Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Zagrałem w „7 dni Westerplatte”

Losy wydania nowej gry Łukasza Woźniaka śledziłem od dawna, właściwie od samego początku jak usłyszałem od Wookiego: „robię grę kooperacyjną o Westerplatte”. I choć wyjątkowo nie uczestniczyłem w jej testach, dużo o niej wiedziałem. W sieci pojawiały się pierwsze informacje, z czasem grafiki z gry. Niemal od razu pojawiły się też głosy krytyki, że grafiki są słabe, że nie pasują i nie są zgodne z realiami. Wczoraj miałem grę w rękach i wszystkim marudom powiem, dla kogoś niezwiązanego z historią militariów wszystkie grafiki są świetne. Duża liczba detali, podobno nawet do tego stopnia dokładne, że okładkę można by wielokrotnie powiększać bez utraty jakości. Miałbym uwagę do napisu na pudełku, słabo widać bowiem początek tytułu, którego przytłacza napis Westerplatte.
Nie będę się mądrzył o jakości instrukcji, bo jej nie czytałem (w końcu graliśmy z autorem).
Nie będę się też mądrzył na temat balansu, bo zagraliśmy raz wariancie o średnim poziomie trudności.
Nie zrobię wykładu z zasad, bo ich dokładnie nie znam (Wookie pilnował, żebyśmy grali zgodnie z zasadami).
Napisze jednak kilka zdań o moich wrażeniach.

1

Przegraliśmy i to jest pewne. Przegraliśmy ostatniego, siódmego dnia, choć jeszcze w piątym dniu byłem pewien, że wygramy. Czy mam poczucie, że zrobiliśmy coś źle? Nie raczej nie. Już podczas setupu układ kafelków strony polskiej wskazywał, że będzie nam trudno gromadzić amunicję. I z każdą godziną dokładnie tak było. Skutek – przeciwna strona od składu amunicji była broniona o wiele słabiej i to na niej straciliśmy dwa decydujące o wyniku budynki. Stało się, nie udało się zmienić biegu historii.
Czy mi się podobało? Choć nie jestem wielkim fanem gier kooperacyjnych w „7 dni Westerplatte” dobrze to wszystko funkcjonuje. Nikt nie powinien mieć problemu z syndromem gracza dominującego, bo tu naprawdę trzeba współpracować i podejmować wspólne decyzje. Razem omawiać plan na najbliższe ruchy i go realizować. Nikt się nie nudzi – to jest fajne.
Nie mam też wrażenia, że jakaś akcja jest tu doklejona na siłę i się z niej nie korzysta. Na każdą akcję przyjdzie czas, przyda się przy innym zagrożeniu i w inny sposób da na chwile odetchnąć. Te, które akurat nie są potrzebne, możemy oddać przy stratach wynikających z morale.
Tor morale działa dość standardowo, ale nam wczoraj nie udało się uzyskać z niego profitów, stale nękały nas bowiem naloty, skutecznie pozbawiając nas chęci do walki. Choć zasada, że morale wraca na zero, jeśli dojdzie do jednego z końcowych pól jest z punktu widzenia zasad OK, o tyle z punktu widzenia logiki jest raczej słaba. Na poziom morale zwracać uwagę trzeba cały czas, bo czekające nas złe efekty mogą zadecydować o wyniku.2Czy znalazłem odpowiednie emocje podczas gry? I tak i nie. Do emocji brakuje mi jakiegoś elementu losowości, który powodowałby odrobinę nieprzewidywalności. Czy każdy strzał musi być celny? Dużo więcej nerwów dałaby kość, która wprowadzałaby niepewność i nie pozwalała wszystkiego do końca przewidzieć.

Czy gra jest historycznie spójna? Trudno mi to ocenić, bowiem moja wiedza o tym wydarzeniu jest bardziej ogólna niż szczegółowa. Można jednak odnieść wrażenie, że dość luźno nawiązuje do faktycznych wydarzeń. No ale z założenia nie jest to wielogodzinna historyczna gra wojenna ze stajni GMT, tylko tytuł familijny. Mam też wrażenie, że świetnie nadaje się na wzbogacenie lekcji historii w szkole i może posłużyć do uatrakcyjnienia standardowych zajęć, tym bardziej że zajmie mniej więcej umowne 45 minut.
Zastanawialiśmy się jeszcze nad tym jak tytuł będzie przyjęty albo jakie będzie nim zainteresowanie poza Polską. Czy „7 dni na Westerplatte” zainteresuje Francuzów, Hiszpanów czy Amerykanów? Trudno powiedzieć, choć piękne wydanie stojące na światowym poziomie może się do tego przyczynić. Ja trzymam kciuki za G3, które zadebiutuje tym tytułem na tegorocznym Essen.
Podsumowując, tytuł z pewnością do dłuższego pogrania. Różne warianty trudności zmuszą nawet doświadczonych w tytule graczy do sporego wysiłku. A o to właśnie chodzi. Ja chętnie wrócę do Westerplatte i to nie raz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31 sierpnia 2013 by in Inne, Recenzje and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: