Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

Mroźne piekło, czyli talvisota, sisu i motti [AAR cz. II]

Red Winter[część I raportu: Mroźne piekło, czyli talvisota, sisu i motti [AAR cz. I]]
Żołnierze Armii Czerwonej doświadczeni ostatnimi nocami, które musieli spędzić na fińskiej ziemi, rozpalili olbrzymie ogniska zarówno w celu ogrzania się po gwałtownym spadku temperatury (w styczniu 1940 odnotowano -42 st. C – przyp.), ale także, by dać znać o swojej pozycji, mającemu nadejść według obietnic dowództwa armii wsparciu lotniczemu. Taka okazja dla Finów, którzy bardzo dobrze znali ten teren, wydawała się wymarzona do przeprowadzenia rajdu na tyły wrogów, którzy byli doskonale widocznym i słyszalnym celem w takich warunkach.
pajaricomMajor Pajari mimo złego stanu zdrowia wynikającego z problemów z sercem, ale nie chcąc po sobie tego poznać, sam poprowadził na tę wyprawę całkiem liczną grupę w sile trzech kompanii. Udało im się bez większych przeszkód przekroczyć jezioro Hirvasjärvi od północy i uderzyć na obozujących we wiosce Hirvasvaara Rosjan. Zbliżając się bezszelestnie na nartach do pozycji wrogich pododdziałów, zaatakowali niespodziewanie tuż przed wschodem słońca, zadając spore straty całkowicie zaskoczonym przeciwnikom, samemu nie tracąc praktycznie ani jednego żołnierza. Choć niechętnie, porucznik Nieminen przyznał później, że major Pajari tak osłabł, że musieli go całą drogę powrotną podtrzymywać, ale na szczęście wydobrzał do rana na tyle, by móc przejąć ponownie dowodzenie.
Natomiast ci z rosyjskich żołnierzy, którzy z powodu bliskości Finów nie mogli się w żaden sposób ogrzać, doznali bardzo wielu odmrożeń, a ich morale spadło do poziomu wzbudzającego zaniepokojenie w całym sztabie dywizji z komisarzem politycznym włącznie. Nad ranem okazało się, że z braku odpowiedniego zaopatrzenia, wojska rosyjskie straciły jednostki moździerzy i dział piechoty.
5Jako że rozpaczliwie wyglądane posiłki ciągle nie nadchodziły, kolejny mglisty dzień rozpoczął się od mozolnych prób oficerów sowieckich doprowadzenia do jak najlepszego stanu swoich pododdziałów, jednak przynosiło to bardzo mizerne skutki. U Finów sprawy miały się nieco lepiej, gdyż poza nocnymi uzupełnieniami, spodziewali się powracających jednostek z samodzielnej grupy „Räsänen”, które przez ostatnie kilkadziesiąt godzin dochodziły do siebie po starciach z pierwszych dni wojny.
most HevossalmiOd samego rana nastąpiła próba zaczepnego ataku radzieckich kompani od północy jeziora Myllyjärvi. Całkowicie jednakże zawiodła z powodu wycieńczenia po ciężkiej nocy i po szybkim kontruderzeniu Finów, którzy następnie okopali się na drodze maszerujących Sowietów. W międzyczasie, kapitan Ericsson poprowadził swój 7. Batalion Rowerowy, trzymany przez pułkownika Talvela w odwodzie, do pomocy przy obronie mostu Hevossalmi, który cały czas był nękany przez ogień rosyjskich ckm-ów.
Sytuacja na kilka godzin uspokoiła się, ale dowódca 2. Batalionu 364. Pułku Tymoszenko, po rozprawieniu się z wrogimi pododdziałami na tyłach, wracał, mając za zadanie wznowienie ataku główną drogą i próbę zajęcia mostu. Jednak świeże fińskie kompanie wyruszyły z Tolvajärvi i przekraczając jezioro, ponownie uderzyły na wyspę Kotisaari. Ponownie rosyjskie dowództwo zostało zmuszone do odłożenia frontalnego ataku i przerzucenia sił do obrony wyspy.
6Próbując unikać wrogiego ognia od strony wsi Tolvajärvi, rosyjskim jednostkom udało się otoczyć i zniszczyć kontratakujących Finów na wyspie i zająć ją całkowicie. Przez chwilę kompania rosyjska znalazła się w pobliżu wyspy Välisaari z nadzieją wkroczenia od południa do wsi, ale oficerowie nakazali natychmiastowe wycofanie się, panicznie bojąc się pozostania bez jakiejkolwiek osłony na zamarzniętych wodach jeziora. W brunatnych uniformach byli zbyt prostym celem dla fińskich strzelców wyborowych, o których już zaczęły krążyć legendy pośród radzieckich żołnierzy. Towarzysze z 56. Dywizji nazywali najskuteczniejszego z nich „Belaya Smerti” („Biała śmierć”, czyli Simo Häyhä w czasie samej wojny zimowej miał 505 potwierdzonych trafień – przyp.), a jego imię wypowiadali tylko szeptem. Od północnego wschodu powoli zaczęły nadciągać, wycieńczone wielokilometrową wędrówką po bezdrożach, bataliony 718. Pułku Strzeleckiego, ale wystarczyło im siły jedynie, by zabezpieczyć pozycje wcześniej już zajęte i ewentualnie chronić tyły przed kolejnymi rajdami Finów. Grasującej na rosyjskich tyłach fińskiej kompanii nie udało się pojmać, ale obsługa stopniowo nadciągających dział przeciwpancernych pomogła odciąć partyzantów od możliwości jakiegokolwiek wrogiego działania, zapędzając ich na zamarznięte wody jeziora Ylä Tolvajärvi. Scenariusz zakończył się bez żadnych przełomowych wydarzeń w ostatnich turach, gdyż obie strony miały już zbyt mało wolnych zasobów, do przełamania sił przeciwnika – Finowie z powodu dużych start materialnych, a Rosjanie wskutek bardzo rozciągniętego obszaru działań. Ostatnim posunięciem było przemieszczenie jednej z kompanii 139. Dywizji Strzeleckiej w pobliże majora Pajari i ostatnich świeżych sił fińskich, by zapobiec śmiertelnie groźnym rajdom nocnym.
koniecNa końcowy wynik składała się punktacja za zajęte różnego typu lokalizacje rozrzucone niemal po całej mapie i w tym wypadku stosunek był 58 do 69 na korzyść wojsk sowieckich, a także za zadane straty przeciwnikowi. Scenariusz zakładał podwójną punktację dla gracza radzieckiego i po zsumowaniu obu tych elementów okazało się, że różnica powiększyła się drastycznie do ok. 50 punktów zwycięstwa. Liczba straconych jednostek po stronie rosyjskiej nie przekroczyła 10, natomiast straty Finów były niemal dwukrotnie większe.

Konkluzją tego wyniku może być historyczna perspektywa, gdyż nawet jeśli graczowi kontrolującemu stronę fińską udałoby się stanąć do wyrównanej walki przy porównywalnych stratach, to trzeba pamiętać, że liczba wszystkich żołnierzy zaangażowanych w wojnie zimowej przez Związek Radziecki oscylowała w okolicy miliona, natomiast Finowie wystawili wojsko trzykrotnie mniejsze. Nie wspominając o wojskach pancernych, gdzie ten stosunek sił wynosił jeden do stu na korzyść ZSRR. Oznacza to, że fińska strona musi za wszelką cenę minimalizować straty, gdyż historia pokazała, że mimo drastycznych zaniedbań generałów rosyjskich i przejściowych sukcesów Finów, sił temu narodowi starczyło na zaledwie dwa miesiące. Co i tak jest oczywiście imponującym wynikiem, patrząc na powyższe liczby. Rosjanie mogą pozwolić sobie na większą rozrzutność w nadziei na zdobycze terenowe. Gra w ogólności sprowadza się do opóźniania przez gracza „fińskiego” ofensywy wojsk radzieckich z wykorzystaniem charakterystyki terenu, co oczywiście jest odwzorowaniem historycznego przebiebu bitwy.

Podsumowując, gra jest w moim odczuciu błyskotliwie grywalna. Każdy rozegrany scenariusz pozostawiał mnóstwo pozytywnych wrażeń i był źródłem analiz i przemyśleń na wiele kolejnych dni. Przy symetrycznych akcjach, strony muszą postępować diametralnie różnie, ale jest olbrzymie pole do wprowadzania różnorodnych taktyk przez obu graczy. Dodatkowo tematyka jest raczej mało znana, co pozwala na odkrywanie ciekawych faktów w źródłach historycznych dotyczących tego okresu. Relatywnie mała liczba żetonów na planszy ogranicza turę każdego gracza do kilku minut, a dynamika działań nie pozwala się nudzić, obserwując poczynania przeciwnika. Gra oferuje kilka zasad dodatkowych, które pozwalają urozmaicić rozgrywkę, jednak nie wnoszą na tyle dużo, by były pozycją obowiązkową przy rozgrywaniu wszystkich scenariuszy. Raczej jeszcze dokładniej symulują historyczne wydarzenia, jak na przykład tak zwaną wojnę kiełbasianą (ang. sausage war).
Wspomnieć można, że wydawnictwo GMT Games lada chwila wyda kolejną grę bazującą na tej samej mechanice pt. „Operation Dauntless”, a autor Mark Mokszycki pracuje nad kontynuacją gry Red Winter oraz nad przeniesieniem na planszę bitwy pod Mokrą, która miała miejsce w Polsce 1 września 1939 roku.

Część grafik pochodzi z zasobów repozytorium Wikimedia Commons z domeny publicznej lub na licencji Creative Commons 3.0 oraz ze strony wydawnictwa GMT Games.

Reklamy

3 comments on “Mroźne piekło, czyli talvisota, sisu i motti [AAR cz. II]

  1. palladinus
    26 lipca 2013

    Gwoli ścisłości, wszelkie nazwiska nawiązują do rzeczywistych postaci na podanych stanowiskach i zostały zaczerpnięte z historycznych źródeł.

  2. Paweł Judek
    26 lipca 2013

    A jak długo trwała cała rozgrywka?

    • palladinus
      26 lipca 2013

      Około trzech i pół godziny, ale myślę, że ten czas mógłby się skrócić do dwóch, może dwóch i pół po większym ograniu. To były 2 dni z 5, które obejmuje cała kampania (12 z 32 tur).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 lipca 2013 by in AAR and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: