolą nam na następujące działania:

  • na planszy gracza:

– małżeństwo lub aranżacja małżeństwa – akcja ta obok „potomstwa” to kluczowa akcja w grze. Dzięki niej będziemy mogli swatać członków naszej rodziny z różnymi znajomymi, tworząc niezwykle ciekawe układy. Choć małżeństwa tworzymy z myślą o osiąganiu korzyści wynikających z układów kart, jest przy tym dużo śmiechu;

– potomstwo – „robienie” dzieci (tak bowiem w trakcie gry często określamy tę akcję) pozwala na powiększanie naszej rodziny. I choć możliwość komplikacji przy porodzie jest dość kontrowersyjna, co do zasady pasuje „fabularnie”;

– pożyczka – ponieważ część akcji wymaga ponoszenia koszu, a nie zawsze nasz dochód będzie wystarczający, będziemy wspomagać się pożyczkami w rodzinie. Ale ostrożnie z tą akcją, możemy bowiem wyjść na żebraków;

– nowe znajomości – choć jest to kosztowne, to właśnie wśród znajomych szukać będziemy absztyfikantów i żon dla członków naszej rodziny. Nie każdego znajomego uda się nam zatrzymać, dlatego dużo znajomych, to dużo możliwości;

  • na planszy głównej:

– tytuł – jeśli ktoś nie rodzi się piękny, zdrowy i bogaty zawsze może wspomóc się kupieniem sobie odpowiedniego tytułu, dzięki któremu zyskać może honor i uznanie;

– położna – zgodnie z zasadą „nic za darmo”, za drobną opłatą położna przyjmie poród, a nasza rodzina powiększy się w najlepszym przypadku o parę zdrowych bobasów;

– pałac – kupno pięknej rezydencji jest ważne dla naszego prestiżu, wszak każdy chciałby mieszkać w pałacu;

– przedsiębiorstwo – nasze wszystkie zachcianki będą kosztować, a szybka inwestycja w dochodowy biznes powinna się opłacać;

– misja – co to za dwór, w którym nie ma intryg i polityki;

– filantropia – czyż bezinteresowne dawanie nie jest szlachetne? (no dobra nie do końca bezinteresowne)

20131130_150021

Każda tura oznaczona na planszy głównej podzielona jest na części, w których będziemy wykonywać akcje i powiększać rodzinę oraz te, w których będziemy otrzymywać dochód i to, co najważniejsze, czyli punkty zwycięstwa. Ponieważ w trakcie gry dostępne mamy tylko dwie własne akcje, niezwykle ważne jest, aby dobrze wykorzystać i zaplanować ich użycie, nie zapominając jak cenna będzie każda akcja dodatkowa. Zaplanowanie akcji, a raczej ich prawidłowej kolejności, mając na uwadze co i kiedy zrobią współgracze, to jedna ważna kwestia. Druga to podejmowanie działań ogólnych, które jednocześnie przyniosą nam efekty długofalowe i pozwolą zrealizować indywidualne cele z otrzymanych na początku gry kart misji.

Kiedy zagrałem pierwszy raz w Dziedzictwo, wrażenia były trudne do zdefiniowania. Z jednej strony grało się przyjemnie, z drugiej odnalazłem słabsze punkty, które trochę mnie wkurzyły. Na etapie testów można było to wyłapać i coś zmienić. Ale to nie jest gra, w której po jednej partii wie się już wszystko. Dlatego zagrałem jeszcze raz i jeszcze raz, a potem jeszcze raz. I w sumie moje pierwsze wrażenie było prawidłowe. Wkurza mnie nadal to samo: komplikacje przy porodzie, losowość kart, to, że ktoś może mi zabrać z ręki kartę dającą dużo punktów, to, że jak mam błękitny znacznik akcji i jestem czwarty w kolejce, to w pierwszej turze z pewnością go nie użyję. Ktoś mógłby powiedzieć: „i co z tego, skoro gra się fajnie”, a ja mogę tylko przyznać rację – gra się fajnie i to jest najważniejsze. Budowanie całego drzewa, dokładanie różnych narodowości i zawodów, koligacenie niepasujących do siebie postaci, czy wreszcie śmieszne grafiki – to wszystko sprawia, że chętnie siadam do stołu, robię dużo miejsca i zaczynam grać. Walczę o każdy punkcik, wyciskając z tych kilku akcji na turę ile się da. Walczę z przeciwnościami, kombinuję i liczę na szczęście. Przecież właśnie po to gram w gry.

20131221_094535

W Dziedzictwo możemy rozegrać również grę solo, w ciekawym wariancie poszukiwania korzeni rodziny i odtwarzaniu drzewa genealogicznego. I choć oczywiście to nie to samo, co pojedynek ze znajomymi, można się w tym wariancie nieźle pobawić.

Pozostały mi dwie kwestie, o których należy wspomnieć:

– do grania w więcej niż dwie osoby potrzeba naprawdę dużego stołu, bo każde tworzone drzewo wymaga sporo miejsca i choć oczywiście to nie wada, należy mieć to na uwadze rozkładając grę;

– na karcie patrona „Kardynał De Fleury” należy dokonać korekty tekstu, zmieniając tekst „+1* za każdą parę w twojej rodzinie” na „+1* za każde dwie pary w twojej rodzinie” (jest to wynikiem błędu edytorskiego);

Jeden z moich znajomych podsumował „Dziedzictwo” w kilku trafnych słowach: „Gra się spoko, ale najważniejsze, że moja żona chce w to grać. A jak w coś chce grać moja żona to musi być to wyjątkowa gra”. U mnie aż tak dobrze nie ma, ale moi znajomi nie odmówią kolejnej partyjki w „Dziedzictwo Testament Duka De Crecy”.

Dziękujemy Wydawnictwu Portal, za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Tytuł: Dziedzictwo Testament Diuka De Crecy

Autor: Michiel Hendriks

Wydawnictwo: Portal

Liczba graczy: 1-4

Wiek graczy: 8+

Czas gry: 60 minut

20131130_145808 20131130_14581520131221_094315 20131221_094337 20131221_094422

One comment on “Zagrałem w „Dziedzictwo Testament Diuka De Crecy”

  1. Pingback: Recenzja Dziedzictwa | Portal Games

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Informacja

This entry was posted on 21 grudnia 2013 by in Recenzje and tagged , , .
%d blogerów lubi to: